Bitwa o Olszynkę Grochowską i jej miejsce w polskiej pamięci oraz w oczach państw Europy

Ostanie dni lutego skupiły uwagę na dwóch wydarzeniach. Pierwsze z nich to kolejna rocznica napaści Rosji na Ukrainę. W tym dniu w szczególny sposób społeczność międzynarodowa przypominała o bohaterskiej walce Ukraińców z przeważającymi siłami najeźdźcy, upamiętniała obrońców Mariupola, Bachmutu czy Awdijiwki, upominała się o los ludności cywilnej, w tym porwanych przez Rosjan dzieci, oraz podkreślała, że Ukraińcy walczą nie tylko o wolność swoją, ale o wolność i bezpieczeństwo całej Europy, zagrożonej imperialnymi planami Putina.

Publikacja: 29.02.2024 15:50

Pomnik-Mauzoleum Poległych w bitwie pod Grochowem, widok współczesny z lutego 2024 r.

Pomnik-Mauzoleum Poległych w bitwie pod Grochowem, widok współczesny z lutego 2024 r.

Foto: Fot. Andrzej Dusiewicz

Dla Polaków koniec lutego to także rocznica bitwy o Olszynkę Grochowską, stoczonej w 1831 r. w czasie powstania listopadowego. Bitwy trochę zapomnianej, bo jakże odległej, a jednak niezwykłej. Warto zatem z okazji tej rocznicy przypomnieć znaczenie tego boju, ważnego nie tylko dla Polaków, ale również dla mieszkańców Europy.

Pomnisz bracie mój, ów grochowski bój…

Bitwa o Olszynkę Grochowską, zwana też bitwą pod Grochowem, została stoczona 25 lutego 1831 r. pomiędzy armią powstańczą Królestwa Polskiego a wojskami rosyjskimi zmierzającymi do zdobycia Warszawy i stłumienia polskiego powstania listopadowego. Siłami polskimi dowodził nominalnie Naczelny Wódz generał książę Michał Radziwiłł, ale faktyczne dowództwo znajdowało się w ręku byłego dyktatora powstania generała Józefa Grzegorza Chłopickiego (który występował w roli doradcy Radziwiłła). Na czele wojsk rosyjskich stał feldmarszałek Iwan Iwanowicz Dybicz-Zabałkański. Polacy mogli w bitwie wykorzystać ok. 32 000 żołnierzy i ok. 120 dział, Rosjanie – ok. 60 000 żołnierzy i ponad 190 dział. Centralnym punktem polskich pozycji był las olchowy – Olszynka Grochowska – której zdobycie pozwoliłoby Rosjanom na bezpośredni atak na Pragę i dalej na Warszawę.

Pierwsze walki o Olszynkę rozegrały się 20 lutego, ale do generalnej batalii doszło dopiero pięć dni później. Polacy przystępowali do bitwy świadomi jej znaczenia dla dalszych losów powstania, gotowi walczyć do końca, byleby tylko nie dopuścić Rosjan do Warszawy. Z kolei po stronie rosyjskiej sytuacja była bardziej skomplikowana. Zwykli żołnierze nie do końca wiedzieli, za jaką sprawę przychodzi im się bić. Doskwierały im choroby, głód i zimno, ale właściwie od zawsze byli do nich przyzwyczajeni, więc znosili niewygody bez szemrania. Mieli nadzieję, że po zwycięstwie i zdobyciu Warszawy feldmarszałek Dybicz dotrzyma danego słowa i pozwoli na kilka dni „pohulanki” w polskiej stolicy, czyli na bezkarny rabunek miasta. Dowódcami rosyjskimi, oprócz chęci zdobycia nagród i sławy, kierowało również oburzenie, że Polacy „chcą ich wstrzymać na drodze ku uniwersalnemu panowaniu, że przewaga Rosyan, jaką dotychczas w Europie zyskali, zakwestyonowana być może, a to jeszcze przez Polaków, których za swych [poddanych] naprawdę uważali”.

Czytaj więcej

Prochy Słowackiego, serce Kościuszki, romantyzm Piłsudskiego

Gdzie Gaj Olchowy kulami rozdarty…

Bitwa rozpoczęła się rankiem 25 lutego starciem wydzielonych sił polskich i rosyjskich pod Białołęką. Około 9:00 walki rozgorzały również pod Grochowem. Po półgodzinnym ostrzale artyleryjskim Rosjanie uderzyli na Olszynkę, której broniła 2. Dywizja Piechoty generała Franciszka Żymirskiego. W ciągu kilku godzin las olchowy przynajmniej trzy razy przechodził z rąk do rąk, a w walczący niejednokrotnie używali kolb, bagnetów a nawet pięści. W boju szczególnie wyróżnił się 4. Pułk Piechoty Liniowej (słynni „Czwartacy”) z dywizji generała Jana Skrzyneckiego, ale na słowa uznania zasłużyli wszyscy polscy żołnierze, w tym także i ci, którzy świeżo powołani ruszyli w bój z kosami, bo karabinów nie starczyło dla wszystkich. „…szli w ogień jak stara gwardia francuska” – powie o nich Chłopicki, co w ustach doświadczonego weterana napoleońskiego było nie lada komplementem. Uznanie dla postawy Polaków wyrażali również Rosjanie. Cały sztab Dybicza wprawił jednak w szczególną konsternację brat cara, wielki książę Konstanty (dawny wódz armii Królestwa), który, widząc znakomite ataki polskiej piechoty, radośnie wykrzykiwał „To moi chłopcy tak biją! To moi chłopcy!” oraz głośno śpiewał „Jeszcze Polska nie umarła”.

Około godziny 13:00 Rosjanie ruszyli do kolejnego ataku, rzucając do walki o Olszynkę potężne siły piechoty wsparte ogniem artylerii. Przewaga atakujących była tak duża, że wyczerpane bojem polskie pułki zaczęły ustępować z lasku. Widząc nadchodzące zagrożenie, Chłopicki zdecydował się skierować do boju ostatnie rezerwy. Doszło wtedy do wydarzenia, które zaważyło na dalszym losie batalii. Dowodzący 1. Dywizją Piechoty generał Jan Krukowiecki, a potem dowodzący 1. Korpusem Kawalerii generał Tomasz Łubieński odmówili podporządkowania się Chłopickiemu, oświadczając, iż słuchają wyłącznie rozkazów Naczelnego Wodza. Zrozpaczony Chłopicki wrócił zatem na pole bitwy, aby po raz kolejny tego dnia osobistym przykładem poderwać skrwawione pułki. Niestety, nie dane mu było już tego uczynić. Polski wódz i otaczający go oficerowie sztabowi zostali wzięci na cel przez rosyjskich artylerzystów. Wystrzelony granat eksplodował pod koniem generała, zabijając wierzchowca (trzeciego tego dnia zabitego pod Chłopickim) i ciężko raniąc Chłopickiego w obie nogi. Obrażenia były na tyle poważne, że uniemożliwiły generałowi udział w dalszej walce. „Wolałbym był zginąć, jak przeżyć, co się tu teraz dziać będzie” – miał wyrzec stary weteran. Resztką sił przekazał dowództwo Janowi Skrzyneckiemu, który tego dnia dokonywał cudów waleczności i który dzięki postawie w Olszynce wkrótce po bitwie miał zostać wybrany wodzem naczelnym. Ostatni rozkaz dla Skrzyneckiego brzmiał, aby ponownie za wszelką cenę uderzyć na Olszynkę. Było już jednak za późno. Około godziny 15:00 poszarpany kulami lasek znalazł się w ręku rosyjskim.

Zdobycie Olszynki pozwoliło Rosjanom na wykorzystanie przewagi liczebnej. W sztabie Dybicza zapadła decyzja, aby pokonanych Polaków dobić wielką szarżą kawalerii. Łącznie do walki chciano skierować prawie 15 000 jeźdźców. Trzonem atakujący oddziałów miały być trzy pułki ciężkiej jazdy – kirasjerów. Byli oni uzbrojeni w ciężkie pałasze, nosili czarne kaski i pancerze oraz dosiadali rosłych koni. Na czele szarży miał iść Pułk Kirasjerów Księcia Alberta Pruskiego, którego żołnierze, dla podniesienia morale, otrzymali dodatkową porcję wódki. Gdyby szarża powiodła się, polska armia zostałaby unicestwiona, a Warszawa byłaby zdana na łaskę zwycięzców.

Atak rosyjskiej jazdy rozpoczął się około godziny 16:00. Część polskich oddziałów, wyczerpana bojem, widząc nadciągającą w zapadającym mroku jazdę rosyjską, uległa panice i rzuciła się do ucieczki. Pułki złożone z weteranów zdecydowały się jednak stawić czoła kirasjerom. Sformowano szyki i ze spokojem przygotowano się na odparcie uderzenia. Oddane z bliska salwy karabinowe odebrały Rosjanom chęć do walki. Większość z nich zawróciła, ale kirasjerzy Księcia Alberta minęli najeżone bagnetami i ziejące ogniem polskie formacje i pognali wprost ku leżącej nieopodal Pradze.

Przebieg walk o Olszynkę Grochowską

Przebieg walk o Olszynkę Grochowską

WSiP

Do powstrzymania ataku jazdy w znacznym stopniu przyczyniła się również nieznana Rosjanom broń, która w tym momencie pojawiła się na polu bitwy. Była to bateria rakietników. Chcąc osłonić odwrót sił polskich, wystrzeliła ona w stronę rosyjskich pozycji salwę 25 rakiet. Pułkownik Ignacy Prądzyński wspominał, że „Race wprawdzie przyniosły mało realnej szkody Rosjanom, ale wywarły silne wrażenie na konie i ludzi, zwłaszcza, gdy zalegające ciemności wzmacniały jeszcze bardziej straszne światło, które wydawały lecąc ze świstem w powietrzu”.

Tymczasem upojeni alkoholem kirasjerzy Księcia Alberta nie zauważyli, że pozostałe pułki nie przyłączyły się do dalszego ataku. Rozbijając po drodze kilka polskich jednostek, dotarli galopem do stojącego przy trakcie brzeskim tzw. żelaznego słupa, czyli Pomnika Budowniczych Szosy Brzeskiej, gdzie uderzyli na cofające się oddziały, tabory, ambulanse i przyglądających się wojsku cywilów. Przestraszony tłum rzucił się do ucieczki ku Wiśle, wzywając ratunku i szerząc wieści o klęsce.

Do boju z kirasjerami pod żelaznym słupem stanął 4. Pułk Piechoty Liniowej, a wkrótce dołączyły do niego oddziały 2. Pułku Ułanów. Wkrótce na polu walki pojawiły się kolejne pułki ułańskie. Otoczeni kirasjerzy, odczuwający skutki alkoholu rozdanego przed szarżą, nie byli w stanie długo stawiać oporu. Kłuci lancami, cięci szablami, rażeni ogniem piechoty i ranieni bagnetami ginęli lub trafiali do niewoli. W ciągu 20 minut pułk praktycznie przestał istnieć – stracił prawie 80% stanu. Jedynie nieliczni jego żołnierze, w tym dowódca regimentu pułkownik baron Iwan Fiodorowicz Meiendorf, zdołali wyrwać się z matni i wrócić na pozycje wyjściowe.

Starcie z kirasjerami Księcia Alberta, obok boju o Olszynkę, stało się najsłynniejszym epizodem bitwy. Było też jej ostatnim akordem. Około godziny 17:00 zaczął zapadać zmrok. Pobita, ale niepokonana armia polska cofała się ku Warszawie. Dybicz miał jeszcze w rezerwie świeże oddziały, lecz będąc pod wrażeniem polskiego oporu – mimo nalegań sztabu – nie zdecydował się na nocny, zazwyczaj ryzykowny, szturm na umocnione szańce praskie. O godzinie 18:00 Rosjanie przerwali działania i rozpoczęli przygotowania do założenia biwaków na zdobytym polu bitwy. Historycy właściwie są zgodni, że była to błędna decyzja, która uratowała powstanie i pozwoliła Polakom na kontynuowanie walki.

Bitwa pod Grochowem była największą bitwą na kontynencie europejskim od czasów Waterloo w 1815 r. i ten tytuł przysługiwał jej aż do czasów wojny krymskiej (1853–1856). Była też bitwą krwawą – straty polskie szacuje się na 6900–7350 zabitych, rannych i zaginionych, rosyjskie na 9400–10 000 ludzi.

Wiadoma światu ta sławna Olszyna…

Bitwa o Olszynkę Grochowską właściwie od razu obrosła legendą. Dzień 25 lutego stał się wyjątkowo ważny dla kolejnych pokoleń Polaków (np. w lutym 1861 r., z okazji 30. rocznicy bitwy, w Warszawie miała miejsce wielka demonstacja, która była jedną z pierwszych wielkich manifestacji patriotycznych poprzedzających wybuch powstania styczniowego), a lasek, o który toczyły się walki i wokół którego powstało wiele żołnierskich mogił, został otoczony specjalnym kultem. Z gałęzi olchowych zaczęto wyrabiać biżuterię patriotyczną, zwłaszcza krzyżyki. To o takim krzyżyku pisał Artur Oppman w swoim słynnym wierszu:

Maleńki krzyżyk z gałązki wiotkiej,

Na złotych skuwkach napis i data –

Z ust bladych uśmiech zakwita słodki,

Z wyblakłych oczu łza srebrna zlata;

Z tą się pamiątką dla babci starej

Rzewne i miłe wiążą wspominki:

Ma niepojęte dla obcych czary

Krzyżyk z Olszynki!

Powstały również pieśni o bitwie. Jedna z nich, „Pola Grochowskie”, nucona na melodię „Witaj majowa jutrzenko”, wzywała do kultywowania pamięci o poległych. Śpiewano w niej m.in. takie słowa:

[…] Przestrzeń opodal Grochowa,

Gdzie poległych są mogiły,

Wieczną pamięć nam dochowa,

Żeś nas wspierał Boże miły

Twój to cud, wielki cud,

Żeś ocalił wolny lud. […]

Większy cmentarz od Powązek

Przedstawia lasek, choć mały;

Są tam drzewa bez gałązek,

Ścięły je kartaczów strzały. […]

Wolne od zatrudnień chwile,

Spędź kolego wśród Olszyny:

I na braci twych mogile

Mirtowe zawieś wawrzyny.

Pamięć ich w sercu noś

I popioły łzami zroś.

Szczególną popularność zdobył również utwór niemieckiego poety Juliusa Mosena, poświęcony losom 4. Pułku Piechoty Liniowej. Mosen napisał swoją pieśń na początku 1832 r. już po upadku powstania listopadowego, jako wyraz hołdu dla Polaków. Autorstwo muzyki nie jest do końca wyjaśnione. Część badaczy przypisuje ją Francuzowi Josephowi Denisowi Doche’owi, inni kompozytorowi niemieckiemu Albertowi Lortzingowi. Słowa na język polski przełożył Jan Nepomucen Kamiński, i choć odbiegają one od niemieckiego oryginału, na stałe wpisały się do kanonu polskich pieśni patriotycznych. Utwór w polskiej wersji nosi tytuł „Walecznych tysiąc”, a jego druga zwrotka opowiada o walkach Czwartaków o las olchowy.

Wiadoma światu ta sławna Olszyna,

Gdzie twardym murem nieprzyjaciel stał.

Paszcz tysiąc zieje, rzeź krwawa się wszczyna

Już mur zwalony, nie padł ani strzał;

Okropny postrach padł tłum rozżarty,

Spokojnie wrócił do Pragi pułk czwarty.

Bitwa grochowska stałą się również popularnym tematem dzieł ikonograficznych. Większość z nich powstała we Francji i w Niemczech wkrótce po powstaniu, jako wyraz podziwu dla walki Polaków z rosyjską tyranią.

„…oczekiwałem donioślejszych wyników”, czyli bitwa w oczach Rosjan

Trzeba uczciwie przyznać, ze Rosjanie docenili twardą postawę Polaków w bitwie, i to zarówno w oficjalnym raporcie do cara Mikołaja I, który Dybicz wysłał spod Warszawy, jak i w prywatnych relacjach. Jeszcze pod koniec XIX w. rosyjski historyk i generał Aleksandr K. Puzyriewski w dziele Wojna polsko-ruska 1831 r. piał, że „wojska obu stron okryły się niezaprzeczoną sławą męstwa i dzielności”.

Przebywający w Petersburgu Mikołaj I nie podzielał jednak tego uznania i w liście do Dybicza wyraził swoje niezadowolenie w wyników bitwy, a zwłaszcza z faktu, że mimo rosyjskiej przewagi, armia polska zdołała wycofać się i uratować praktycznie całą swoją artylerię. Car był zawiedziony, że nad Wisłą nie doszło do „powtórzenia dramatu znad Berezyny”.

Czytaj więcej

Zepchnięte z cokołów. O walce Polaków z pomnikami

Stosunkowo szybko przystąpiono też do budowania legendy bitwy. To, że zakończyła się ona rosyjskim zwycięstwem, nikt w Rosji nie wątpił, ponieważ jednak nie nastąpił po niej upadek Warszawy i wojna z Polakami trwała, należało umocnić przekonanie o odniesionym sukcesie. Najlepiej do tego nadawało odpowiednie przedstawienie epizodu z kirasjerami Księcia Alberta Pruskiego. Pułk ten, choć nie należał do gwardii rosyjskiej, miał szczególną pozycję w wojsku. Formalnie nosił nazwę Małorosyjskiego Pułku Kirasjerów. W 1814 r. był pierwszą rosyjską jednostką, która wkroczyła do zdobytego Paryża. Z tego powodu przylgnęła do niego nazwa „Lwów paryskich” oraz opinia niezwyciężonych. Dowódcą pułku w 1831 r. był przedstawiciel zrusyfikowanej niemieckiej szlachty estońskiej baron Igor Fiodorowicz Meiendorf. Za szarżę pod Grochowem odznaczono go Orderem Św. Grzegorza 4 klasy.

Rosyjska propaganda włożyła wiele wysiłku, aby przekazać światu, iż szarża odniosła sukces i trzeba przyznać, że udało się Rosjanom częściowo zakorzenić to przekonanie. Walka kirasjerów pod słupem żelaznym jest jednym z najczęstszych motywów ukazywanych na wizerunkach bitwy grochowskiej. Legendę umacniał dodatkowo monumentalny pomnik bitwy, wzniesiony przez Rosjan w 1846 r. niedaleko żelaznego słupa, oraz okazały nagrobek kirasjerów pułku Księcia Alberta.

Na koniec tego wątku warto zaznaczyć, że na warszawskim Grochowie, gdzie wiele ulic nosi nazwy związane z bitwą z 1831 r., istnieje również ulica Kirasjerów. Ponieważ w armii polskiej Królestwa Polskiego taka formacja nie istniała, można śmiało przypuszczać, że upamiętnia ona żołnierzy pułku Księcia Alberta Pruskiego. Ciekawe, prawda?

Daremne męstwo…

Powstanie listopadowe zakończyło się klęską. Wielu uczestników bitwy grochowskiej musiało udać się na emigrację, gdzie witano ich jak bohaterów, którzy swoim zrywem osłonili Zachód przed planowaną w 1830 r. rosyjską interwencją. Polscy emigranci przyjmowali składane hołdy z wdzięcznością, ale i goryczą, że Europa, a zwłaszcza Francja, zdobyła się jedynie na słowa uznania dla ich walki, wylewała łzy nad ich losem, układała pieśni o ich czynach, ale nie pospieszyła z realną pomocą. Wielu z oburzeniem zareagowało na słowa francuskiego ministra spraw zagranicznych generała Horace′a Sébastianiego (towarzysza walk Polaków z czasów napoleońskich!), który po zajęciu stolicy Polski przez Moskali wyrzekł pamiętne słowa „L’ordre règne à Varsovie” (Porządek panuje w Warszawie).

Generał Chłopicki znalazł miejsce w Krakowie. Podobno do śmierci w 1854 r. żałował, że nie mógł doprowadzić bitwy do końca i w z tego powodu nie doczekał się wyniesienia do panteonu najwybitniejszych przywódców narodu polskiego. Bohaterski obrońca Olszynki, generał Franciszek Żymirski, który poległ w boju, spoczął w krypcie ufundowanego przez siebie kościoła parafialnego w Klembowie. Z kolei Jan Skrzynecki – uwielbiany za postawę 25 lutego i znienawidzony z czasem Naczelny Wódz powstania – podjął na emigracji służbę w armii belgijskiej, a zakończył życie w Krakowie w 1860 r.

Czytaj więcej

Sarmacki diabeł już wystarczająco objadł się polską duszą

Weterani spod Grochowa (przede wszystkim zwykli żołnierze), którzy zostali w kraju, stali się świadkami drastycznego ograniczenia autonomii Królestwa Polskiego i represji na jego uczestnikach. Wielu z nich zostało wcielonych do armii rosyjskiej i wysłanych do walki z ludami Kaukazu, wielu do końca życia znosiło trud kalectwa i codzienne zmagania o kawałek chleba. Niektórzy z rozpaczą w sercu musieli patrzeć, jak na mocy cesarskiego ukazu, setki dzieci uczestników powstania było siłą odbieranych rodzicom i wysyłanych w głąb imperium na służbę carską (ukaz obejmował też dzieci emigrantów oraz osób z marginesu – w sumie według źródeł rosyjskich wysłano do Rosji 3130 chłopców w wieku od 5 do 15 lat).

Przechodniu, powiedz współbraciom…

Bitwa o Olszynkę Grochowską do dzisiaj nie doczekała się godnego upamiętnienia. Okres zaborów nie sprzyjał wznieieniu odpowiedniego pomnika, a wraz z upływem czasu zacierały się ślady po walce. Znikały mogiły rozsiane na polach Grochowa, a na przełomie XIX i XX w. wycięto także lasek olchowy (ostatnie trzy drzewa dotrwały do początku lat 30. XX w.). Dopiero w 1916 r., po wypędzeniu Rosjan z Warszawy i za zgodą okupantów niemieckich, udało się postawić na miejscu dawnej Olszynki pamiątkowy krzyż. Z czasem planowano usypać okazały kopiec, a nawet wznieść Mauzoleum Pamięci Narodowej. Pomysłom tym sprzyjał prezydent Stefan Starzyński, ale realizację projektu musiano porzucić ze względów finansowych. Dopiero w 105 rocznicę bitwy, w 1936 r., udało się zbudować skromny pomnik-grobowiec, na którym wykuto wezwanie nawiązujące w swej treści do słynnego epigramu Symonidesa z Keos, zamieszczonego na grobie poległego pod Termopilami króla Sparty Leonidasa.

Pomnik z 1936 r. przetrwał do naszych czasów, a wykuty napis brzmi:

Przechodniu, powiedz współbraciom,

Że walczyliśmy mężnie i umierali bez trwogi.

Ale z troską w sercu o losy Polski,

Losy przyszłych pokoleń, o Wasze losy.

Pomnik-Mauzoleum Poległych w bitwie pod Grochowem, widok współczesny z lutego 2024 r. Fot. autora.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA.

Cytaty z pieśni wykorzystanych w tekście pochodzą z utworów: Warszawianka (sł. C. Delavigne, przeł. K. Sienkiewicz), Maliniak (sł. Fr. Kowalski), Wspomnienie pułku czwartego (autor nieznany), Walecznych tysiąc (sł. J. Mosen, przeł. J.N. Kamiński), Krzyżyk z Olszynki (sł. A. Oppman Or-Ot), Pola Grochowskie (autor nieznany).

Wybrana bibliografia:

Chludziński T., Śladami Powstania Listopadowego, Przewodnik historyczny, Warszawa 1993; Harbut J.S., Józef Chłopicki, Warszawa 1930; Krajewski W., Grochów 1831–2011, Warszawa 2011; Łoś R., Artyleria Królestwa Polskiego 1815–1831, Warszawa 1969; Majewski W., Grochów 1831, Warszawa 1982; Pawlikowski B. Źródła do dziejów wojny polsko-rosyjskiej 1830–1831 r., t. 1., Warszawa 1931; Prądzyński I., Pamiętnik generała, t. 1., Kraków 1980; Strzeżek T., Polska ofensywa wiosenna w 1831 roku, Olsztyn 2002; Tokarz W., Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831, Warszawa 1993; Zajewski W., Powstanie listopadowe 1830–1831. Polityka – Wojna – Dyplomacja, Warszawa 2003.

Andrzej Dusiewicz

Historyk XIX i XX w., były nauczyciel historii i WOS, redaktor WSiP. Przygotował zestaw materiałów dydaktycznych do filmu Katyń i Bitwa Warszawska 1920 r. Autor monografii Tarutino 1812 (2004) i Smoleńsk 1812 (2007), współautor albumów Wojsko Polskie w służbie Napoleona: Legiony Polskie we Włoszech, Legia Naddunajska, Legia Polsko-Włoska, Legia Północna (2010) i Wojsko Księstwa Warszawskiego: Generałowie, adiutanci, sztaby (2017). Współautor podręcznika Historia. Po prostu (2012). W 2018 r. konsultant i jeden z autorów albumu 100 na 100. Antologia komiksu na stulecie odzyskania niepodległości. W l. 2011–2021 kierował we WSiP pracami w polsko-niemieckim projekcie podręcznika Europa. Nasza historia. Publikował artykuły z zakresu historii i dydaktyki w miesięczniku „Mówią Wieki” oraz na portalu Onet.pl.


Historia Polski
Odcisk palca na chlebie sprzed 8600 lat
Historia Polski
2 kwietnia mija 19. rocznica śmierci Jana Pawła II
Historia Polski
Kołtun a sprawa polska. Jak trwała i trwa plica polonica
Historia Polski
Utracona szansa: bitwa nad Worsklą. Książę Witold przeciwko Złotej Ordzie
Historia Polski
Tajemnica pierwszej koronacji. Jakie sekrety kryje obraz Jana Matejki