Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są aktualne statystyki oraz metody działania ministerstwa kultury związane z poszukiwaniem zrabowanych w czasie wojny zabytków.
  • Jakie są wyzwania w procesie odzyskiwania dzieł sztuki z Niemiec, Rosji, Szwecji i Ukrainy.
  • Jakie obiekty historyczne zostały w ostatnim czasie odzyskane i wróciły do polskich zbiorów.
  • Które dobra kulturowe są obecnie przedmiotem roszczeń restytucyjnych.
  • Jakie zasady prawne kształtują kwestię własności odzyskanych dzieł sztuki.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że Niemcy są skłonni zwrócić Polsce pierścień Zygmunta I Starego, który pochodził ze szkatuły królewskiej Izabeli Czartoryskiej i został zrabowany w czasie II wojny światowej. Odnaleziono go w muzeum biżuterii miasteczka Pforzheim.

Zdaniem niemieckich muzealników, sytuacja prawna tego obiektu jest złożona, bo zgodnie „z niemieckim prawem cywilnym nie istnieją obecnie żadne roszczenia o restytucję”. Jednak wskazują, że „kraje związkowe Niemiec we wspólnej deklaracji zobowiązały się do bezwarunkowego zwrotu zagrabionych dzieł sztuki, które stały się własnością publiczną”. „Zobowiązanie to nie jest prawnie wiążące, ale ma istotny ciężar moralny i kulturowo-polityczny” – wskazali niemieccy autorzy stanowiska w sprawie pierścienia.

Najpewniej zwrot królewskiej biżuterii nastąpi w połowie roku. Sprawą zajmuje się Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Od 2000 r. strona polska złożyła w Moskwie ponad 20 wniosków restytucyjnych obejmujących kilkanaście tysięcy obiektów.

Na dobrej drodze są też działania związane ze zwrotem kolekcji dokumentów, która znajduje się w Bibliotece Państwowej w Berlinie. Chodzi o tzw. Depozyt 39, na sygnaturze której widnieje skrót „Polon; Russ”. W paczce znaleziono m.in. manuskrypt średniowiecznej pieśni „Gaude Mater Polonia”. Znajdują się na nim pieczęcie, które wskazują, że rękopis ten znajdował się w Bibliotece Seminaryjnej w Płocku. W depozycie znajdują się także rękopisy z Biblioteki Ordynacji Zamojskiej z charakterystycznymi oznaczeniami własnościowymi, rękopisy ze spuścizny Władysława Mickiewicza oraz katalogi zbiorów i spisy książek Biblioteki Polskiej w Paryżu.

Czytaj więcej

Paulina Florjanowicz: Polskie muzea straciły sporo obrazów i grafik już po wojnie

Jakie dzieła sztuki właśnie wróciły do polskich muzeów

– W toku są 224 sprawy w 21 krajach. Od 2008 r. odzyskaliśmy 899 obiektów z 14 krajów, w 2025 r. wróciło „do domu” 101 obiektów, a już w tym roku odzyskaliśmy 16 kolejnych – mówi Marta Cienkowska, minister kultury.

W Muzeum Narodowym w Warszawie prezentowała ona kilkanaście zabytków, które zostały zwrócone do Polski z innych krajów m.in.: Niemiec, USA. Wystawa została oznaczona hasztagiem #MisjaRestytucja.

Gdy zawodzą narzędzia prawne – prowadzone są negocjacje, aby zabytek odkupić. Oficjalnie mówi się wtedy, że pokrywa się koszty „związane z przechowywaniem lub konserwacją”. 

W ostatnich miesiącach, dzięki detektywistycznej pracy pracowników Departamentu Dziedzictwa Narodowego ministerstwa, w skład którego wchodzi zespół ds. restytucji do polskich muzeów wróciły m.in. kafle z wielkiego pieca z dworu Artusa w Gdańsku z Kanady; średniowieczny rękopis „Collectarium lądzkie” z Uniwersytetu Yale w USA; obraz „Lato” Bertha Wegmanna z Kopenhagi; flamandzki gobelin „Scena” odnaleziony w Polsce oraz pozłacane dno naczynia szklanego z IV wieku n.e. z USA – obydwa te obiekty trafiły do Zamku w Gołuchowie. W grudniu 2025 r. kanclerz Niemiec Friedrich Merz zwróci zaś 73 dokumenty pergaminowe z XIII-XV wieku dotyczące relacji polsko-krzyżackich. 

Na czym polega praca urzędników z zespołu ds. restytucji? Korzystają oni m.in. z serwisów monitorujących aukcje dzieł sztuki i zasoby muzealne, a także przeglądają cyfrowe bazy danych. Korzystają także z informacji o odnalezieniu obiektów pochodzących od osób trzecich, czyli pasjonatów historii. I na takie wsparcie liczy ministerstwo kultury.

Każdy wniosek restytucyjny rozpatrywany jest indywidualnie. Niekiedy ministerstwo pełni tylko rolę pośrednika pomiędzy prokuraturą a muzeum, gdy poszukiwane dzieło sztuki ktoś próbuje sprzedać w galerii, często nie znając jego pochodzenia. Gdy zawodzą narzędzia prawne – prowadzone są negocjacje, aby zabytek odkupić. Oficjalnie mówi się wtedy, że pokrywa się koszty „związane z przechowywaniem lub konserwacją”. Pieniądze pochodzą z budżetu państwa albo stowarzyszeń i fundacji, które wspierają kulturę.

Co ma u siebie Rosja

Niewątpliwie w relacjach z Niemcami obserwujemy teraz „odwilż” w kwestii zwrotów. Zupełnie inaczej wygląda sprawa z innymi państwami. Od kilkudziesięciu lat nie ma w tym zakresie żadnego dialogu z Rosją.

Czytaj więcej

Dr Kudelski: Na Dolnym Śląsku jest jeszcze wiele skrytek do odnalezienia

Od 2000 r. strona polska złożyła w Moskwie ponad 20 wniosków restytucyjnych obejmujących kilkanaście tysięcy obiektów. Mamy dowody, że w rosyjskich magazynach znajduje się m.in. rękopis Juliusza Słowackiego „Dziennik podróży”, ale też dokumenty pochodzące z byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Do najcenniejszych należą: XVI-wieczny obraz „Madonna z Dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu” z przedwojennych zbiorów Miejskiego Muzeum Historii i Sztuki w Łodzi, oraz „Madonna z Dzieciątkiem”, zwana Głogowską, przypisywana Lucasowi Cranachowi Starszemu i „Pejzaż leśny” Jana Brueghla Starszego.

Lista strat obejmuje też kilkanaście tysięcy obiektów numizmatycznych z Malborka. Polska domaga się zwrotu kolekcji Jakoba Kabruna z Muzeum Miejskiego w Gdańsku, która liczy 6860 rysunków i grafik m.in. prace Rembrandta czy Dürera.

Tuż przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie polscy bibliotekarze odnaleźli w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej w Petersburgu dowody, że jest tam także ok. 300 bezcennych rękopisów pochodzących z Biblioteki Załuskich.

Czy Szwecja zwróci Statut Łaskiego?

Impas jest też w rozmowach prowadzonych ze Szwedami. W tym przypadku chodzi o zabytki wywiezione z terenów Rzeczpospolitej jeszcze w czasie potopu. Wprawdzie w 1660 r. w ramach traktatu oliwskiego Szwecja zobowiązała się do zwrotu części zagrabionych dóbr kultury, w tym archiwów i bibliotek, ale te zapisy nie zostały zrealizowane.

Polska złożyła trzydzieści lat temu wnioski restytucyjne do władz Ukrainy, które do dzisiaj nie zostały zrealizowane. 

W szwedzkich zbiorach muzealnych są księgi, manuskrypty, ale też paradna zbroja króla Zygmunta Augusta, portret Jana Kazimierza pędzla Daniela Schultza, popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii dłuta Giovanniego Francesco Rossiego, portret przyszłego króla Władysława IV z warsztatu Petera Paula Rubensa, miecz przypasany Władysławowi IV przez papieża Urbana VIII.

Do najcenniejszych dzieł piśmiennictwa należy uchwalony w 1505 r. Statut Łaskiego, w którym został umieszczony najstarszy drukowany tekst „Bogurodzicy”. Znajduje się on w zbiorach Uniwersytetu w Uppsali. Z kolei w bibliotece w Jätlandii są pozycje z prywatnej biblioteki króla Zygmunta Augusta zrabowane z Zamku Królewskiego w Warszawie w 1655 r.

Stanowisko władz Szwecji jest następujące: muzea samodzielnie zarządzają swoimi zbiorami. – Dokonują oceny, czy istnieją podstawy do przekazania danych przedmiotów w drodze restytucji. To eksperci zatrudnieni w instytucjach kultury, takich jak muzea, biblioteki i archiwa posiadają odpowiednie kwalifikacje, pozwalające wypowiadać się na temat niejednokrotnie wielowymiarowych aspektów każdej poszczególnej sprawy, zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz kodeksem etycznym muzeów – wytłumaczył nam jeden z dyplomatów.

Czytaj więcej

Robert Kostro: Co Niemcy mają jeszcze w swoich archiwach?

Polskie dzieła na zachodniej Ukrainie

Polska złożyła także trzydzieści lat temu wnioski restytucyjne do władz Ukrainy, które do dzisiaj nie zostały zrealizowane. Trzeba zaznaczyć, że na podstawie prawa międzynarodowego Polska ma możliwość zgłaszania roszczeń tylko w stosunku do obiektów utraconych z jej obecnego terytorium. Utraciła taką możliwość w stosunku do obiektów z terenów II Rzeczypospolitej znajdujących się obecnie poza granicami kraju, czyli np. Ukrainy, Litwy czy Białorusi.

Pomimo tego w 1996 r. resort kultury złożył wnioski zwrotowe dotyczące m.in. zbiorów lwowskich Ossolineum, zbiorów Bolesława Orzechowicza, biblioteki Witolda Czartoryskiego, regaliów i pamiątek ze zbiorów Władysława Łozińskiego, pamiątek z Muzeum Narodowego im. Króla Jana III. Roszczenia dotyczą zbiorów, które zostały ofiarowane narodowi polskiemu, a nie miastu Lwów lub stanowiły wówczas własność instytucji znajdujących się na terenie dzisiejszej Polski oraz osób prywatnych.

Z tego tytułu od kilkunastu lat prowadzone są zabiegi, aby do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego powrócił „Nowy Testament” wydany w Ełku w 1552 r. w języku polskim przez Jana Maleckiego. 20 kwietnia 1939 r. został on wypożyczony do Lwowa i nigdy nie wrócił do stolicy. W 2003 r. potwierdzono jego istnienie w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej we Lwowie.

Straty polskiej kultury w wyniku wojny
Baza dzieł utraconych

Straty polskiej kultury poniesione w czasie wojny są szacowane na 516 tys. obiektów, z czego tylko ok. 70 tys. jest opisanych w katalogu dzieł utraconych.
MKiDN gromadzi informacje o dobrach kultury utraconych w wyniku II wojny światowej w ramach bazy strat wojennych, udostępnia wybrane informacje na ten temat na stronie internetowej dzielautracone.gov.pl.

Do dzisiaj nie została też zrealizowana rekomendacja z posiedzenia Polsko-Ukraińskiej Komisji ds. Zwrotu Dóbr Kultury o wymianie lwowskiego Ossolineum za archiwum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki, które zaoferowała stronie ukraińskiej Polska. Zamiast wymiany oryginałów w październiku 2018 r. podpisano umowę o digitalizacji, a w 2019 r. przekazano stronie ukraińskiej kopie cyfrowe ponad 314 tysięcy skanów Archiwum Towarzystwa Szewczenki.

Kto ma prawo do zwróconych dzieł sztuki?

Odzyskane dzieła sztuki trafiają zwykle do publicznych zbiorów, chociaż są do nich roszczenia. Opisaliśmy takie przypadki w „Rzeczpospolitej”. Spór dotyczy m.in. dyptyku „Mater Dolorosa” i „Ecce Homo” z warsztatu Dierica Boutsa odnalezionego w Hiszpanii, który należał do rodziny Czartoryskich.

Resort kultury wskazuje, że „prawo własności dóbr kultury stanowiących straty wojenne oraz dóbr kultury stanowiących majątek poniemiecki służy co do zasady Skarbowi Państwa”. Posługuje się też argumentem, że po zniesieniu ordynacji ustawą z 13 lipca 1939 r. „należy uznać, że właścicielem dzieł sztuki jest Skarb Państwa”. Tyle, że ta ustawa nie została podpisana przez prezydenta RP, bo wybuchła wojna. Ministerstwo zostawia sobie furtkę, wskazując, że ostatecznie o tym do kogo wróci dzieło sztuki, może zdecydować sąd.

Jednak działania ministerstwa powodują, że prywatni łowcy poloników podejmują ryzyko utraty zdobytych przedmiotów po ich przywiezieniu do Polski. Dlatego takie przypadki ukrywają.

Niewątpliwie w relacjach z Niemcami obserwujemy teraz „odwilż” w kwestii zwrotów. 

Zdarzają się wyjątki. Kilkanaście portretów magnackich pochodzących z zamku w Łańcucie odnaleźli w austriackim zamku potomkowie arystokratycznych rodzin Maciej Radziwiłł oraz Michał Sobański. Zostały one przekazane w depozyt do muzeum w Łańcucie oraz oddziału Muzeum Narodowego w Nieborowie.

W ciszy i z pominięciem ministerstwa kultury dokonywane są zwroty z innych państw, które odnajdują w swoich zbiorach muzealnych dzieła sztuki zrabowane przez Niemców w czasie wojny. Takie decyzje podejmuje np. Komisja Restytucyjna Królestwa Niderlandów. Jakiś czas temu zdecydowała o zwrocie „Portretu oficera Jana Krasickiego”, pochodzącego z przedwojennej posiadłości Augusta Krasickiego. Obraz został zrabowany przez SS-mana, handlarza sztuką Pietera Mentena. Menten w 1943 r. wywiózł z Lwowa trzy wagony dzieł sztuki polskiego pochodzenia. Pod koniec wojny osiadł on w Holandii, tam został skazany za zbrodnie wojenne m.in. za zabójstwa Żydów we wsi Podhorce 7 lipca 1941 r.