Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
„Zdobycie Jerozolimy przez krzyżowców”, obraz Émile’a Signola
Na mury jako pierwszy z frankijskich wodzów wdarł się Gotfryd de Bouillon, czterdziestoletni książę Lotaryngii – człowiek, który nie zdecydował się niedługo później włożyć na skronie królewskiej korony w mieście, „gdzie Chrystus nosił koronę cierniową". Oddziały Gotfryda atakowały miasto od północy, na wysokości Bramy Heroda, nieco na prawo od bardziej znanej Bramy Damasceńskiej. Obrona Jerozolimy trwała już ponad miesiąc i była niezwykle zacięta. Załogę stanowił kilkutysięczny garnizon armii egipskich Fatymidów, którzy od ponad stu lat władali miastem. Krzyżowcy przypuszczali szturm za szturmem. Z murów raziły ich kłęby strzał, lały się rozgrzana smoła i olej, co chwila wystrzeliwały w powietrze strugi „greckiego ognia". Jerozolimę atakowały oddziały baronów frankijskich Gotfryda i jego brata Baldwina, Rajmunda IV z Tuluzy, księcia Normandii Roberta, Roberta z Flandrii i Tankreta de Hauteville. Nie była to wielka armia, po licznych bojach i zwycięstwach z wielkiego pochodu wojującej Europy pod mury świętego miasta dotarło nie więcej niż 1500 rycerzy i kilkanaście tysięcy zwykłego wojska. Ale nawet tak niewielki korpus był dla miasta śmiertelnym zagrożeniem, tak wielki był żar wiary, tak uskrzydlał krzyżowców fakt, iż wreszcie dotarli od celu.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: