Pion prokuratorski Instytutu wszczął właśnie śledztwo (sygnatura S 1.2026.Zn) w sprawie zbrodni nazistowskich, popełnionych przez funkcjonariuszy III Rzeszy Niemieckiej w okresie od początku 1940 r. do wiosny 1945 r. na terenie Hamburga. Zbrodnie miały polegać na celowym doprowadzeniu do śmierci małoletnich dzieci polskich robotnic przymusowych, umieszczonych w miejscowych placówkach szpitalno-opiekuńczych dla obcokrajowców, „poprzez stworzenie w ramach ich działalności warunków zagrażających biologicznej egzystencji tych dzieci, zaniechanie leczenia i opieki, pozbawienie kontaktu z matkami oraz głodzenie, a nadto na przymusowych aborcjach dokonywanych na będących w ciąży polskich robotnicach”.

Niemieckie żłobki służyły do uśmiercania noworodków

Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, że w czasie II wojny światowej m.in. na terenie Hamburga istniał szereg obozów pracy przymusowej dla kobiet pochodzących z okupowanych krajów Europy, w tym z Polski, wykorzystywanych do niewolniczej pracy na rzecz III Rzeszy Niemieckiej.

Czytaj więcej

Bojownicy Czarnego Legionu na szafocie. Zemsta Niemców

Przy obozach pracy i zakładach przemysłowych utworzono, często ad hoc tzw. żłobki i placówki opiekuńcze dla noworodków i małych dzieci robotnic przymusowych. „Stworzono w nich warunki zagrażające biologicznej egzystencji dzieci. Wyrażało się to w zaniechaniu koniecznego leczenia i opieki, w pozbawieniu jakiegokolwiek kontaktu przymusowo odebranych noworodków i małych dzieci z ich matkami, głodzeniu oraz uśmiercaniu poprzez topienie. Dokonywano również przymusowych aborcji kobiet” – wskazał prokurator.

Podczas II wojny światowej Niemcy stworzyły system pracy przymusowej, w której zatrudniano 20 mln cudzoziemskich robotników cywilnych, jeńców wojennych i więźniów z podbitych krajów.

W Hamburgu i w pobliskich zakładach funkcjonowały specjalne „ośrodki opieki nad dziećmi” (Ausländerkinder-Pflegestätte). W rzeczywistości były to odizolowane placówki, gdzie śmiertelność wśród noworodków i niemowląt była ogromna z powodu skrajnego zaniedbania i głodu.

W zasadzie były to placówki celowej eksterminacji niemowląt narodowości polskiej, ukraińskiej i rosyjskiej. Powstawały one od 1943 r. na mocy dekretu Heinricha Himmlera. Z zachowanych źródeł wynika, że Niemcy rzadko uśmiercali dzieci, np. podając zastrzyk z trucizną, częściej celowo stwarzali warunki skrajnego głodu, poprzez brak opieki medycznej i złe warunki higieniczne, zdarzały się przypadki celowego wyziębiania pomieszczeń oraz podawanie zepsutego lub bezwartościowego jedzenia. Szacuje się, że w ten sposób w czasie wojny spowodowano śmierć kilkudziesięciu tysięcy niemowląt pracownic przymusowych pochodzących z podbitych przez Rzeszę Niemiecką państw.

Gdzie działały ośrodki, w których umieszczano odebrane matkom niemowlęta

W Hamburgu taki ośrodek działał przy ówczesnej Sportstraße 10. W kwietniu 2024 r. w Hamburgu nadano jednemu z placów imię Tereski – dwudniowego dziecka polskiej robotnicy przymusowej, które zostało natychmiast odebrane matce i zagłodzone. Plac Teresy upamiętnia wszystkie dziecięce ofiary w tym mieście. Podobny ośrodek działał w Hohnstorf, w którym zgromadzono dzieci przymusowych pracownic skierowanych do prac polowych. Taka placówka powstała m.in. przy obozie pracy prowadzonym przez koncern Volkswagena w Rühen i Broitzemer Straße w Brunszwiku.

Czytaj więcej

Jak Niemcy z NRD zastrzelili Polaka pracującego dla Brytyjczyków. Szczegóły śledztwa

Grupę pracowników przymusowych zgromadzono w obozie koncentracyjnym Neuengamme, położonym niedaleko Hamburga. W obozie tym oraz podległych mu podobozach przetrzymywano ok. 106 tys. więźniów, w tym ok. 13,5 tys. kobiet. Największymi grupami więźniów byli Rosjanie, Polacy, Francuzi, Holendrzy, Duńczycy i Belgowie.

Jak czytamy na stronie internetowej tego miejsca pamięci, więźniowie byli wykorzystywani do pracy na budowach, w cegielniach, przy regulacji rzek i produkcji zbrojeniowej. Na więźniach przeprowadzano eksperymenty medyczne, w tym testy zwalczania tyfusu i gruźlicy. Zachowany rejestr zgonów wskazuje, że do 10 kwietnia 1945 r. zmarło tam ok. 40 tys. więźniów, ale prawdopodobnie 15 tys. więcej zginęło w następnym tygodniu i podczas ewakuacji drogą morską.

Poszukiwanie świadkowie
Apel pionu śledczego IPN w Szczecinie

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie poszukuje krewnych ofiar, świadków zdarzeń lub osób mających informacje o opisanej wyżej zbrodni, a których do tej pory nie przesłuchano. Korespondencję należy kierować na adres: Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie, ul. Wojska Polskiego nr 7 70-470 Szczecin, tel.: +48 91 312 94 03, email: komisja.szczecin@ipn.gov.pl lub Delegatura IPN w Gorzowie Wlkp. ul. Jagiellończyka nr 4 tel./faks: +48 95 718 28 62.

Podczas II wojny światowej Niemcy stworzyli system pracy przymusowej, w którym zatrudniano 20 mln cudzoziemskich robotników cywilnych, jeńców wojennych i więźniów z podbitych krajów. Jak podają historycy IPN, wśród 8 mln robotników przymusowych najliczniejszą grupą byli Polacy – 2,5 mln. Wśród nich 70 proc. stanowili mężczyźni, 30 proc. kobiety i dzieci od 12. roku życia. Robotników wykorzystywano m.in. w rolnictwie, przemyśle zbrojeniowym, cywilnym oraz przy budowie dróg i kolei.

„W większości pracowali w trudnych warunkach po 12-16 godz. za niskie wynagrodzenie, bez odpowiedniej opieki lekarskiej, stale narażeni na represje ze strony niemieckich nadzorców. Polaków znakowano literą P przyszytą na ubraniach” – opisują pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej.