Muzeum Powstania Warszawskiego rozda dziś pierwsze w historii Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody" – powstańca, żołnierza AK, świetnego organizatora i animatora działań wśród rówieśników, także po wojnie.
– Chcieliśmy docenić tych, którzy poświęcają się dla innych nie dla rozgłosu. Ale też są dla otoczenia wzorem bez szczególnych bohaterskich czynów – zwraca uwagę Jan Rodowicz, krewny „Anody".
Kogo zgłoszono? Wyróżnienia będą tylko dwa. Ale wśród 41 nominacji jest 16 warszawiaków, m.in. policjant Radosław Rogowski, który kilka lat temu poza służbą uratował napadniętego studenta. Nie czekając na patrol policji, powstrzymał trzech chuliganów, którzy bili i kopali chłopaka. Uratował go, ale sam oberwał w odwecie i przypłacił to m.in. uszkodzeniem kręgosłupa oraz długą rehabilitacją. To przekreśliło jego szanse na awans w policji. Dziś jest kuratorem sądowym. Do nagrody zgłosił go uratowany chłopak.
Wśród nominowanych jest też Matina Bocheńska – autorka projektów o starej stolicy, członkini grupy teatralnej Warszawiaki. Uratowała życie nieznajomemu mężczyźnie topiącemu się pod lodem. Jako jedyna z tłumu gapiów zachowała zimną krew, przeczołgała się po tafli i wyciągnęła topielca.
– Ale nie trzeba ratować komuś życia, żeby zasłużyć na wyróżnienie – zwraca uwagę dyrektor Muzeum Powstania Jan Ołdakowski.
– „Anoda" był też po wojnie świetnym animatorem życia społecznego, zachęcał rówieśników do nauki, do zdawania na studia, pisania pamiętników, by nie zapomnieć o niedawnej wówczas historii.
Taką postawę dziś prezentuje studentka pielęgniarstwa Danuta Zielińska, propagatorka kultury ludowej, wolontariuszka w Afryce, osoba niezwykle aktywna, która znajduje też czas, by pomagać starszym osobom.