Reklama

Adam Mickiewicz, jakiego nie znamy

24 grudnia tego roku minęła 221. rocznica urodzin Adama Mickiewicza. Polacy od najmłodszych lat uczą się postrzegać naszego wieszcza narodowego jako nieskazitelną postać. W rzeczywistości był człowiekiem, którym nieustannie targały rozterki i emocje.

Publikacja: 26.12.2019 19:00

Według kanadyjskiego psychologa Gille’a-Maisaniego Mickiewicz miał rodzinną skłonność do depresji

Według kanadyjskiego psychologa Gille’a-Maisaniego Mickiewicz miał rodzinną skłonność do depresji

Foto: PAP

Przodkowie Adama Mickiewicza byli drobną litewską szlachtą o awanturniczym usposobieniu i sposobie bycia. Często spotykamy się zatem z poglądem, że wieszcz sportretował swoją rodzinę jako szlachtę z Soplicowa. Jest to tylko częściowo prawda. Prototypy szlachty litewskiej w „Panu Tadeuszu" zostały wzięte raczej z obserwacji szlachty wielkopolskiej, z którą Mickiewicz miał okazję zetknąć się w czasie powstania listopadowego.

Wileński mason

Adam Mickiewicz urodził się 24 grudnia 1798 r. w Zaosiu koło Nowogródka. Młodszy brat poety, Aleksander Mickiewicz, tak przedstawiał okoliczności związane z narodzinami przyszłego poety: „Dla Adama w Zaosiu szlachcianka Mołodecka; ona, chcąc Adama przeznaczyć na rozumnego, użyła książki, na której ucięła pępek dziecka". To ucięcie pępowiny wykonane na książce miało być zapowiedzią, że dziecko wyrośnie na mądrego i sławnego człowieka.

Wśród znaczących wydarzeń z wczesnego dzieciństwa Adama Mickiewicza odnotowuje się jego poważny upadek z okna. Z niejasnego opisu tego wydarzenia możemy wnioskować, że chłopiec był nieprzytomny lub, jak uważają niektórzy, przeżył nawet śmierć kliniczną. Nasz wieszcz narodowy żył w przekonaniu, że powierzenie przez matkę jego ocalenia opiece Matce Boskiej Ostrobramskiej przywróciło mu życie.

W młodości Adam Mickiewicz unikał kontaktów z kobietami. Zdecydowanie preferował bezpieczniejsze męskie przyjaźnie, które na początku 1817 r. zaowocowały przystąpieniem do Towarzystwa Filomatów.

W 1818 r. Adam Mickiewicz wraz z Tomaszem Zanem odwiedził dom Wereszczaków w Tuhanowiczach. Właśnie tutaj w sercu młodego poety zrodziła się miłość do Maryli Wereszczakówny, która jednak trzy lata później wyszła za mąż za hrabiego Wawrzyńca Puttkamera z Bolcienik.

Reklama
Reklama

Niespełniona miłość do Maryli, która była ideałem jego młodzieńczych miłości, zaowocowała m.in. wierszami: „Świtezianka" i „Do M...". Mąż Maryli i jej bracia byli masonami, prawdopodobnie należącymi do Loży Wileńskiej. Dzięki nim Mickiewicz spotkał w Wilnie malarza Józefa Oleszkiewicza, mistrza Loży Petersburskiej, który wprowadził poetę w tajniki filozofii wolnomularskiej, opierającej się na tajemnej wiedzy kabalistycznej i mającej swe korzenie w judaizmie. Około roku 1820 Mickiewicz, dzięki protekcji Oleszkiewicza, stał się członkiem Loży Wileńskiej. W 1824 r. uzyskał stopień czeladnika i w zasadzie na tym skończyła się jego kariera w bractwie wolnomularskim.

Osoba mistrza Oleszkiewicza posłużyła Mickiewiczowi do stworzenia w II części „Dziadów" postaci Guślarza, przewodniczącego ludowemu obrzędowi Dziadów.

Paranoje i depresja

W 1987 r. ukazała się książka kanadyjskiego psychologa Jeana-Charles'a Gille'a-Maisaniego pt. „Adam Mickiewicz – człowiek. Studium psychologiczne". To jedna z najciekawszych biografii polskiego wieszcza narodowego napisana piórem obcokrajowca. Jean-Charles Gille-Maisani (1924–1995) ukończył psychiatrię na Uniwersytecie Harwarda. W polu jego zainteresowań były także matematyka, medycyna, a także psychologia i grafologia. Zainteresował się osobą i twórczością Adama Mickiewicza, a nawet z tego powodu nauczył się języka polskiego. Zajmował się także analizą psychologiczną takich poetów, jak George Byron i Charles Baudelaire, oraz badał związki pomiędzy zapisami nutowymi Ludwiga van Beethovena i Claude'a Debussy'ego a charakterem ich twórców.

Analizując dokładnie poszczególne etapy życia naszego wieszcza, charakter jego pisma i historię chorób rodzinnych, Gille-Maisani stworzył portret psychologiczny poety. Kanadyjczyk doszedł do wielu zaskakujących wniosków, z których najważniejszy był ten, że twórca „Pana Tadeusza" był człowiekiem o paranoicznej osobowości. Zmienność nastrojów wywoływała u Mickiewicza całe spektrum chorobowych objawów psychosomatycznych, wśród których był kaszel, bóle zębów, bezsenność, wycieńczenie itp. Zdaniem Gille'a-Maisaniego podświadomość poety nakazywała mu mieć te typowe objawy będące „ucieczką w chorobę", aby uniknąć odpowiedzialności w sytuacjach kryzysowych.

Dziś współczesna psychiatria nazywa to stanami depresyjnymi o różnym natężeniu i mogącymi wywołać tragiczne autodestrukcyjne skutki. Zgodnie z tezą profesora Gille'a-Maisaniego nasz wieszcz narodowy nie był człowiekiem całkowicie „normalnym", a jego paranoiczna osobowość była zbliżona do tej, jaką mieli George Byron czy Fryderyk Schiller.

Romans z guwernantką

Owa „odmienność" poety miała częściowo podłoże rodzinne. Analiza grafologiczna pisma Mikołaja Mickiewicza, ojca poety, wskazywała na objawy zaburzeń umysłowych...

Reklama
Reklama

Z kolei badanie grafologiczne pisma poety – szczególnie w okresie, gdy poeta nie mógł czy też nie chciał dołączyć do powstania listopadowego – wykazało, że w tamtym czasie z przyczyn swoistego „paraliżu psychicznego" nie był on zdolny podjąć jakiejkolwiek decyzji. Przybrało to formy głębokiej hipochondrii i manii prześladowczej.

W opinii Maisaniego ta swoista megalomania wyzwalała w Mickiewiczu pełne obłudy, wręcz sadystyczne odruchy w sprawach związanych z jego romansami. Młody Mickiewicz – podkreślał kanadyjski psycholog – źle się czuł w związkach z młodymi kobietami. Budziły w nim lęk i ataki nerwicy. Miało to jakoby dowodzić jego nierozwiniętej uczuciowości. Poeta dość późno osiągnął dojrzałość psychiczną, czego świadectwem jest fakt, że w jego dziełach z wczesnego okresu kowieńskiego postacie wszystkich kobiet są zbliżone do ideału, a przez to w paradoksalny sposób niebezpieczne i nieosiągalne do stworzenia trwałego związku.

Kobiety starsze, których jakoby się nie bał, miały mieć dla niego zarówno walory matki, jak i kochanki. Taką nie do końca wyjaśnioną sprawą był związek z jego przyszłą teściową, pianistką Marią Szymanowską, w której mógł upatrywać zastępstwo matki po śmierci Barbary Mickiewiczowej w 1820 r. Być może dojrzałość psychiczną osiągnął dopiero wtedy, gdy zaczął romansować pod bokiem żony z zatrudnioną guwernantką, niejaką Xawierą Deybel – owocem tej namiętnej znajomości była śliczna, rudowłosa córeczka. Niewiele dziś wiemy o historii tego romansu, ponieważ dzieci Mickiewicza spaliły wszelkie notatki i list wieszcza do ukochanej guwernantki. Wiemy jedynie, że „Bestia, towianica Deybel" – jak nazywał Xawierę mąż siostry Celiny Mickiewiczowej, poeta Teofil Lenartowicz – ostatecznie wyszła za mąż za paryżanina, Edmunda Mainarda.

Sławna teściowa

Nazwa „wieszcz", tzn. osoba przepowiadająca przyszłość, nie została Mickiewiczowi nadana przypadkiem. Sam poeta ogłosił w 1842 r. na zebraniu członków Towarzystwa Literackiego Polskiego w Paryżu, że jest wieszczem narodowym. Najsłynniejszą, choć zagadkową i nadal niespełnioną przepowiednią, są słowa w „widzeniu" księdza Piotra w III części „Dziadów".

Właśnie w tym dramacie Mickiewicz osiągnął szczyt swoich zdolności poetyckich. Nikt ze słuchaczy napisanej w ciągu jednej nocy „Wielkiej Improwizacji" nie potrafił odgadnąć, w jaki sposób poeta wprawiał się w ów mistyczny trans twórczy, który prowadził do natchnienia i artystycznej ekstazy. Podczas spotkań środowisk emigracyjnych poeta zadziwiał i zachwycał słuchaczy, improwizując poezję do granej przez siebie muzyki Mozarta.

Podobno Mickiewicz był bardzo podatny na hipnozę. Posiadał także ogromne przyrodzone zdolności wizualizacji. W trakcie pisania przeżywał coś w rodzaju mistycznych wizji. Napięcie było tak silne, że doprowadzało go często do omdleń.

Reklama
Reklama

Kontakty z kobietami, i to te najwcześniejsze, odcisnęły na wspomnieniach i psychice poety trwałe „okaleczenia", które Bohdan Urbankowski ujął następująco: „(...) postawę Mickiewicza wobec kobiet przez długi czas cechowało rozdwojenie: przyciągało go ku nim zarówno pragnienie ideału, jak i zmysły, ale obawiał się wprowadzić kobietę na zawsze w swe życie".

A jednak kobietą, którą Adam wprowadził w swe życie 22 lipca 1834 r. w Paryżu, była Celina Szymanowska, córka Józefa Szymanowskiego i Marii, znanej i znakomitej pianistki i kompozytorki, pochodzącej z neofickiej rodziny Wołowskich. Warto nadmienić, że w styczniu 1827 r. w Teatrze Narodowym w Warszawie przysłuchiwał się z podziwem koncertom Marii 17-letni Fryderyk Chopin. Teściowa poety była naprawdę gwiazdą swojej epoki, podziwianą przez najsławniejszych artystów romantyzmu, w tym między innymi samego Ludwiga van Beethovena. Zachwycony kunsztem pianistycznym Marii niemiecki poeta Johann Wolfgang von Goethe nazwał ją: „czarowną i wszechmogącą w królestwie dźwięków". W uznaniu napisał nawet dla niej wiersz „Pojednanie". W przeciwieństwie do swej matki Celina Mickiewicz była nielubiana przez polskie środowisko emigracyjne.

Obłęd Celiny

Adam i Celina doczekali się sześciorga dzieci. Nie było to jednak szczęśliwe małżeństwo. Każdy kolejny poród żona poety przypłacała pogarszającym się stanem psychicznym. Przybrał on wkrótce postać choroby psychicznej, przejawiającej się natręctwami i obsesjami. Od 1838 r. Celina wmawiała otoczeniu, że jest Matką Boską mającą moc uzdrawiania chorych i rozciągającą swe opiekuńcze skrzydła nad emigracją i... Żydami.

Część jej przodków należała do założonej przez Jakuba Franka w drugiej połowie XVIII w. żydowskiej grupy religijnej, którą większość diaspory żydowskiej uznawała za heretycką sektę. To pochodzenie wyzwalało w Celinie poczucie niższości wobec męża. Kompleks był tak silny, że wszystkie nielubiane przez siebie osoby nazywała „żydami".

Leczenie w szpitalu nie przyniosło rezultatów. Kobieta coraz częściej przejawiała objawy choroby psychicznej. Załamany poeta zwrócił się o pomoc do Andrzeja Towiańskiego, którego uznawał za „proroka" i uzdrowiciela. Towiański zabrał Celinę do swojego domu, gdzie „wyleczył" ją z „bycia" Matką Boską poprzez wmówienie, że jest jednym z wybranych Duchów Izraela. Przełamał w ten sposób jej kompleks „żydowskiego pochodzenia", utwierdzając jednocześnie w przekonaniu, że pochodzenie żydowskie w szóstym wcieleniu stawia ją wyżej od męża.

Reklama
Reklama

Siła sugestii Towiańskiego zrobiła swoje i jak napisał Bohdan Urbankowski: „Celina nie została do końca uleczona, została jednak włączona w życie wspólnoty, w której egzaltacja i religijne fantazje były normą. Została jedną z najbardziej aktywnych sióstr, dziś powiedzielibyśmy liderką tego religijno-feministycznego ruchu. Zyskała poczucie sensu życia i utopiła swe indywidualne szaleństwo w zbiorowym".

W pogoni za fantasmagoriami

Rzekome wyleczenie Celiny wepchnęło Adama Mickiewicza w objęcia sekty „proroka" Towiańskiego. Miało to mieć destrukcyjny wpływ na jego zdrowie i twórczość. Przybyły w 1841 r. z Litwy Andrzej Towiański stworzył pewien rodzaj grupy wyznaniowej o mesjanistyczno-narodowym charakterze. Opierała się ona na założeniu, że głównie Polacy, Francuzi i Żydzi mają szczególne posłannictwo w głoszeniu zasad ewangelicznych wśród narodów świata. Towiańczycy otoczyli kultem postać Napoleona, którego niedokończone dzieło „demokratyzacji" świata zobowiązali się kontynuować.

Towiański jako pierwszy w historii nazwał naród żydowski „starszymi braćmi", co umieszczone zostało przez Mickiewicza w „Składzie zasad". W wieku XX nazwa ta zostanie użyta przez papieża Jana Pawła II na gruncie pojednawczego dialogu Kościoła katolickiego z narodem żydowskim.

Znajomość Mickiewicza z mitomanem Towiańskim i jego działalność w sekcie przyczyniła się do końca twórczości popadającego w obłęd mistycyzmu narodowego poety. Ostatnie lata życia Mickiewicza zamieniły się w gonienie za utopijną wizją, której zwieńczeniem miała być fantasmagoryczna próba stworzenia legionu polskiego i żydowskiego. Nagła śmierć wieszcza w Turcji w 1855 r. do dziś pozostaje zagadką.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama