Co ja widzę, odwiedził nas dziś aniołek! – Ławrientij Pawłowicz Beria z uśmiechem wpatrywał się w rudą 15-latkę, która w reakcji na komplement zarumieniła się i skromnie uśmiechnęła. Nina Gegeczkori przyszła odwiedzić w więziennej celi swojego wuja Saszę Gegeczkoriego, znanego działacza bolszewickiego. Było lato 1920 r., a mieńszewicki rząd niepodległej Gruzji prewencyjnie aresztował bolszewików. Drugi wuj Niny, Ewgeni Gegeczkori, był w tym gabinecie ministrem spraw zagranicznych. Jej krewny, Noe Żordania, był prezydentem wolnej Gruzji. Nina przyniosła do celi kosz z wiktuałami, a wychodząc, poprosiła wujka, by się podzielił jedzeniem z wychudzonym współlokatorem z celi. Za kilkanaście miesięcy będzie żoną Ławrientija Berii. Według świadectwa ich syna, Sergo Berii, Nina była nastawiona bardzo antyrosyjsko i wpajała mężowi patriotyzm gruzińskiej szlachty. Zresztą Beria miał arystokratyczne korzenie ze strony matki, która pochodziła z rodu książąt Dżakeli panującego na południowej Gruzji od XII do XVII w.