W polskiej historii mamy powstania bardziej znane, medialne i często komentowane, jak i takie mniej popularne. Do tych drugich z pewnością należy rewolucja z 1905 r. I jest to podejście całkowicie niesłuszne, ponieważ było to wydarzenie ważne i ciekawe.

Żadna rewolucja nie ma jednej przyczyny i nie wybucha nagle. Podobnie było z rewolucją 1905 r. na terenach Zagłębia Dąbrowskiego. Żeby wybuchła rewolucja robotnicza, to muszą być najpierw robotnicy, a żeby byli robotnicy, to musi rozwijać się przemysł. A ten na terenach Zagłębia pojawił się już pod koniec XVIII w.

Kopalnie, huty, sektor włókienniczy

Jak podawał historyk Bolesław Ciepiela (1931–2021, zbieżność nazwisk z autorem artykułu przypadkowa), pierwsza kopalnia w Zagłębiu powstała w 1785 r. – mieszczanie z Będzina założyli kopalnię w Dąbrowie Górniczej. W 1796 r. przejęły ją władze pruskie i nadano jej nazwę „Reden”.

W kolejnych latach powstawały następne kopalnie, lecz wydobycie było bardzo niewielkie – w 1800 r. zagłębiowskie zakłady górnicze wydobyły łącznie 2,3 tys. ton węgla. Silny rozwój górnictwa w regionie nastąpił po 1870 r., kiedy uchwalono ustawę górniczą. W efekcie, w roku 1905 w Zagłębiu wydobyto już łącznie ponad 3,5 mln ton węgla, działało wtedy 10 dużych i kilka mniejszych towarzystw – dziś powiedzielibyśmy: grup kapitałowych zajmujących się wydobyciem węgla.

W regionie rozwinęło się także hutnictwo. Na przełomie 1839 i 1840 r. został zakończony pierwszy etap budowy Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej, a ukończono ją w 1842 r. Zagłębie przyciągnęło też przemysł włókienniczy: w roku 1879 Franz Schoen w Sosnowcu uruchomił pierwszą przędzalnię wełny wigoniowej. W tym samym roku, również w Sosnowcu, przędzalnię wełny czesankowej uruchomił Heinrich Dietel. Rozwój przemysłu wymuszał wzrost liczby robotników, a że warunki ich pracy i płacy były bardzo złe, dość szybko pojawiły się nastroje buntownicze.

Stanisław Andrzej Radek (1886–1946, historyk i działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, senator w okresie międzywojennym) pisał, że pierwszy strajk w regionie miał miejsce w 1889 r. w przędzalni bawełny w Zawierciu. Jak zaznaczył Radek, „buntownicza myśl socjalistyczna” na teren Zagłębia Dąbrowskiego została przeniesiona w latach 1892–1894 przez uczniów szkoły sztygarów w Dąbrowie.

„Oni to otrzymywali lub przywozili tutaj paczki bibuły – odezwy i pisma – i nocną porą, najczęściej nad ranem, rozklejali je na murach kopalń, na słupach i rozrzucali na ścieżkach i drogach, którymi robotnicy szli do roboty. Robotnicy kartki te podejmowali, czytali i radzili w cichości, sekretnie o sprawach w tych kartkach opisanych. Tak szerzyła się nowa, dobra wieść o wyzwoleniu pracy, o wyzwoleniu Polski – i całego świata” – pisał Stanisław Andrzej Radek.

Czytaj więcej

Listy Cata-Mackiewicz jak dziennik

W 1898 r. w Zagłębiu pojawił się młody aktywista socjalistyczny, Tomasz Arciszewski (1877–1955), który współorganizował obchody 1 maja w Sosnowcu. Wiec zwołano w Parku Sieleckim, ale policja go zamknęła i zebranie udaremniono. Wtedy blisko tysiąc robotników, śpiewając „Czerwony Sztandar” przeszło do sosnowieckiej dzielnicy Pogoń. Te wydarzenia zmobilizowały policję i młody Arciszewski, zagrożony aresztowaniem, z Zagłębia wyjechał. Ale wrócił już w roku 1899 i zatrudnił się w fabryce maszyn na Niwce, obecnie dzielnicy Sosnowca. Oprócz pracy w fabryce i działalności socjalistycznej w regionie Arciszewski zajmował się także przemycaniem nielegalnej literatury z Krakowa.

Radek pisał, że Tomasza Arciszewskiego należy uważać za jednego z głównych twórców ruchu rewolucyjnego w Zagłębiu. „Nie dał on jej początku, bo byli przed nim inni, ale hasła rewolucyjno-niepodległościowe spopularyzował, przywiązał do nich szerokie koła robotników”. W okresie II Rzeczypospolitej Tomasz Arciszewski był jednym z najważniejszych polityków PPS i posłem, a w latach 1944–1947 – premierem rządu RP na uchodźstwie.

Górnicy przejmują kopalnię

Idee socjalistyczne nie przyjmowały się równomiernie w całym Zagłębiu, w jednych miejscach cieszyły się większą popularnością, w innych mniejszą. Jedna z najaktywniejszych organizacji działała we wsi Niemce (obecnie dzielnica Sosnowca). Doszło tam do jednego z najciekawszych zdarzeń w historii ruchu robotniczego w Zagłębiu. We wsi Niemce w 1905 r. działała silna organizacja PPS, licząca blisko 700 osób. Pod wpływem socjalistycznej edukacji górnicy w Niemcach przejęli na blisko 5 tygodni miejscową kopalnię i wprowadzili tam ośmiogodzinny dzień pracy. Komitet Robotniczy pełnił funkcję zarządu kopalni, zwiększono wydobycie węgla, a jego sprzedaż była prowadzona bez przeszkód. Po pięciu tygodniach kopalnię otoczyło wojsko, nastąpiły aresztowania i rewizje. Zarząd kopalni zaczął przyjmować pracowników do pracy, ale czas jednej zmiany wynosił już 10 godzin dziennie.

Do niecodziennego zdarzenia doszło także w styczniu 1906 r. Na lokalnej ślizgawce, bez powodu, aresztowano czterech mężczyzn i jedną kobietę. Wieść o tym szybko się rozeszła, postanowiono aresztowanych odbić. Po krótkiej potyczce, w której zginęło 12 kozaków, a kilku zostało rannych, aresztowanych odbito. W walce zginęło także dwóch górników.

W Niemcach w 1907 r. miano sobie wywalczyć dużą swobodę, w efekcie czego przez pięć miesięcy nie było tam ani jednego policjanta. „Starych wystrzelano, a nowi nie chcieli obejmować tak niebezpiecznego posterunku” – relacjonował Radek. Po pięciu miesiącach znalazł się odważny wachmistrz Bogaczow, który przyjechał ze stoma kozakami. Jego misja nie trwała jednak długo, gdyż po kilku dniach został zabity, a kozacy wyjechali. Carski ład w Niemcach przywrócono dopiero w 1908 r.

Z Petersburga do Zagłębia

Za początek rewolucji 1905 r. uznaje się demonstrację i rzeź robotników w Petersburgu 22 stycznia. Wieść o tych wydarzeniach szybko rozpowszechniła się po imperium i już w ostatnich dniach stycznia dotarła do Warszawy, Łodzi i Sosnowca. Okręgowy Komitet Robotniczy PPS Zagłębia Dąbrowskiego szybko wydał odezwę nawołującą robotników do strajku powszechnego.

4 lutego pracownicy fabryki kotłów Fitzner i Gamper z Sosnowca jako pierwsi dali sygnał do strajku powszechnego. Za nimi poszli robotnicy z: Huty Katarzyna, fabryki drutu i lin stalowych Adolfa Deichsela i innych. W fabrykach włókienniczych Dietla i Schoena w Sosnowcu dopiero wybuchy dynamitu spowodowały porzucenie pracy przez tamtejszych pracowników. Pochód udał się na kolej, gdzie kolejarze szybko przyłączyli się do strajku. Przy okazji wysadzono dynamitem parowóz, aby zablokować linię kolejową. Liczący 10 tys. osób tłum, śpiewając „Czerwony Sztandar”, ruszył do Dąbrowy Górniczej.

Jak pisze Stanisław Andrzej Radek, „kierownik Huty Bankowej Perrodin, dowiedziawszy się o pochodzie sosnowieckich robotników na Dąbrowę, kazał zakupić kiełbasy i wódki dla robotników Huty, chcąc ich w ten sposób zatrzymać przez obiad i odsunąć od strajkujących przybyszów z Sosnowca. Ci jednak zażądali otwarcia bram i zatrzymali maszyny. Huta stanęła”.

Po wieczornym wiecu w Sosnowcu część demonstrantów poszła odwiedzić księdza, który w kościele z ambony krytykował socjalistów. Robotnicy zażądali od księdza „odszczekania” swoich słów. „Ksiądz obiecał odwołać w niedzielę obelżywe insynuacje, co też zrobił”.

Krwawe zajście pod Hutą Katarzyna

PPS zorganizowała siedem zgromadzeń ludowych w: Dąbrowie, Sosnowcu, Sielcu, Niwce, Czeladzi, Strzemieszycach i Zagórzu. Z tych miejsc ruszyły pochody, które spotkały się przed szkołą Dietla. W spotkaniu miało uczestniczyć ok. 60 tys. osób. Demonstracje i strajki odbywały się także w Zawierciu. Carskie władze postanowiły zareagować na społeczne wrzenie. 7 lutego 1905 r. w Sosnowcu i okolicach stacjonowało ok. 12 tys. żołnierzy piechoty.

Chyba do najtragiczniejszych wydarzeń w czasie rewolucji w Zagłębiu doszło 9 lutego. Wtedy to tłum robotników poszedł pod Hutę Katarzyna w Sosnowcu, aby przegonić z niej łamistrajków. Brama huty była zamknięta, ale demonstranci ją wysadzili. W tym momencie wojsko, ukryte na terenie huty, zaczęło strzelać do robotników. W efekcie zabitych zostało 38 osób, a ponad 150 odniosło rany.

Po tych wydarzeniach fala rewolucyjna zaczęła opadać. Strajk powszechny w Zagłębiu został przerwany po 32 dniach. W różnych fabrykach do pracy wracano w różnych terminach, w jednych już pod koniec lutego, w innych w marcu.

Stanisław Andrzej Radek przyznawał, że strajk nie dał robotnikom, z małymi wyjątkami, dużych korzyści materialnych, ale miał wielkie znaczenie moralne dla dalszego rozwoju myśli rewolucyjnej. Uświadomiono sobie, że bez walki zbrojnej z caratem nie ma zwycięstwa. PPS wydała więc odezwę wzywającą robotników do zaopatrywania się w broń i przystąpiła do tworzenia organizacji bojowej.

Historyk Adam Kałuża (1931–2015) podawał, że efekty strajku były różne w różnych zakładach. Np. w kopalni Saturn w Czeladzi podniesiono zarobki o ok. 10–11 proc., ale władze kopalni nie zgodziły się na wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy. Z kolei w kopalni Kazimierz skrócono czas pracy do 10 godzin dziennie i podniesiono przy tym płace. Po zakończeniu strajku nastroje wśród robotników Zagłębia opadły, co było widać np. po niezbyt masowych obchodach 1 maja.

W tym czasie lokalna gazeta PPS w Zagłębiu – „Górnik” – była wydawana średnio dwa razy w miesiącu w kilkutysięcznym nakładzie. Zwiększyła się też aktywność Okręgowego Komitetu Robotniczego PPS w Zagłębiu, na posiedzeniach którego często gościł Józef Piłsudski.

Jednocześnie w regionie swoje wpływy poszerzała Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL). W listopadzie 1905 r. wyszedł z więzienia Feliks Dzierżyński, wówczas działacz SDKPiL, który szybko przyjechał do Zagłębia. Prowadził agitację m.in. wśród pracowników Huty Bankowej w Dąbrowie i kilku fabrykach w Sosnowcu, w tym m.in. Fitzner i Gamper. W Czeladzi do dziś stoi budynek, w którym Feliks Dzierżyński wtedy mieszkał.

Początki Republiki Zagłębiowskiej

Ponowny wzrost fali rewolucyjnej przeszedł jesienią. Trochę niespodziewanie – został wywołany decyzją Mikołaja II. 30 października 1905 r. car wydał manifest (popularnie nazywany manifestem październikowym), w którym zapowiadał przyznanie swobód obywatelskich, amnestię, prawo wyborcze dla wszystkich warstw społecznych i powołanie Dumy Państwowej jako władzy ustawodawczej.

Jeszcze tego samego dnia w Sosnowcu rozpoczęły się w wielu fabrykach strajki, pracę przerwali pracownicy m.in. Huty Katarzyna, zakładów Fitzner i Gamper oraz fabryk Schoena i Dietla. 31 października w Sosnowcu na placu Dietla odbył się wielki wiec protestujących. Stąd tłum ruszył wzdłuż linii Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w stronę więzienia w Będzinie, gdzie przetrzymywano więźniów politycznych, których zamierzano uwolnić.

Jak podaje historyk Dariusz Nawrot z Instytutu Zagłębia Dąbrowskiego, na wysokości fabryki Fitznera i Gampera drogę manifestującym zagrodził oddział kozaków. Kiedy tłum zbliżył się na odległość 50 kroków, kozacy ruszyli do szarży, tratując i raniąc wielu ludzi. Pochód został rozbity.

Czytaj więcej

Portret Marszałka pędzla Mehoffera ukryty w czasie wojny po 80 latach wraca do publiczności

Wydarzenia z 31 października 1905 r. dały początek Republice Zagłębiowskiej. Wieczorem na wielkim wiecu koło teatru w Sosnowcu podarto manifest carski. Tego też dnia stanęły wszystkie fabryki, kopalnie i warsztaty Zagłębia. Zastrajkowało kilkadziesiąt tysięcy pracowników. Strajk kolejarzy całkowicie sparaliżował ruch kolejowy w regionie.

W kolejnych dniach odbywały się wielkie demonstracje. 2 listopada przed kopalnią Hrabia Renard w Sosnowcu zebrało się 30 tys. ludzi, w tym protestujący z Będzina. Wiec zorganizowali działacze PPS, SDKPiL oraz Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego Bund. Upamiętniono też ofiary masakry w Hucie Katarzyna, a pochód spod huty dotarł aż do Dąbrowy. 3 listopada kolejne manifestacje odbyły się w Dąbrowie, Czeladzi, Niemcach, kończąc się ponownie pod Hutą Katarzyna.

Dariusz Nawrot informuje, że w tej sytuacji przywódcy strajku powszechnego w Zagłębiu zwrócili się do naczelnika powiatu będzińskiego Alfreda Mirbacha z żądaniem oficjalnego przekazania rządów w regionie. Carscy urzędnicy, z jednej strony obawiali się eskalacji wydarzeń, jak po masakrze w Hucie Katarzyna w lutym, z drugiej zaś nie byli pewni, w kontekście manifestu z 30 października, akceptacji przez Petersburg zbyt radykalnych działań wobec protestujących.  Oficjalnego przekazania rządów nie było, ale przerażone rosyjskie władze administracyjne, wojsko, żandarmeria oraz policja ostatecznie schroniły się do koszar, faktycznie oddając władzę w ręce mieszkańców i dając początek tzw. Republice Zagłębiowskiej, bo tak nazwano kilkanaście dni wolności w Zagłębiu Dąbrowskim.

Masakra protestujących robotników pod Hutą Katarzyna 9 lutego 1905 r. w Sosnowcu. Zdjęcie zamieściły

Masakra protestujących robotników pod Hutą Katarzyna 9 lutego 1905 r. w Sosnowcu. Zdjęcie zamieściły „Nowości Ilustrowane” 4 marca 1905 r.

Foto: Muzeum Miejskie „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej (4)

Prawo wyborcze dla kobiet

Republikę Zagłębiowską zaczęto tworzyć po kolejnym wiecu zorganizowanym 5 listopada pod teatrem w Sosnowcu. W mieście tym z inicjatywy Narodowej Demokracji 7 listopada powołano Komitet Bezpieczeństwa Publicznego, składający się z przedstawicieli wszystkich partii i obywateli. Początkowo tworzyło go 15 obywateli związanych z endecją, do których dołączono po trzech przedstawicieli PPS, SDKPiL oraz Bundu. Akcentowano hasła niepodległościowe. Miasto podzielono na rejony, nad którymi czuwały oddziały Milicji Obywatelskiej, liczące łącznie 200 ludzi. Milicjantów uzbrojono w rewolwery i pałki odebrane rosyjskim policjantom. 

Rozpoczęto również wyłanianie sądów obywatelskich. Już 7 i 8 listopada sędziów wybrano w głosowaniu tajnym, bezpośrednim, równym i powszechnym. Jak podkreśla Dariusz Nawrot, wyborcami byli wszyscy obywatele, którzy ukończyli 21. rok życia, bez różnicy wyznania i – co było rewolucyjnym rozwiązaniem – płci. Kobiety otrzymały po raz pierwszy prawo głosu.

Również w Dąbrowie 9 listopada utworzono Komitet Bezpieczeństwa Publicznego. W jego skład weszło po dwóch przedstawicieli NZR (Narodowy Związek Robotniczy), PPS oraz SDKPiL, a także ośmiu obywateli związanych z endecją. 11 listopada Komitet podzielił Dąbrowę na obszary, które zaczęła obsadzać organizowana Milicja. Rozpoczęto także wyłanianie instytucji samorządowych i sądów obywatelskich.

Podobna sytuacja miała miejsce w Będzinie oraz w innych miastach i osadach Zagłębia Dąbrowskiego. 9 listopada odbyło się wielkie zgromadzenie ponad czterech tysięcy mieszkańców Niemiec, Kazimierza, Strzemieszyc i Granicy, na którym uchwalono kontynuowanie strajku powszechnego i żądano zrewolucjonizowania zagłębiowskiej wsi. 

Stan wojenny i powstanie Organizacji Bojowej PPS

Jak zaznacza Dariusz Nawrot, kres Republice Zagłębiowskiej przyniosły represje ze strony władz rosyjskich. Po pierwszym wstrząsie i po wprowadzeniu stanu wojennego w Królestwie Polskim 10 listopada 1905 r., władze carskie w Zagłębiu zaczęły odzyskiwać inicjatywę. Generał-gubernator warszawski Gieorgij Skałon wydał rozkaz, aby wszystkie manifestacje i nielegalne zebrania traktować jak bandy buntowników, które należy unicestwić. Zamknięto drukarnie. Na ulice wyszło wojsko i żandarmeria. Rozpoczęły się aresztowania. Represje, z wywózką na Syberię włącznie, zaczęły studzić zapał rewolucyjny Zagłębiaków.

Oskarżenia kierowano przeciwko członkom Komitetów Bezpieczeństwa Publicznego, chociaż ci, tak jak w Sosnowcu, zapewniali w uchwalonej 11 listopada petycji do władz, że działalność Komitetu nie była wymierzona przeciwko rządowi, a służyła jedynie zapewnieniu ładu i porządku.

Czytaj więcej

Prof. Andrzej Chwalba o zamachu majowym: Przypadek. Józef Piłsudski nie planował przewrotu

Jednym z efektów Republiki Zagłębiowskiej było powołanie w regionie Organizacji Bojowej PPS. Jedną z pierwszych akcji Organizacji Bojowej był zamach na „głównego herszta zagłębiowskich kapitalistów”, jak to ujął Radek – Francuza imieniem Stratilatto. Zamach się nie udał, ale Francuz miał wkrótce z Zagłębia wyjechać. Udane zamachy przeprowadzono na dyrektora Huty Katarzyna Brandenburga i fabrykanta Oskara Schoena. Jak konstatuje Radek, to podziałało i inni fabrykanci stali się ostrożniejsi w powoływaniu wojska przeciwko robotnikom, jako „arbitrażu” w zatargach ekonomicznych czy administracyjnych.

Ponadto Radek podaje, że od 1905 r. do 1909 r. Organizacja Bojowa PPS dokonała w okręgu zagłębiowskim 168 zabójstw funkcjonariuszy policji i wojska, 88 zamachów na urzędników policji i wojska oraz 90 napadów na monopole rządowe, instytucje państwowe i urzędujące osoby.

„Mój prapradziadek podkładał bomby”

Wiedza o wydarzeniach z 1905 r. w Zagłębiu nie jest na wysokim poziomie, ale trwają próby jej upowszechniania.

– W regionie nie ma powszechnej wiedzy na temat rewolucji z 1905 r. i Republiki Zagłębiowskiej. W 2025 r. w Łodzi odbyły się duże i głośne obchody w rocznicę rewolucji 1905 r., a w Zagłębiu część włodarzy miast jakby się tego wstydziła. A to jest ważna i do tego chlubna część naszej historii – mówi „Rzeczpospolitej” Arkadiusz Rybak, dyrektor Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Sztandar Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych z 1905 r. (Koło Dąbrowa Górnicza)

Sztandar Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych z 1905 r. (Koło Dąbrowa Górnicza)

Przekonuje, że rewolucja 1905 r. przyniosła konkretne pozytywne rezultaty.

– W 2026 r. obchodzimy 120. rocznicę powstania biblioteki publicznej w Dąbrowie Górniczej. A dlaczego biblioteka powstała w 1906 r.? Dlatego, że była rewolucja, która przyniosła odwilż polityczną i w jej ramach założono w Dąbrowie Górniczej bibliotekę. Kto by ją założył, gdyby nie było rewolucji? Wtedy też wprowadzono język polski na kolei, o co walczyli kolejarze. Były więc wymierne efekty rewolucji. Wielu ludzi zamordowano, wielu wysłano na Syberię, ale były też konkretne pozytywne efekty rewolucji. Po powstaniu styczniowym powstańców również mordowano i wysyłano na Syberię, ale wtedy język polski zniknął z urzędów i cenzura się zaostrzyła. Po rewolucji 1905 r. język polski się odrodził. To był bez wątpienia wielki sukces rewolucji – podkreśla Arkadiusz Rybak.

Zwraca uwagę, że to było masowe wydarzenie, w którym brały udział różne stany: szlachta, tak jak Józef Piłsudski i jego koledzy, miejska inteligencja i rzesze robotników. To były tysiące ludzi, którzy uświadomili sobie wtedy, że są Polakami.

– Mój prapradziadek wstąpił wówczas do PPS, nawet bombę podłożył i został zesłany do Rosji i siedział w więzieniu. Po co mu to było potrzebne? Pracował na kopalni i mógł nadal pracować. Prababka ledwo co przeżyła z dziećmi, jak go aresztowali i zesłali – wskazuje Arkadiusz Rybak. Podkreśla, że rewolucja 1905 r. miała oblicze zarówno narodowe, jak i socjalne.

Na cmentarzach w Sosnowcu, Będzinie i Dąbrowie Górniczej do dziś przetrwały nagrobki z informacją, że „tu leży weteran rewolucji 1905 r.”, nawet nie zawsze znane są biogramy tej osoby.

Internet, kwiaty, debaty

Dla wielu uczestników wydarzeń z 1905 i 1906 r. to był wstęp do dalszej działalności. Sporo rewolucjonistów z 1905 r. należało do Legionów Polskich (szacuje się, że ok. 10 proc. legionistów pochodziło z Zagłębia) oraz do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Ciekawy jest przykład rodziny Zygmuntów, której członkowie zaczęli działalność od bojówek PPS i podkładania bomb przeciwko Rosjanom, a skończyli na podkładaniu bomb w 1939 i 1940 r. przeciwko Niemcom. W większości zginęli tragicznie. Rodzina Zygmuntów pochodziła z Sosnowca, ostatni członek tej rodziny mieszkał w Dąbrowie Górniczej i działał w Związku Orła Białego (ZOB), który funkcjonował od agresji Niemiec na Polskę do 1940 r.

– Oczywiście, wielu uczestników rewolucji 1905 r. działało później w Komunistycznej Partii Polski (KPP). I o tym też trzeba mówić – zaznacza Arkadiusz Rybak.

Tak było np. z Jakubem Dąbskim. Przed I wojną światową był członkiem Organizacji Bojowej PPS, w II Rzeczypospolitej działał w KPP oraz Stowarzyszeniu Byłych Więźniów Politycznych, a po II wojnie w 1945 r. był przez krótki czas prezydentem Dąbrowy Górniczej. Od 1984 r. w tym mieście znajdowała się ul. Jakuba Dąbskiego, której nazwa po przemianach ustrojowych została zmieniona (obecnie: Wirgiliusza Grynia).

W regionie trwają działania mające poszerzyć wiedzę o wydarzeniach z 1905 i 1906 r. Muzeum „Sztygarka” w 2021 r. stworzyło stronę internetową poświęconą rewolucji 1905 r. w Zagłębiu Dąbrowskim.

Od tamtej chwili w Dąbrowie Górniczej organizowane są „Dni Wolnościowe”, które zawsze rozpoczynają się 30 lub 31 października, kiedy powstała Republika Zagłębiowska, i trwają do 11 listopada.

W 2025 r. odbył się pierwszy objazd miejsc pamięci związanych z rewolucją 1905 r., w trakcie którego przedstawiciele władz Będzina, Czeladzi, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca wspólnie w tych miejscach składają kwiaty. Na 30 października 2026 r. jest planowane podobne wydarzenie.

W 2025 r. Muzeum „Sztygarka” oraz Muzeum Zagłębia w Będzinie zorganizowały debaty poświęcone rewolucji 1905 r. Podobne debaty mają się odbyć także 5 i 6 listopada 2026 r. w Będzinie i Dąbrowie Górniczej.

– Co roku organizujemy również kwesty na cmentarzu. Dostajemy wtedy spory oddźwięk od ludzi, że kogoś dziadek był na Syberii, a dziadek kogoś działał w PPS. Niedawno ktoś nam przesłał relację, że jego dziadek uczył się w „Sztygarce”, ale nauki w niej nie ukończył, ponieważ został zesłany do Rosji – informuje Arkadiusz Rybak.

Dzięki pieniądzom zebranym na kweście na cmentarzu Towarzystwo Przyjaciół Będzina odnowiło nagrobek bojowców straconych w będzińskim więzieniu. Podczas kwesty Towarzystwo nawiązało kontakt z potomkami jednego z zabitych i otrzymało od nich ciekawe informacje.

Rewolucja w Sejmie

Pamięć o rewolucji 1905 r. uczcili także posłowie. Sejm 24 stycznia 2025 r. przyjął uchwałę w sprawie upamiętnienia bohaterów rewolucji 1905 r. Posłowie przypomnieli, że „zapłonęły m.in. ulice w Warszawie, regionie łódzkim, Zagłębiu Dąbrowskim, Częstochowie, Zagłębiu Staropolskim, Białymstoku i okolicach Lublina. Na terenie Galicji i Górnego Śląska odbywały się zaś strajki solidarnościowe, których uczestnicy wyrażali zarówno sprzeciw wobec absolutystycznego reżimu carskiego, manifestowali polską tożsamość narodową, jak i domagali się lepszych warunków życia i godnej pracy”.

W uchwale podkreślono, że choć sama rewolucja została stłumiona przez carski reżim, przyniosła trwałe zmiany, a pokolenia wyrosłe na doświadczeniu rewolucji odegrały ogromną rolę w procesie odzyskiwania niepodległości w 1918 r.

Ciekawe były okoliczności powstawania tej uchwały.

– W pierwszej wersji projektu uchwały nie było mowy o Zagłębiu Dąbrowskim i dopiero interwencja posłów z regionu zdecydowała o pojawieniu się Zagłębia w uchwale – mówi dla „Rzeczpospolitej” Dariusz Nawrot.

To nie był koniec sejmowych związków z upamiętnieniem rewolucji.

W styczniu 2026 r. w Sejmie prezentowana była wystawa „Rewolucja 1905 roku w Zagłębiu Dąbrowskim”, na otwarciu której obecni byli wszyscy parlamentarzyści z regionu: z Lewicy, KO oraz PiS.