Wrak "Orła". Szukajmy, a znajdziemy

28 sierpnia 2023 r. media poinformowały, że dziesiąta ekspedycja „Santi. Odnaleźć »Orła«” dobiegła końca. Jej uczestnicy przepłynęli 2200 km, zbadali 149 pozycji. Jednak „Orła” nie odnaleziono. Grono pasjonatów biorących udział w projekcie nie poddaje się i zapowiada poszukiwania okrętu do skutku.

Publikacja: 19.10.2023 21:00

ORP "Orzeł"

ORP "Orzeł"

Foto: Domena Publiczna

Przed dekadą „Rzeczpospolita” informowała: „Wrak legendarnego polskiego okrętu podwodnego »Orzeł« prawdopodobnie odnaleziono na Morzu Północnym. Na obiekt natknęła się załoga niszczyciela ORP »Czajka«. Zgadza się długość i niektóre elementy konstrukcji. Na Morze Północne z misją rozpoznania go płynie okręt ratowniczy Polskiej Marynarki Wojennej ORP »Lech«, na jego pokładzie znajdują się hydrografowie oraz nurkowie. Wrak zostanie sfilmowany, dokładnie zmierzony i poddany szczegółowym oględzinom”.

Niestety, radość okazała się przedwczesna. Jednakże tym pasjonatom – hydrografom, nurkom – jesteśmy winni uznanie, wdzięczność i szacunek. Ale też winni jesteśmy samym sobie umiejscowienie tych poszukiwań w szerszym kontekście. Wraków swoich okrętów, z obu wojen światowych, szukają też inni, ostatnie doniesienia o ich sukcesach z pewnością utwierdzą polskich pasjonatów, że szukać warto, mimo upływu czasu.

Czytaj więcej

Nie musi być „jak kamień w wodę”

We wrześniu 2023 r. podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej szef belgijskiej prowincji Flandre-Occidentale (Flandria Zachodnia), Carl Decaluwé, pochwalił się tym, że archeolog podwodny Tomas Termote zdołał w tym roku zidentyfikować dwie jednostki uznawane dotychczas za nieznane. Oba wraki spoczywają na głębokości 12 metrów, dwie mile morskie (niespełna cztery kilometry) od portu Zeebrugge. 

W tak zwanych normalnych warunkach, przy normalnej dla tego regionu pogodzie, widoczność pod wodą jest bardzo słaba, mimo niewielkiej głębokości. Jest to spowodowane  praktycznie ciągłym pogłębianiem torów wodnych prowadzących do portu. Działania takie wzbijają z dna osad, powstaje z niego zawiesina ograniczająca widoczność do minimum. W maju tego roku miał miejsce sprzyjający splot okoliczności: brak deszczu, brak wysokiej fali, korzystny układ wiatrów, duże nasłonecznienie – wszystko to razem znacząco poprawiło widoczność pod wodą.

Ponieważ wraki okrętów podwodnych są z reguły mogiłami załóg, nie ma mowy o wydobywaniu ich na powierzchnię. Trzeba je natomiast zabezpieczyć m.in. przed rabusiami

Wykorzystał to podwodny archeolog. Jego łupem padły dwa wraki. Pierwszy to U-5, jeden z najstarszych niemieckich okrętów podwodnych. W 1909 r. zbudowała go stocznia Germania w Kilonii. Miał długość 57 metrów, cztery wyrzutnie torped, w zanurzeniu mógł unieść 505 ton. Załoga liczyła 28 ludzi, w tym czterech oficerów. Zatonął na początku I wojny światowej, 18 grudnia 1914 r. Drugi wrak to także niemiecki okręt podwodny SM UC-14 – dużo mniejszy, 34 metry długości, w zanurzeniu mógł nieść 183 tony, załogę stanowiło 14 ludzi, w tym tylko jeden oficer. Zbudowany w 1915 r., zatonął 3 października 1917 r. Załogi oby okrętów nie miały szans, okręty stały się ich grobowcami.

Teraz historycy przetrząsają archiwa i ustalają, w jakich akcjach oba okręty brały udział, ile statków zatopiły i jakie. To ważne, ponieważ Morze Północne pomiędzy Wielką Brytanią a Belgią jest prawdziwym cmentarzyskiem okrętów wojennych i statków z okresu dwóch wojen światowych. Dość powiedzieć, że tylko władze belgijskie doliczyły się około 300 wraków w pobliżu swoich wybrzeży, z czego co najmniej 60 czeka na identyfikację.

Czytaj więcej

„Orzeł”. Legenda odbrązowiona

Jak zachować to podwodne dziedzictwo kulturowe? Ponieważ wraki wojenne, a już zwłaszcza wraki okrętów podwodnych, są z reguły mogiłami załóg, nie ma mowy o wydobywaniu ich na powierzchnię, zamiast tego należy je zabezpieczyć przed pogłębiarkami, prądami morskimi, a nade wszystko – podwodnymi rabusiami dysponującymi najnowocześniejszym sprzętem. Dotyczyć to będzie także naszego „Orła”, gdy zostanie odnaleziony. A że zostanie odnaleziony, należy wierzyć. Bo nie wszystko, co spoczywa na dnie, jest niczym przysłowiowy kamień w wodę. To dziedzictwo kulturowe. UNESCO definiuje je jednoznacznie: są to wszelkie ślady kulturowej, historycznej lub archeologicznej obecności człowieka pod wodą pozostające częściowo bądź całkowicie, tymczasowo lub na stałe pod wodą od co najmniej stu lat.

ORP „Orzeł” jeszcze nie spoczywa na dnie od stu lat, ale nie mamy wątpliwości, że w pełni należy do kategorii „dziedzictwo kulturowe”.

Przed dekadą „Rzeczpospolita” informowała: „Wrak legendarnego polskiego okrętu podwodnego »Orzeł« prawdopodobnie odnaleziono na Morzu Północnym. Na obiekt natknęła się załoga niszczyciela ORP »Czajka«. Zgadza się długość i niektóre elementy konstrukcji. Na Morze Północne z misją rozpoznania go płynie okręt ratowniczy Polskiej Marynarki Wojennej ORP »Lech«, na jego pokładzie znajdują się hydrografowie oraz nurkowie. Wrak zostanie sfilmowany, dokładnie zmierzony i poddany szczegółowym oględzinom”.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia Polski
Ratowali Żydów i zostali zamordowani przez Niemców. Poszukuje ich IPN
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Historia Polski
Zwiedzamy polskie zabytki techniki. Kopalnia Soli Wieliczka
Historia Polski
Bunt w Kwidzynie. Strażnicy więzienni oskarżeni o pobicie internowanych
Historia Polski
Władysław Szpilman, bohater „Pianisty” Romana Polańskiego. Życie jako kontrapunkt
Historia Polski
Naukowcy odnaleźli zarys fundamentów komór gazowych w Treblince