Reklama

Okrutna zbrodnia Niemców w szpitalu. Nieosądzona lekarka po wojnie otrzymała Krzyż Zasługi RFN

Śledczy IPN z Katowic prowadzą śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez Niemców na pacjentach szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Stali się oni ofiarami programu T4, czyli eutanazji. Lekarze nigdy nie zostali osądzeni. Dr Elisabeth Hecker, na której zlecenie dokonywano morderstw, w RFN była cenioną lekarką. Dostała nawet Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec.
Zabudowania szpitala w Lublińcu

Zabudowania szpitala w Lublińcu

Foto: Domena Publiczna, fot Reytan

Śledztwo dotyczy zbrodni nazistowskiej, „stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną, z naruszeniem prawa międzynarodowego”, na pacjentach szpitala psychiatrycznego w Lublińcu (Landes-Heil-und Pflegeanstalt). Do przestępstw miało dochodzić od października 1939 r. do stycznia 1945 r. Miały one polegać na dokonaniu zabójstw bliżej nieustalonej liczby chorych – zarówno dzieci, jak i dorosłych – przez urzędników niemieckiej administracji, m.in. ministerstw, niemieckich instytucji medycznych i personelu medycznego. Zdaniem śledczych ci ostatni kwalifikowali pacjentów do eutanazji, stanowiącej w istocie mord medyczny.

Reklama
Reklama

Kierowali oni bowiem wytypowanych pacjentów do ośrodków zagłady Sonnenstein w Pirnie koło Drezna, gdzie dokonywano zabójstw pacjentów w komorach gazowych. Do tego w szpitalu w Lublińcu celowo doprowadzano do przedawkowania leków, w tym luminalu.

W szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu pochowano ponad 200 dzieci zamordowanych przez niemieckich lekarzy

„Działalność eksterminacyjna na chorych psychicznie pacjentach szpitala w Lublińcu stanowiła część centralnie zarządzanego niemieckiego programu oznaczonego kryptonimem T4, polegającego na fizycznej eliminacji osób ciężko i przewlekle chorych. Osoby te zostały uznane przez władze niemieckie za niegodne życia. Większość lekarzy odpowiadających za te zbrodnie nie została ukarana. Podczas procesu norymberskiego skazani zostali wyłącznie organizatorzy akcji” – napisał w uzasadnieniu wszczęcia śledztwa prokurator.

Celem postępowania jest odtworzenie procederu „błędnie określanego nazwą eutanazja (zabójstwo z litości), który stanowił element programu eksterminacyjnego, jak również przywrócenie pamięci ofiarom zbrodni”.

Czytaj więcej

Odbudowa zabytków a „historyczna wina”. Dla młodych Niemców to była abstrakcja
Reklama
Reklama

12 listopada 2024 r. w parku na Bulwarze Europejskim odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ponad 200 dzieci zamordowanych w działającej w Lublińcu klinice psychiatrycznej. Pochodziły one z miejscowości Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego oraz Saksonii. Kierowano tam przymusowo dzieci nieuleczalnie chore np. na padaczkę, z chorobami umysłowymi, a także wychowanków domów opieki społecznej lub sprawiające problemy wychowawcze. Jako przyczyny zgonu podawano m.in. zapalenie płuc, grypę, choroby układu krążenia, ale rzeczywisty mechanizm zbrodni był zupełnie inny. Niektóre z zamordowanych dzieci są pochowane w zbiorowej mogile obok działającego dzisiaj w Lublińcu Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego im. dr. Emila Cyrana.

Historia szpitala psychiatrycznego w Lublińcu

W swojej historii szpital wielokrotnie zmieniał nazwę. Jak można przeczytać na stronie internetowej tej placówki, staraniem starostwa krajowego we Wrocławiu oddano do użytku publicznego w sierpniu 1885 r. dwupiętrowy budynek o długości 105 m (tzw. Czerwony Dom) i otwarto w nim dom poprawczy dla małoletnich, co doprowadziło do utworzenia placówki psychiatrycznej. W 1892 r. opolski urząd rejencyjny kupił sąsiadujący z domem poprawczym „zamek” z zabudowaniami gospodarczymi. Po remoncie pomieszczeń zamkowych, w 1894 r. oficjalnie otwarto „Zakład dla Idiotów”, który wtedy funkcjonował pod wspólną dyrekcją z domem poprawczym.

Czytaj więcej

Znaleziono doły śmierci pod Bydgoszczą. Leżą tam ofiary niemieckich zbrodni

W 1911 r. zakład składał się z 47 budynków, w tym: ośmiu bloków szpitalnych, trzech lekarskich, trzynastu urzędniczych i 23 gospodarczych. Do zakładu można było przyjąć 1 100 chorych. Na terenie znajdowało się 37 mieszkań dla pielęgniarzy, tym samym w obrębie placówki mogło mieszkać 1 200 osób.

W czasie I wojny światowej część szpitala funkcjonowała jako rezerwowa lecznica wojskowa, a w czasie plebiscytu na Śląsku został on zajęty przez oddziały alianckie, a później wojska powstańcze. Szpital powstańczy powstał 10 maja 1921 r. i do 27 maja przyjął 716 rannych lub chorych powstańców oraz pięciu jeńców niemieckich, pięciu aresztantów i dwie osoby cywilne. 24 czerwca 1922 r. zakład psychiatryczny znalazł się pod polską jurysdykcją. Obejmował wtedy 35 budynków.

Reklama
Reklama

Już po wkroczeniu wojsk niemieckich, 17 września 1939 r. dyrektorem szpitala został dr Ernest Buchalik, który od 1933 r. należał do NSDAP. W czasie wojny dokonywano tam sterylizacji. W Niemczech z ogólnej liczby ok. 375 tys. osób poddanych sterylizacji 200 tys. stanowili niedorozwinięci umysłowo, 73 tys. – schizofrenicy, 57 tys. – epileptycy, 30 tys. – alkoholicy.

W Rzeszy Niemieckiej dokonywano także eutanazji osób, które były „nieczyste rasowo”. Szacuje się, że w czasie rządów Adolfa Hitlera niemal 200 tys. osób stało się ofiarami nazistowskiej medycyny, z tego ok. 70 tys. stanowili chorzy psychicznie.

W Lublińcu morderstw dokonywano na zlecenie dr Elisabeth Hecker

Już od września 1941 r. szpital w Lublińcu zaczął przyjmować transporty dzieci, głównie ze Śląska, Zagłębia i Saksonii. Dzieci były kierowane tam przez sądy niemieckie i NSV (Narodowosocjalistyczną Ludową Opiekę Społeczną). „Za każdym razem mówiono tym dzieciom, że jadą do sanatorium. Od połowy roku 1942 zorganizowano Jugendpsychiatrische Klinik Loben – Dziecięcą Klinikę Psychiatryczną. Początkowo dzieci lokowano w Oddziale A, znajdującym się w pomieszczeniach klasztoru Oblatów, którym kierowała dr Elisabeth Hecker i w byłym budynku folwarcznym (oddział B), którym kierował dr E. Buchalik. Później oddział A znajdował się w zamku, obok oddziału żeńskiego. Oddział A miał charakter obserwacyjny, w nim dzieci były diagnozowane i segregowane, a ich los zależał od E. Hecker. Dzieci, które E. Hecker uznała za minimalnie upośledzone, bądź za trudne z punktu widzenia wychowawczego, kierowane były do specjalnych zakładów poprawczych, a pozostałe dotknięte wrodzonym lub nabytym kalectwem fizycznym, chorobą psychiczną, przenoszono na oddział B, gdzie były pozbawiane życia. Dokumentację medyczną fałszowano w celu zatarcia śladów, przyczyny zgonu podawano rozmaite, niezgodnie z prawdą, jak np. zapalenie płuc, grypa, choroby układu krążenia. Dzieci na polecenie E. Buchalika uśmiercano podwyższoną dawką luminalu lub weronalu” – opisują autorzy historii szpitala w Lublińcu.

Czytaj więcej

Zbrodnie Auschwitz obciążają niemieckie elity

Ernst Buchalik, dyrektor szpitala, podając pacjentom środek nasenny – luminal, tłumaczył, że tabletki mają chronić ich przed samookaleczeniem. Dzieciom podawano dawki od 0,1 do 0,6 g dziennie. Do listopada 1944 r. na oddziale B barbiturany podano 235 dzieciom, a życie z tej przyczyny straciło 221 dzieci.

Przed wejściem na Śląsk Armii Czerwonej personel szpitala zbiegł, pozostawiając chorych bez nadzoru, ale zaopiekowali się nimi powracający do placówki byli pracownicy. 17 stycznia 1945 r. do Lublińca wkroczyły wojska sowieckie.

Reklama
Reklama

Dr Elisabeth Hecker robi karierę w RFN jako ceniona lekarka. Dostała nawet Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec

Dr Elisabeth Hecker po ucieczce ze szpitala najpierw pracowała w Bawarii, a w 1947 r. w Siegen w Westfalii. W 1952 r. tworzyła Westfalską Klinikę Psychiatryczną dla Dzieci i Młodzieży w Hamm. W 1960 r. lekarka została odznaczona Krzyżem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, a w 1979 r. została honorową członkinią Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrii Dzieci i Młodzieży – podaje Olivia Kortas w artykule opublikowanym w Deutsche Welle w listopadzie 2019 r.

W 1965 r. prokuratura w Dortmundzie wszczęła dochodzenie przeciwko Buchalikowi, Hecker, czterem lekarzom-stażystom i ośmiu pielęgniarkom. Hecker obciążyły zeznania pielęgniarek, które wskazały, że to ona miała decydować, które dzieci trafią na oddział B, a które przeżyją. W 1969 r. niemiecka prokuratura zamknęła jednak dochodzenie. Hecker i Buchalik nigdy nie odpowiedzieli za zbrodnie na dzieciach w Lublińcu.

Polityka
Radziejowska i Fałkowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”: Historia poszarpała relacje polsko-niemieckie
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Polityka
Estera Flieger: Polska może uprawiać lepszą politykę historyczną niż Niemcy
Historia Polski
Witold Mędykowski: Twierdzenie, że polscy burmistrzowie byli odpowiedzialni za Holokaust, jest nieprawdziwe
Plus Minus
Rosja nie złamie Ukrainy. W Kijowie zobaczyłem dlaczego
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama