W swojej najnowszej publikacji „Paszporty życia” przybliża pan zdumiewającą historię polskich dyplomatów należących do tzw. grupy Ładosia (lub grupy berneńskiej), która działając w Szwajcarii w latach II wojny światowej, prowadziła szeroko zakrojoną akcję polegającą na produkcji nielegalnych paszportów państw Ameryki Południowej i Środkowej. Te dokumenty były następnie dostarczane Żydom próbującym wydostać się z zawładniętej przez nazistów Europy. Dlaczego, chociaż historia Holokaustu jest tak powszechnie znana, o bohaterskiej postawie polskich dyplomatów słyszymy (niemal) po raz pierwszy?
Ten chwalebny epizod jest rzeczywiście dosyć mało znany, a ja dostrzegam co najmniej dwa powody, które do tego stanu rzeczy doprowadziły. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że niestety nie wszyscy Żydzi, którzy otrzymali nielegalne paszporty, przeżyli. Należy podkreślić, że dokument ten stanowił jedynie szansę na uratowanie życia, ale niestety nie gwarancję. Dysponujące nimi osoby były umieszczane przez Niemców w obozach internowania lub w obozach koncentracyjnych, najczęściej w obozie Bergen-Belsen. Znajdowali się więc w lepszym położeniu niż ich rodacy, których po przetransportowaniu do obozów zagłady po prostu natychmiast mordowano w komorach gazowych.
Czytaj więcej
Powodzenie planu wymiany swoich obywateli, których wojna zastała za granicą, na obywateli krajów,...
Nadal jednak narażeni byli na brutalność ze strony strażników, skrajnie trudne warunki sanitarne, głodowe racje żywnościowe, szalejące epidemie i choroby. Dlatego nie wszyscy przeżyli to internowanie i – co się z tym faktem wiąże – nie mogli później zaświadczyć o ludziach, którzy tę szansę na przeżycie im podarowali. Zresztą ci Żydzi, którym na fałszywych paszportach udało się jednak przetrwać Szoah, często sami nie znali źródła, z którego dotarły do nich te papiery. Nielegalne „paszporty życia” dostarczano im w różny sposób, dołączano je np. do listów lub przesyłek pocztowych. W tę szlachetną akcję zaangażowana była polska poczta.
W rozprowadzaniu materiałów pomagały również różne frakcje ruchu oporu oraz grupy syjonistyczne. Cała akcja była naprawdę niezwykle misternie skonstruowana, odbywała się w różnych krajach – paszporty wszak dostarczano nie tylko polskim Żydom – i oczywiście uczestniczyło w niej bardzo wielu ludzi. To sprawiało, że udział grupy Ładosia, chociaż tak naprawdę kluczowy dla sprawy, nie był widoczny na pierwszy rzut oka.