Problem tylko w tym, że autorem poważnego oświadczenia politycznego powinien być człowiek wiarygodny i odpowiedzialny mąż stanu. A w tym przypadku nie ma ani jednego, ani drugiego. W miarę nieuchronnego procesu starzenia się pan prezydent Federacji Rosyjskiej ma coraz większe skłonności do dywagowania na tematy, których najwyraźniej nie rozumie.
Zresztą słowa „zachodnia część Polski” to jakiś semantyczny nonsens. No bo jak jakakolwiek część Polski może być prezentem dla Polaków? Owe terytoria, o których rosyjski prezydent wspomniał, to zapewne tzw. Ziemie Odzyskane. Tak je nazywano w PRL, co zresztą było całkiem trafne. Jakby sobie prześledzić historię tych regionów, to niektóre były na przemian polskie i niemieckie. Z tą tylko różnicą, że większość z nich na początku ostatniego tysiąclecia została przyłączona przez pierwszych Piastów do ich państwa. I nie ma tu żadnej głębszej filozofii. Historia tak się układa, że granice się zmieniają, a zwycięzcy szukają historycznego uzasadnienia dla tych zmian.