Uświadomili mi to ostatnio życzliwi czytelnicy, którzy po przeczytaniu mojego wstępniaka z poprzedniego tygodnia uprzejmie zwrócili uwagę, że PRL wcale nie trwał, jak to napisałem, przez 50 lat, a Herod Wielki nie zmarł w 6 r. n.e. Pominięcie literki „p" w takim tekście ma poważne konsekwencje. Choć z kontekstu felietonu można łatwo wywnioskować, że skoro Jezus urodził się dwa lata po śmierci Heroda (4, 5 lub 6 rok p.n.e.), to na pewno dotyczy to czasu przed naszą erą. Błąd jest jednak błędem i jest mi za niego wstyd. Dlatego uważam, że najlepszą formą unikania tego typu „pomyłek" z udziałem chochlików drukarskich jest używanie określenia „przed" lub „po" Chrystusie. Ta cała „nasza era" to jakieś dziwne szkaradztwo myślowe wprowadzone do języka naukowego przez niemieckiego astronoma Johannesa Keplera w dziele „Joannis Keppleri Eclogae chronicae". Chętnie przejęli ją wszelkiej maści ateiści epoki Oświecenia, a później „wyznawcy" materializmu dialektycznego.