Rozmowa, reklamowana jako "przerwane milczenie" syna Bieruta, wywołała poruszenie w Internecie. Wielu komentatorów po jej lekturze stwierdziło, że Chyliński próbuje relatywizować czyny ojca.
- Syn Bieruta broni pamięci ojca. Trudno mieć do niego o to pretensję, trudno oczekiwać czegoś innego. Można nawet powiedzieć, że zachowuje się ładnie. Ale to nie powód, żeby przyjmować jego punkt widzenia - skomentował w serwisie wsieci.rp.pl publicysta "Rz" Piotr Skwieciński.
Chyliński pytany o to jak pamięta ojca stwierdził, że ten był: "serdeczny, przyjacielski, bezpośredni, niewywyższający się". Sprecyzował, że ojca nie zmieniły zajmowane stanowiska.
Zdaniem Chylińskiego, Bierut "nie był w stanie" zapobiec represjom wobec członków podziemia niepodległościowego. Pytany o zbrodnie z lat 40. 50. stwierdził, że nie akceptuje tego słowa. - Ale niewątpliwie nie można powiedzieć, że się wszystko działo, jak należy - dodał.
Jego zdaniem nie wszystkie decyzje obciążają konto Bieruta. Wskazuje, że ojciec był zbyt uległy wobec decyzji "wąskiego kolektywu kierowniczego". - Szczególnie odnoszę to w stosunku do Bermana. Uważam, że dużo złych, błędnych, szkodliwych posunięć podejmował pod wpływem Bermana i z jego namową - mówił.
- Gdy „błędne" (a chodzi tu o zbrodnicze) decyzje syn Bieruta zwala na wpływ Bermana, to powstaje pytanie: na jakiej podstawie? Berman oczywiście miał ręce po łokcie we krwi, ale przecież był tylko numerem dwa w partii i państwie - komentuje Skwieciński.
Chyliński przyznaje, że jego ojciec podziwiał przywódcę ZSRR, masowego ludobójcę - Józefa Stalina. - Uważał, że jest to niezwykle utalentowany i mądry przywódca państwa radzieckiego - powiedział. Dodał, że ojciec nie bał się Stalina, ale zdawał sobie sprawę z jego działań - Kiedyś mi powiedział, że Stalin potrafi być brutalny, i mówił: "Kiedyś usłyszysz może, że był to człowiek zły" - wspominał.
Jego zdaniem nieprawdziwe są twierdzenia, jakoby Bierut był agentem NKWD. Według historyków po wybuchu II wojny światowej zbiegł on na tereny okupowane przez Armię Czerwoną, gdzie zrzekł się obywatelstwa polskiego i przyjął sowieckie. Miał też utrzymywać kontakty z radzieckim wywiadem.