W 1981 r. Rosyjska Cerkiew Prawosławna na emigracji kanonizowała ostatniego cara. Po rozpadzie ZSRR również patriarchat moskiewski uznał Mikołaja II za godnego wyniesienia na ołtarze. W roku 2000 imperator wraz z rodziną otrzymali tytuły strastotierpców, czyli męczenników za wiarę.
Tym niemniej decyzja synodu nie była jednogłośna, a Cerkwi nie chodziło o brak pewności, że odnalezione szczątki, czyli relikwie, należą do carskiej rodziny bestialsko zakatowanej przez bolszewików. Delikatny problem leżał w skłonności Mikołaja II do mistycyzmu i okultyzmu, które w dziwny sposób łączyły się ze szczerym przywiązaniem do prawosławia. Historia potwierdza, że Mikołaj był niezwykle religijną osobą, co wynikało ze słabości charakteru. Brzemię odpowiedzialności nie do udźwignięcia sprawiło, że powierzył opatrzności boskiej siebie, rodzinę oraz Rosję. Z drugiej strony tak samo gorąco wierzył w fatum, które czyni jego panowanie burzliwym. Dlatego pomocy szukał nie w radach ministrów, ale u szarlatanów.