W efekcie do dziś dominują w repertuarze polskich orkiestr wojskowych. Wyjątkową pozycję zajmuje „My, Pierwsza Brygada”, w 1924 roku przez Józefa Piłsudskiego nazwana „najtragiczniejszą i najbardziej dumną z polskich pieśni”.
Autorstwo jej wielokrotnie było kwestionowane, przez lata toczyły się spory o ustalenie, jak byśmy powiedzieli współcześnie, copyrightu. Spory – dodajmy – wywołujące nieskrywaną irytację Marszałka. I trudno mu się dziwić: gdy na zjeździe legionistów dziękował za „Pierwszą Brygadę”, gratulacje zebrał Tadeusz Biernacki, który – jak sam twierdził – napisał ją w 1917 r. w drodze do obozu w Szczypiornie. Dumny z uznania Piłsudskiego dopisał, po zjeździe właśnie, ostatnią strofę „Brygady”:
Dzisiaj już my jednością silni
Tworzymy Polskę – przodków mit,
Że wy w tej pracy nie dość pilni,
Zostanie wam potomnych wstyd.
Po należne splendory zgłosił się jednak niebawem Tadeusz Hałaciński, zdaniem którego nie kto inny, ale on na froncie włoskim rozwinął w słowa nieoficjalnego hymnu Wojska Polskiego wcześniejszy wiersz Edwarda Słońskiego („Legiony to są Termopile...”). Legioniści obdarzeni dobrą pamięcią zaklinali się ponadto, że o „Pierwszej Brygadzie” śpiewali już na pewno w 1915 roku i to z mocno brzmiącymi słowami: „Już skończył się czas kołatania/ Do waszych serc – jebał was pies!”. Dość powszechnie przychylano się do opinii, że tamtą wersję pieśni mógł napisać poległy pod Jastkowem lwowski poeta Ludwik Hawalewicz.
W tej sytuacji Piłsudski poprosił Kazimierza Świtalskiego, by zechciał rozstrzygnąć te zawiłe kwestie. Po przesłuchaniu świadków i zbadaniu istniejących materiałów przyznał autorstwo Hałacińskiemu. Ten – podniesiony na duchu – dopisał kolejną zwrotkę pieśni:
Potrafim dziś dla potomności
Ostatki swych poświęcić dni
Wśród fałszów siać siew
szlachetności
Miazgą swych ciał, żarem swej
krwi.
Stanęło na tym, że Hałaciński napisał refren i dwie strofy „Brygady”, a Biernacki resztę. Czy jednak całą? W „Śpiewniku żołnierskim” wydanym w 1921 r. w Warszawie znalazła się zwrotka, do której nie przyznawał się ani Hałaciński, ani Biernacki. Brzmiała ona tak:
Pamięta wszak Warszawa chwile,
Gdy szarych garść legunów szła,
Rzuciła nam‚ Germanofile!,
Do naszych serc spłynęła ciężka łza.
A kto skomponował marsz „My, Pierwsza Brygada”? Endecy twierdzili, że – najzwyczajniej w świecie – melodia została ściągnięta z austriackiej operetki „Die blauen Husaren”. W istocie, tylko dwa takty z niej były takie same. Niemniej „Brygada” nie jest polską kompozycją, a najprawdopodobniej rosyjską. Ponoć pozostawił ją po sobie syberyjski pułk piechoty stacjonujący w Kielcach, stąd też grany w Legionach marsz, bez słów jeszcze, nazywany był kieleckim. A wykonywała go strażacka orkiestra, która – in corpore – wstąpiła do Legionów.
I jeszcze jedno. „My, Pierwsza Brygada” na oficjalnych uroczystościach pojawiła się po zamachu majowym Piłsudskiego. Przed 1926 rokiem towarzyszyła manifestacjom lewicy, z pochodami pierwszomajowymi włącznie, grana na zmianę z „Czerwonym Sztandarem”. Sporo się jednak od tamtego czasu zmieniło...