„Rzeczpospolita”: W swojej pracy „Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja” Grzegorz Rossoliński-Liebe poddał analizie działalność 50 urzędników zaangażowanych do pracy w 22 miastach na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Według niego wspierali oni Niemców w prowadzonej przez nich polityce zagłady Żydów, byli ich „partnerami”. Na ile prawdziwa może być taka teza?
Dr hab. Witold W. Mędykowski: Jest z gruntu fałszywa. Przede wszystkim należy uściślić kilka rzeczy. Zacznijmy od samego tytułu „Polscy burmistrzowie i Holokaust” – autor nie stawia tu pytania, tylko sugeruje, że polscy burmistrzowie ponosili odpowiedzialność za Holokaust. Na okładce książki zamieszczono fotografię Juliana Spitosława Kulskiego, który był z pochodzenia Żydem, a w czasie wojny za zgodą Polskiego Państwa Podziemnego i rządu na uchodźstwie pełnił funkcję komisarycznego burmistrza Warszawy. W dalszej części tytułu: „okupacja, administracja i kolaboracja” autor w zasadzie nie określa, z czyją okupacją mieliśmy do czynienia. Już zatem w samym tytule brakuje Niemców. Jakby Niemców w zasadzie w Generalnym Gubernatorstwie nie było, jakby nie sprawowali okupacji. Na pierwszy plan wysuwani są burmistrzowie – przedwojenni samorządowcy, którym podlegała gospodarka komunalna zabezpieczająca byt zwykłych ludzi. Niemcy większości z nich nie usunęli, nie mając przecież zamiaru troszczyć się o lokalną ludność. Poddali ich za to ścisłemu nadzorowi i terrorowi. I tu pojawiają się istotne pytania: czy ci ludzie byli burmistrzami Polakami, czy polskimi burmistrzami? Czyja to była okupacja i komu podlegała administracja?
Trzeba uściślić określenie „polscy burmistrzowie”. Autor książki używa bowiem kryterium etnicznego. Według statystyk w pięciu dystryktach Generalnego Gubernatorstwa w 1944 roku było 1512 burmistrzów. Aby wskazać, że to w zasadzie byli tylko Polacy, autor dokonuje ciekawego zabiegu, gdyż stwierdza, że nie badał dystryktu Galicja, ponieważ nie ma dostępu do archiwów. A to był bardzo duży dystrykt: obejmował dawne województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie. I właśnie tam około 97 proc. burmistrzów stanowili Ukraińcy. Pomijanie tego obszaru jest poważnym mankamentem. Trzeba podkreślić, że wielu burmistrzów było etnicznymi Niemcami czy Niemcami z Rzeszy, jest w tej grupie także część osób, bez określonej narodowości. Ze statystyk wynika, że 48 proc. burmistrzów było Polakami. Mówienie o „polskich burmistrzach” sugeruje, że mieliśmy wówczas do czynienia z polską administracją. A przecież ludzie ci nie reprezentowali Polski – byli zatrudnieni w instytucjach samorządowych pod kontrolą Niemców.
Czytaj więcej
Dzięki doskonałej pamięci Juliana Spitosława Kulskiego, wiceprezydenta stolicy Polski w latach 19...
Administracja lokalna składała się często z Polaków, ale wykonywali oni polecenia niemieckich nadzorców. To wydaje się oczywiste, ale czy dla autora publikacji?
Autor jest historykiem, ale według wszelkich prawideł naukowych ta książka – jednocześnie jego habilitacja – nie jest rzetelną pracą naukową. Historyk zwykle zadaje jakieś pytania badawcze, stawia tezę i w procesie studiowania archiwów i innych materiałów próbuje ją udowodnić bądź obalić. W tym przypadku nie widać takiego procesu – wygląda na to, że książka została napisana pod z góry założoną tezę, że polscy burmistrzowie byli ważną grupą sprawców Holokaustu.
Czy system prawny i państwowy w Generalnym Gubernatorstwie przenikał się z systemem prawnym II RP, czyli czy w Generalnym Gubernatorstwie mieliśmy do czynienia z zachowaniem struktur państwowych przedwojennej Polski i kontynuacją państwa polskiego – jak sugeruje autor?
Niestety tak twierdzi, a to kompletna bzdura! Okupację niemiecką w Polsce badano 80 lat i w ramach tych badań powstały fundamentalne prace takich autorytetów naukowych jak Czesław Madajczyk, Czesław Łuczak czy Tomasz Szarota. I oni nie dostrzegli, że w Generalnym Gubernatorstwie „wiodącą siłą polityczną” – ważniejszą od okupanta – byli urzędnicy samorządów. Tymczasem stypendysta Gerda Henkel Foundation i Fritz Thyssen Stiftung dostrzegł to zanim rozpoczął badania.