30 marca 1981 r. Ronald Reagan, urzędujący zaledwie od dwóch miesięcy, miał w kalendarzu wpisane rutynowe przemówienie do związkowców w waszyngtońskim hotelu Hilton przy Connecticut Avenue.
Gdy prezydent opuścił hotel i kierował się do limuzyny, uśmiechał się i machał do gapiów stojących kilka metrów dalej. W tłumie czekał 26-letni John Hinckley Jr. – mężczyzna z poważnymi problemami psychicznymi, który atakiem na prezydenta chciał zwrócić na siebie uwagę aktorki Jodie Foster. Hinckley oddał sześć strzałów w ciągu kilku sekund. Trzy kule poważnie raniły policjanta zabezpieczającego wizytę, sekretarza prasowego Białego Domu Jamesa Brady'ego oraz agenta Secret Service, który próbował zasłonić prezydenta. Czwarta kula odbiła się rykoszetem od pancerza prezydenckiej limuzyny i trafiła Reagana w bok, gdy szef ochrony Jerry Parr wpychał go do środka auta.
Czytaj więcej
Donald i Melania Trumpowie zostali w sobotę wieczorem ewakuowani z dorocznej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Washington...
W pierwszej chwili nikt nie zdawał sobie sprawy, że prezydent został trafiony. Limuzyna ruszyła w kierunku Białego Domu, a Parr przebadał Reagana i nie znalazł żadnych śladów krwi. Po chwili jednak zauważył krew na ustach prezydenta. Decyzja, by zawrócić kolumnę i pędzić do George Washington University Hospital, prawdopodobnie uratowała mu życie.
Pod szpitalem siedemdziesięcioletni prezydent wysiadł z limuzyny o własnych siłach i sam doszedł do drzwi – dopiero po przekroczeniu progu opadł na kolana. Pielęgniarki znalazły ranę pod lewą pachą. Kula po odbiciu się od pancerza limuzyny rozpłaszczyła się, uderzyła w żebro i wbiła się głęboko w płuco. Od serca dzieliło ją zaledwie dwa i pół centymetra. W płucu powstała dziura wielkości ołówka, a Reagan przez całą drogę do szpitala wykrwawiał się.
Washington Hilton. Hotel, w którym dwukrotnie zapisała się historia zamachów
Tuż przed operacją prezydent zażartował pod adresem lekarzy: „Mam nadzieję, że wszyscy jesteście republikanami”. Jeden z chirurgów odpowiedział mu: „Tak, panie prezydencie, dzisiaj wszyscy jesteśmy republikanami”. Reagan opuścił szpital 11 kwietnia.
Inni ranni mieli mniej szczęścia. James Brady doznał poważnego uszkodzenia mózgu i przez resztę życia pozostał niepełnosprawny. Obrażenia, które wtedy odniósł, przyczyniły się do jego śmierci w 2014 r. Jego nazwisko nosi przyjęta w 1993 r. ustawa wprowadzająca obowiązkowe sprawdzanie kupujących broń. John Hinckley Jr. został rok po zamachu uznany za niewinnego z powodu niepoczytalności i trafił do specjalnego oddziału waszyngtońskiego szpitala St. Elizabeth's, w którym przebywał aż do 2016 r. Na ścianie hotelu Hilton do dziś widnieje tablica upamiętniająca miejsce zamachu.
Czytaj więcej
Stolica Apostolska, ze swoją globalną siecią dyplomatyczną i moralnym autorytetem, jest siłą, której żadne supermocarstwo nie może zbagatelizować....
Po wydarzeniach z 30 marca 1981 r. Secret Service przemodelowała wiele procedur. Wystąpienia prezydenta zaczęto planować tak, by przejście z budynku do limuzyny trwało jak najkrócej, a wykrywacze metalu stały się standardem wszędzie tam, gdzie pojawia się prezydent lub wiceprezydent.
Tekst powstał m.in. na podstawie wywiadu z Jerrym Parrem, szefem ochrony prezydenta USA, o kulisach zamachu na Ronalda Reagana, opublikowanego w miesięczniku „Uważam Rze Historia”.