Reklama

Stanisław Skalski - pierwszy wśród asów

61 lat temu, 11 kwietnia 1956, odbywający karę dożywotniego pozbawienia wolności pilot myśliwski Stanisław Skalski został uwolniony i zrehabilitowany. Przypominamy tekst z sierpnia 2009 roku.

Aktualizacja: 11.04.2017 16:35 Publikacja: 11.04.2017 00:01

Piloci z „Cyrku Skalskiego”

Piloci z „Cyrku Skalskiego”

Foto: Archiwum „Mówią Wieki"

Pierwszego dnia wojny w stronę swej bazy na Pomorzu, na zachód, przemyka się tuż nad ziemią wielka pokraczna ważka z czarnymi krzyżami na skrzydłach.

Gdy obserwacyjny henschel zbliża się do Wisły, dostrzegają go dwie dwójki myśliwców P-11 z 4. Pułku Myśliwskiego z Torunia. Serie kaemów sieką burty i silnik niemieckiego samolotu. Jego pilot próbuje ratować się lądowaniem na najbliższym polu. Dymiąca maszyna uderza dziobem w ziemię i przewraca się na plecy.

Po chwili w pobliżu ląduje jedna z „jedenastek”. Podporucznik Stanisław Skalski opatruje ciężko rannego niemieckiego pilota. Potem bierze do niewoli ukrywającego się w polu drugiego z lotników, mierząc do niego, jako że pistolet zostawił na lotnisku, ze srebrnej papierośnicy.

Opatruje i jego. Wzywa przez telefon sanitarkę i powstrzymuje miejscowych chłopów, którzy chcą na miejscu wymierzyć sprawiedliwość pilotom. Ten rycerski czyn, jak się wkrótce okazuje, to w tej wojnie zdarzenie wyjątkowe. Od pierwszych jej godzin samoloty Luftwaffe ostrzeliwują bezbronnych polskich pilotów ratujących się na spadochronach.

Następnego dnia w kierunku mostów na Wiśle w Fordonie ciągną niemieckie bombowce. Porucznik Skalski atakuje samotnie siedem dornierów Do-17. Dwa z nich, płonąc, zwalają się na ziemię. Dzień później Skalski zestrzeliwuje dwa henschle. Czwartego dnia walki zalicza swe piąte w 1939 r. zestrzelenie, bombowca Ju-88. To rekord kampanii wrześniowej. Ale nie wszyscy z polskich lotników przypominają sobie sprzed wojny niepozornego blondyna o nieregularnych rysach i lekko zadartym nosie, o powierzchowności niczym niezdradzającej lotniczego asa.

Reklama
Reklama

Stanisław Skalski, urodzony w 1914 r. na Ukrainie syn polskiego agronoma, po maturze w Dubnie rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Większość czasu spędzał jednak na lotnisku na Polu Mokotowskim, pomagając w myciu samolotów i sprzątaniu hangarów. Ukończył dęblińską Szkołę Orląt i w 1938 r. Wyższą Szkołę Pilotażu w Grudziądzu. Po klęsce wrześniowej przedostał się do Francji, a potem do Anglii.

Za sterami hurricane’a z 501 squadronu RAF zasiadł 30 sierpnia 1940 r., w najgorętszych chwilach bitwy o Anglię. Jeszcze tego samego dnia zestrzelił bombowiec Heinkel He-111, a potem trzy messerschmitty Me-109. 5 września szczęście go opuściło – w jego samolocie ostrzelanym przez niemiecki myśliwiec wybuchł zbiornik paliwa. Kiedy ciężko poparzony i ogłuszony uderzeniem w statecznik samolotu wylądował na ziemi, nie pamiętał, jak mu się udało wydostać z kabiny i otworzyć spadochron. Już po paru tygodniach wrócił do latania w polskich dywizjonach 306 i 316. Podczas wypraw nad Francję zestrzelił kolejne cztery Me-109 i focke-wulfa.

W marcu 1943 r. wylądował na tunezyjskiej pustyni jako lider Polish Fighting Team, zespołu polskich asów myśliwskich – takich jak m.in. Eugeniusz Horbaczewski i Wacław Król – którzy zgłosili się do walki w Afryce. „Musimy pokazać, co potrafimy” – powtarzał. W ciągu niespełna dwóch miesięcy „Cyrk Skalskiego” o sile zaledwie eskadry zestrzelił 25 samolotów.

... Dla polskich pilotów to już ostatni afrykański lot. Sześć spitfire’ów leci w stronę Tunisu. Poniżej, nad grubą warstwą chmur, dostrzegają eskadrę Me-109. Ale Niemcy nie dają się zaskoczyć. Rozpoczyna się seria zawziętych pojedynków „kołowych”. Tym razem Skalski musi wykazać cały swój kunszt. Zaatakowany Niemiec okazuje się mistrzem w swoim fachu. Po długiej walce, której losy ważą się do ostatniej chwili, ogarnięty płomieniami messerschmitt wali się w chmury. Koledzy Skalskiego są pewni, że rozbił się na pustyni. On sam jednak oświadcza: „Nie mogę tego stwierdzić. Zgłaszam tylko uszkodzenie”.

W czerwcu 1947 r. Wing Commander Skalski, opromieniony sławą 18 powietrznych zwycięstw – ostatnie odniósł, dowodząc polskim 133. Skrzydłem Myśliwskim podczas inwazji w Normandii w 1944 r. – wrócił do kraju. Aresztowany rok później pod zarzutem szpiegostwa, torturowany został skazany na karę śmierci, którą Bierut zamienił na dożywocie. W więzieniu napisał swe wspomnienia z 1939 r. „Czarne krzyże nad Polską” to obowiązkowa lektura kilku pokoleń Polaków interesujących się lotnictwem. Zwolniony i zrehabilitowany zajmował się w sztabach lotniczych tłumaczeniami.

Wielki lotnik – niemal nie mylił się w powietrzu. Na ziemi jego wybory, poglądy, a z czasem obsesje budziły konsternację: uważał, że większość polskich nieszczęść to skutek żydowskich spisków. W PRL związał się z partyjnym, nacjonalistycznym betonem. Po 1989 r. kandydował bez powodzenia do Sejmu, m.in. z list Samoobrony. Pod koniec życia zaufał ludziom, którzy na to nie zasługiwali. Pozbawiony mieszkania i ograbiony z oszczędności spędził swe ostatnie dni, do śmierci w 2004 r., w domu opieki.

Reklama
Reklama

Bohdan Arct, „Cyrk Skalskiego”

Grzegorz Łyś, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, popularyzator nauki, autor m.in. licznych publikacji z zakresu turystyki historycznej

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama