Rz: Dziś mija dokładnie 50 lat od orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich pamiętanego głównie z cytatu: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Czym był ten list?
prof. Jan Żaryn: To było zaproszenie wysłane do biskupów niemieckich na obchody tysiąclecia chrztu Polski. Wtedy, przy okazji kończącego się Soboru Watykańskiego II, otrzymało je 56 episkopatów z całego świata. Polscy biskupi zdawali sobie sprawę, że list do biskupów niemieckich musi być wyjątkowy, tak jak wyjątkowe były relacje między naszymi krajami. Sens tego listu mieści się oczywiście w słowach o przebaczeniu.
Ale list dotyczył też innych spraw?
Przede wszystkim polskiej pamięci na temat historycznych relacji polsko-niemieckich na przestrzeni wieków, także pamięci o tragedii, która spotkała naród polski w związku z okupacją niemiecką podczas II wojny. W liście podkreślono też, że to nie Polska zdecydowała o przesunięciu granic na Zachód. Sami padliśmy ofiarą wypędzeń z Kresów Wschodnich i w konsekwencji osiedliliśmy się na ziemiach zachodnich i północnych, które wcześniej należały do Niemiec.
Na odpowiedź biskupów niemieckich musieliśmy chwilę poczekać...
Niemiecka odpowiedź była datowana na 5 grudnia. Biskupi polscy bowiem zostawili swój list w Rzymie, a biskupów niemieckich już tam nie było i dopiero później im go przesłano. Odpowiedź była istotna w treści, ale stonowana w stosunku do oczekiwań polskiego Kościoła, choć zaproszenie na uroczystości oczywiście przyjęto. Episkopat niemiecki był lojalny wobec państwa niemieckiego i katolików niemieckich, których część mieszkała wcześniej na ziemiach, które po II wojnie przypadły Polsce, w związku z tym nie chciał się jednoznacznie odnosić do granicy na Odrze i Nysie.
Jaka była reakcja polskich władz na orędzie biskupów?
Władysław Gomułka czekał na odpowiedź biskupów niemieckich i od tego uzależniał reakcję. Gdy okazało się, że ta odpowiedź nie jest taka, jakiej się spodziewano, wydał rozkaz zaatakowania polskiego duchowieństwa z prymasem Stefanem Wyszyńskim na czele.
Zaatakowania? W jaki sposób?
Zmuszano różnych ludzi, by opowiedzieli się przeciwko episkopatowi, zgodnie z linią propagandy rządowej. Biskupi zostali osamotnieni, nie było żadnych sił, które byłyby zdolne przeciwstawić się nachalnej propagandzie gomułkowskiej. Prymasa Wyszyńskiego oskarżano o działanie wbrew polskim interesom, nazywano go zdrajcą Polski, który nie reprezentuje interesów narodu.
Ale z dzisiejszej perspektywy list wydaje się być czymś wizjonerskim?
List okazał się sukcesem, bo przełamywał sztuczny podział Europy powstały w wyniku układu jałtańskiego.
—rozmawiała Agnieszka Kalinowska