Reklama

O dwóch takich, którzy zmienili USA w eksportera gazu i ropy

Stany, które przez dziesiątki lat musiały importować ogromne ilości ropy naftowej, nagle wyprzedziły Rosję i Arabię Saudyjską w jej wydobyciu i eksporcie. A stało się to za sprawą dwóch inżynierów.

Publikacja: 23.10.2025 21:00

Pompy pneumatyczne widoczne nad szybami naftowymi w złożu Bakken w Dakocie Północnej

Pompy pneumatyczne widoczne nad szybami naftowymi w złożu Bakken w Dakocie Północnej

Foto: Daniel Acker/Bloomberg

Pierwszy z owych inżynierów nazywał się George P. Mitchell (1919–2013). W małym miasteczku Dish w Teksasie nakazał w 1990 r. wywiercić szyb, który nazwano SH Griffin #4. Szyb ten dotarł do złoża gazu „ochrzczonego” Barnett, ale złoże to składało się z gęstej skały łupkowej (gęściejszej niż beton!), w której gaz był uwięziony w drobnych zamkniętych szczelinach. Takie złoża znano już wtedy, ale wszyscy wiedzieli, że tego gazu wydobyć się nie da, bo był uwięziony w skale i nie mógł przepłynąć do odwiertu i na powierzchnię.

Czytaj więcej

Paweł Łepkowski: Co ma wspólnego demokracja z Zatoką Meksykańską?

Determinacja George’a P. Mitchella

Wszyscy wiedzieli, że to niemożliwe... a jednak Mitchell się uparł. Miał wówczas firmę Mitchell Energy i wszystkie jej środki lokował w próbach wydobycia gazu ze skały łupkowej, czemu byli przeciwni jego współpracownicy. Ale to on był szefem. I chociaż inwestował naprawdę duże pieniądze w coś, co wydawało się beznadziejne, nie dał sobie wytłumaczyć, że zmierza ku finansowej katastrofie. A wydawało się, że owa katastrofa jest nieuchronna – do 1998 r. firma Mitchell Energy wydała ćwierć miliona dolarów i nie zarobiła ani centa.

Mitchell rzucił na szalę inną swoją ideę. Wcześniej, mając na północ od Houston obszerny las, postanowił wybudować w nim osiedle dla ludzi, którzy chcą żyć w harmonii z przyrodą. Nazwał to osiedle Woodlands („Las do życia”) i osobiście je projektował oraz formował. Podobno sam wymyślał rabatki kwiatowe i sadził drzewa, a potem do tego osiedla wpuścił mnóstwo żyjących na swobodzie indyków. Osiedle się spodobało i wkrótce miało już 100 tys. mieszkańców. Ale Mitchell, nie mogąc dobrać się do gazu łupkowego, postanowił sprzedać Woodlands. Dostał za to 543 mln USD i wszystko zainwestował w walkę o wydobycie gazu łupkowego.

Czytaj więcej

Zmarł agent Secret Service uwieczniony na zdjęciach z zamachu na Kennedy'ego
Reklama
Reklama

Szczelinowanie za pomocą „slick water”

Mitchell miał pomysł. Postanowił kruszyć skałę łupkową na głębokości ponad kilometra pod ziemią za pomocą szczelinowania hydraulicznego. Technika ta była znana od połowy XX w. i bywała stosowana w typowych kopalniach ropy i gazu, żeby pod ziemią pokruszyć skały i uzyskać lepszy pobór tych surowców. Polegała ona na wtłaczaniu do złoża pod wysokim ciśnieniem wody, piasku, żelu i różnych chemikaliów. Liczne próby zastosowania tej metody do złoża Barnett nie dawały jednak wyniku. Najkosztowniejszym składnikiem tłoczonego do złoża płynu była sprowadzana z Indii guma guar.

Kierownikiem robót górniczych w firmie Mitchella był Nick Steinsberger. Podzielał on upór swego szefa i wiosną 1998 r. postanowił ponowić próbę hydraulicznego szczelinowania, stosując bardzo mało gumy guar, ale wtłaczając wodę do złoża wolniej. Próbę tę wykonano właśnie na wspomnianym wyżej szybie SH Griffin #4. I stał się cud! Złoże uległo pokruszeniu, a szyb dostarczył pierwszych porcji gazu łupkowego. Mieszaninę wody i ubogich (!) dodatków nazwano „slick water” i użyto we wszystkich odwiertach w złożu Barnett. Wszędzie uzyskano gaz!

Sukces geologiczny nie od razu przekształcił się w sukces finansowy. Mitchell nie miał środków, żeby rozwinąć swoją firmę i zwiększyć wydobycie. Próbował sprzedać firmę, ale początkowo nikt jej nie chciał. Jednak metoda szczelinowania złóż łupkowych działała, dzięki czemu wydobycie gazu w kopalniach Mitchella rosło. Zwrócił na to uwagę Larry Nichols, prezes firmy Devon Energy, i kupił przedsiębiorstwo Mitchella za 3,5 mld USD.

Technikę pozyskiwania gazu łupkowego udoskonalono, wprowadzając dodatkowo odwierty poziomie na głębokości kilku kilometrów – ale to jest temat na osobne opowiadanie. Natomiast tu chciałem przedstawić człowieka, który swoim uporem i wytrwałością przezwyciężył ogromne przeszkody i pchnął (jednoosobowo!) energetykę światową na nowe tory. Jego wytrwałość sprawiła, że w USA udało się uzyskać wielkie ilości gazu pochodzącego ze skał łupkowych. W efekcie owych wytrwałych działań George’a P. Mitchella (i jego naśladowców) Stany Zjednoczone nie tylko zaspokoiły całe swoje zapotrzebowanie na gaz ziemny (wcześniej importowany), ale stały się także ważnym jego eksporterem! Trzeba było opanować sposób eksportu gazu w stanie płynnym, co osobno opiszę, bo to też ciekawy etap historii techniki, ale teraz skupię się na innym pytaniu.

A co z ropą? Technika szczelinowania podziemnych skał łupkowych, która doprowadziła do uwolnienia z nich gazu i w efekcie do ogromnego wydobycia tego cennego surowca energetycznego, nie działała w przypadku o wiele gęściejszej ropy, także wypełniającej szczeliny w skałach łupkowych. Uważano, że ropy z łupków „wydusić” się nie da. Tymczasem USA zużywały ogromne ilości ropy naftowej, którą importowano z krajów arabskich i przerabiano głównie na paliwo do silników niezliczonych samochodów. Import ropy do USA podlegał pewnym wahaniom, bo kraje eksportujące ropę zrzeszone w OPEC zmieniały czasem ceny z powodów politycznych, ale średnio wynosił ok. 7 milionów baryłek dziennie. Tu muszę wyjaśnić sprawę jednostek. Objętość wydobywanej ropy wyraża się w baryłkach, ale my do takiej miary nie jesteśmy przyzwyczajeni, informuję więc, że baryłka to ok. 159 litrów.

Czytaj więcej

Jak Jimmy Carter utracił Biały Dom?
Reklama
Reklama

Mark G. Papa „wyciska” z łupków ropę

Człowiekiem, który uświadomił sobie, że duża produkcja gazu spowoduje spadek jego cen, ale ropa nadal pozostanie droga, był Mark G. Papa, prezes firmy EOG Resources. Postanowił „wycisnąć” z łupków ropę, chociaż wszyscy twierdzili, że to niemożliwe. Papa wziął pod uwagę skały łupkowe nazwane Eagle Ford na południu Teksasu i poznał dokładnie udoskonalone metody ich szczelinowania za pomocą poziomych odwiertów wykonywanych na głębokości ponad kilometra. Uznał, że to się musi udać!

Aby móc przeprowadzać eksperymenty, firma EON nabyła pół miliona akrów ziemi w Eagle Ford. Tu znowu muszę wyjaśnić sprawę jednostek. Amerykanie mierzą powierzchnię w akrach, przy czym definicja tej miary jest zabawna: akr to obszar, jaki może być zaorany przez parę wołów w ciągu jednego dnia. Mówiąc po ludzku, jest to nieco mniej niż pół hektara.

Oczywiście, firma EON nie zamierzała nabytej ziemi orać (a już na pewno nie wołami). Ale skupując ziemię, nie zdradziła, że pod nią jest skała łupkowa z ropą, dzięki czemu kupowała grunty w cenie 400 USD za akr. Gdy Mark G. Papa uruchomił w 2010 r. wydobycie ropy z kruszonej mądrym szczelinowaniem skały łupkowej, konkurenci firmy EON nie dowierzali, że to może być opłacalne. Ale gdy w 2014 r. okazało się, że EON wydobywa najwięcej ropy ze wszystkich producentów na terenie USA działających za pomocą odwiertów lądowych (więcej pozyskiwano tylko z dna oceanów), inne firmy również „rzuciły się” na złoża Eagle Ford. Cena gruntów wzrosła z 400 dolarów za akr do... 53 tys. USD za akr!

Czytaj więcej

Jak Ameryka żegna swoich przywódców

Sukces i problemy Dakoty Północnej

Łupkowe złoża gazu i ropy zaczęto odkrywać w innych rejonach USA. Na pograniczu stanów Montana i Dakota Północna złoże Bakken mocno eksploatowała firma Continental Resources, którą stworzył Harold Hamm. Złoże to w 2004 r. dawało 85 tys. baryłek ropy dziennie, w 2011 r. było to już 419 tys. baryłek, natomiast w 2014 r. przekroczono wydajność miliona baryłek dziennie.

Rozwój wydobycia ropy naftowej w Dakocie miał dobre i złe skutki. Dobre były takie, że poziom stopy życiowej mieszkańców tego stanu znacząco wzrósł. Ale pojawiły się problemy. Brakowało mieszkań, szkół, dróg, szpitali, ale nade wszystko naftociągów, którymi by można było przesłać wydobytą ropę do rafinerii. Trzeba było ją przewozić pociągami, których długość dochodziła do 100 wagonów!

Reklama
Reklama

Trudności jednak przezwyciężono, dzięki czemu wydobycie ropy w USA stale rośnie. Dane z 2023 r. mówią o wydobyciu na poziomie ponad 13 milionów baryłek dziennie. Stany Zjednoczone wyprzedziły Rosję i Arabię Saudyjską w produkcji i eksporcie ropy. A stało się to za sprawą drugiego inżyniera, Marka G. Papy, który podobnie jak George P. Mitchell nie chciał przyjąć do wiadomości, że coś jest niemożliwe.

Autor jest profesorem AGH – Uniwersytetu w Krakowie

Mark G. Papa jest założycielem, byłym prezesem i dyrektorem generalnym EOG Resources

Mark G. Papa jest założycielem, byłym prezesem i dyrektorem generalnym EOG Resources

Foto: Matthew Staver/Bloomberg

Historia świata
Niezwykle burzliwa historia Chin. Dziesięć dynastii
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Historia świata
O „elektrykach” przypomniano sobie w dobie kryzysów naftowych
Historia świata
Dawniej istotą podróżowania była powolność. Jak jest dziś?
Historia świata
Fatalny eksperyment prohibicyjny
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama