Konstanty Borzęcki: Polak, który stworzył turecki nacjonalizm

"Lepszy Turek niż papież" – takie hasło było popularne wśród holenderskich kalwinów w XVI i XVII wieku.

Aktualizacja: 08.04.2017 22:58 Publikacja: 08.04.2017 00:01

By Bilinmiyor [Public domain], via Wikimedia Commons

By Bilinmiyor [Public domain], via Wikimedia Commons

Foto: Wikimedia Commons

No cóż, po przedwyborczych zamieszkach w Rotterdamie można powiedzieć Holendrom: macie, czego chcieliście. Europa znów ma problem z ostro grającą na scenie międzynarodowej Turcją. I w związku z tym znów ożywają głupie stereotypy na temat Turków, wrzucające przedstawicieli tego dumnego narodu do jednego worka z resztą mieszkańców Bliskiego Wschodu. Mimo wszystko naród ten ma więcej wspólnego z Europejczykami, niż się wydaje domorosłym „obrońcom europejskiej tożsamości".

Kim właściwie są Turcy? Stanowią część rodziny ludów turkijskich, zamieszkujących rozległy obszar od Xinjiangu po Krym. Ludy turkijskie stworzyły wiele rozległych, choć krótko istniejących państw koczowniczych, a w czasie swoich wędrówek przejmowały kulturę oraz geny narodów, z którymi sąsiadowały. Turkijscy koczownicy, którzy najeżdżali Chiny, mieli skośne oczy i żółtą skórę. Ci, którzy od XI w. zasiedlali podbitą Anatolię, po kilku pokoleniach byli już ludźmi o europejskim wyglądzie, niewiele różniącymi się od poprzedzającej ich tam ludności bizantyńskiej (jednocześnie Grecy przestawali być niebieskookimi blondynami). Turecka historiografia zalicza do dziedzictwa ludów turkijskich choćby Hunów, których za swoich przodków uważają Węgrzy, otwarcie przyznający, że wśród tuzina pierwotnych plemion madziarskich znalazły się dwa plemiona pochodzenia tureckiego. Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że według współczesnych badaczy wśród huńskich koczowników można było spotkać także przodków Słowian, a nawet dezerterów z armii rzymskiej.

W czasach Imperium Osmańskiego nie prowadzono rejestrów genealogicznych, a pochodzenie etniczne nie odgrywało żadnej roli na ścieżce kariery w państwie sułtanów. Potomkowie seldżuckich zdobywców nie dostawali żadnych punktów za pochodzenie. Dowódcami wojska i wysokiej rangi urzędnikami bywali w osmańskiej Turcji Słowianie, Grecy, Wołosi, Ormianie, Żydzi, Albańczycy... Do haremów napływały kobiety z całego imperium i z krajów sąsiednich, w tym polskie, białoruskie i ukraińskie dziewczyny porywane podczas zagonów tatarskich na terytorium Rzeczypospolitej. Niektóre z nich – tak jak sułtanka Kösem, z pochodzenia Greczynka – de facto rządziły państwem. Słowo „Turek" było używane wówczas wyłącznie w negatywnym kontekście. Tak w państwie osmańskim mówiono na bandytów czy na ciemnych chłopów. Poddani sułtana sami siebie nazywali Osmanami.

Dopiero w XIX w. na romantycznej fali Turcy zaczęli dostrzegać i doceniać narodowy pierwiastek w swojej historii. Mocno przyczyniła się do tego książka „Turcy dawni i współcześni" Konstantego Borzęckiego, polskiego imigranta znanego w Turcji jako Mustafa Dżelaleddin Pasza. W swoim dziele Borzęcki wykazywał, że Turcy są szlachetnym narodem aryjskim (nazywał ich Turkoaryjczykami), który dokonał w przeszłości wielu imponujących czynów, ale podupadł w wyniku zarażenia się semicką cywilizacją islamu, która odcięła go od europejskiej myśli. Borzęcki uczył Turków dumy z przynależności do własnego narodu. Zachował się egzemplarz jego książki z naniesionymi na marginesach uwagami młodego oficera Mustafy Kemala, który później został Atatürkiem, twórcą nowoczesnej, narodowej i świeckiej Turcji.

Sam Atatürk był przykładem tego, jak mocno wymieszany był turecki tygiel etniczny. Miał niebieskie oczy, a w młodości włosy w kolorze blond. Jego matkę wspominano jako kobietę przypominającą „bułgarskie Słowianki", a wywodziła się ona z jednego z koczowniczych plemion z obecnego pogranicza Turcji, Bułgarii i Grecji. W pobliżu mieszkał turkijski lud Pomaków, który dawni polscy badacze uważali za potomków polskich jeńców. Niektórzy badacze wskazują natomiast, że ze strony ojca Atatürk mógł mieć przodków wywodzących się z sekty Dönmeh, żydowskiej grupy, która w XVII w. została zmuszona do przejścia na islam, ale potajemnie praktykowała kabalistyczne rytuały. Z szeregów tej sekty wywodziło się wielu przedstawicieli ruchu młodotureckiego, który na początku XX w. próbował przemienić Turcję w nowoczesne państwo odwołujące się do tradycji turkijskiej.

Atatürk oraz jego spadkobiercy przez kilkadziesiąt lat budowali tureckie poczucie dumy narodowej. Zaowocowało to silnym nacjonalizmem, który w ostatnich latach przeszedł korektę polegającą na oficjalnym docenieniu ludowej religijności. Turecka tożsamość jest jednak wciąż hybrydowa: częściowo oparta na europejskich pojęciach, takich jak państwo narodowe, częściowo bliskowschodnia. Ale nie powinno nas to dziwić. Wszak ludy turkijskie zawsze szeroko czerpały od swoich sąsiadów. Imperium osmańskie było raczej kulturowym spadkobiercą upadającego Bizancjum niż surowym kalifatem.

Niektórzy początkujący znawcy geopolityki straszą obecnie, że „nowe imperium osmańskie" stanie się kiedyś spadkobiercą takich państw, jak Niemcy czy Holandia. No cóż, nie byłby to taki zły scenariusz. Turecka cywilizacja jest przecież bardziej podatna na ewolucję kulturową niż cywilizacja arabska.

No cóż, po przedwyborczych zamieszkach w Rotterdamie można powiedzieć Holendrom: macie, czego chcieliście. Europa znów ma problem z ostro grającą na scenie międzynarodowej Turcją. I w związku z tym znów ożywają głupie stereotypy na temat Turków, wrzucające przedstawicieli tego dumnego narodu do jednego worka z resztą mieszkańców Bliskiego Wschodu. Mimo wszystko naród ten ma więcej wspólnego z Europejczykami, niż się wydaje domorosłym „obrońcom europejskiej tożsamości".

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Oskarżony prokurator stanu wojennego
Historia
Klub Polaczków. Schalke 04 ma 120 lat
Historia
Kiedy Bułgaria wyjaśni, co się stało na pokładzie samolotu w 1978 r.
Historia
Pomogliśmy im odejść z honorem. Powstanie w getcie warszawskim
Historia
Jan Karski: nietypowy polski bohater
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy