Bogata i litościwa Żydówka zaprosiła na sobotę żebraka. Postawiła przed nim sobotnie specjały i talerz pełen pokrojonego pieczywa.
– Mój dobry człowieku – zwróciła się doń. – Dlaczego jecie tylko chałę, a nie bierzecie czarnego chleba?
– Ja wolę chałę – odparł żebrak.
– Tak, ale chała jest dużo droższa.
– A co? Myśli pani, że nie jest tego warta?
[b]***[/b]
Klient w żydowskiej restauracji w Nowym Jorku ze zdziwieniem stwierdza, że obsługa składa się wyłącznie z Chińczyków, którzy doskonale mówią po żydowsku. Po posiłku odszukał właściciela restauracji. – Niech pan mi powie, skąd pan wytrzasnął tych Chińczyków mówiących w jidysz?
– Ćśśś, cicho. Oni nic nie wiedzą. Oni myślą, że się uczą po angielsku.
[b]***[/b]
Do kuźni wszedł stary Żyd. Podszedł do paleniska, wyjął szczypcami tlący się węgielek, przypalił papierosa i bez słowa wyszedł. Następnego dnia stary Żyd znów się zjawił i znów bez słowa odpalił sobie papierosa. Odtąd zjawiał się codziennie. Nigdy do nikogo nie powiedział ani słowa, zapalał papierosa i w milczeniu wychodził. Po jakimś czasie pracownicy kuźni zdenerwowali się:
– Panie, przychodzisz pan codziennie, odpalasz papierosa, nawet pan nie zapytasz, czy można. Kto pan w ogóle jest?
– Co znaczy kto? Ja jestem ten stary Żyd, który codziennie przychodzi przypalić papierosa.
[i](na podst. „Mądrości żydowskich”, zebrał, tłumaczył i opracował Aleksander Drożdżyński, Warszawa 1960)[/i]