W latach 1969–1975 byłem szefem redakcji naukowo-technicznej Polskiej Agencji Prasowej. Przez moje biurko przepływała rzeka informacji z Polski i ze świata o osiągnięciach i klęskach w tej sferze. Fascynująca praca. Trwał wyścig kosmiczny, energetyka jądrowa miała dawać tanią bezpieczną energię, niezwykłe perspektywy tworzyły lasery. No i komputery – wielkie, zawodne, pożerające prąd, ale bardzo obiecujące.
Stefan Bratkowski – wspaniały człowiek, doskonały dziennikarz, wizjoner – uruchomił w 1970 r. dodatek „Życie i Nowoczesność" do dziennika „Życie Warszawy". Była to latarnia morska, do której ciągnęli konstruktorzy, wynalazcy, naukowcy. Geniusze i wariaci. On mógł publikować teksty co tydzień, ja codziennie.