Hilik Bar, były wiceprzewodniczący Knesetu (w latach 2013–2014), a także jeden z liderów Partii Pracy, przyjechał w poniedziałek do Skulska w Wielkopolsce.
Odwiedził miejsce, gdzie przed wojną znajdował się cmentarz żydowski. Teraz to pole, na którym zasiane jest zboże. W miejscu, gdzie spoczywają szczątki żydowskich mieszkańców Skulska, ustawiony został kamień pamiątkowy.
– To upamiętnienie jest istotne dla budowania polsko-żydowskich relacji. To nie jest miejsce pamięci należące tylko do Żydów, to miejsce wspólnej przeszłości, historii, którą dzieliliśmy przez ponad tysiąc lat – mówi Jonny Daniels, przewodniczący fundacji From the Depths.
W ustaleniu miejsca, gdzie przed wojną był cmentarz, pomógł dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. To on zajmuje się identyfikacją żołnierzy podziemia niepodległościowego, których bezpieka chowała w bezimiennych grobach. Za pomocą georadaru zbadał miejsce, gdzie mógł znajdować się żydowski cmentarz.
– Próbujemy znaleźć rzeczywiste granice cmentarza. To długi, trudny, ale bardzo ważny proces, który może być realizowany także w innych miejscach Polski we współpracy z pomorskim uniwersytetem – tłumaczy Hilik Bar.
– Przy odnajdywaniu cmentarzy, gdy nie ma map, możemy wykorzystywać zdjęcia lotnicze i badania georadarem – dodaje Lena Klaudel z fundacji.
Hilik Bar chce przywrócić to miejsce społeczności lokalnej, bo jego rodzina pochodzi z tego miasteczka.
– W 1935 roku na cmentarzu tym został pochowany Aaron Leib Kotowski, syn mojego pradziadka. Był strażakiem, zginął w czasie gaszenia pożaru polskiego domu, miał 28 lat – wspomina polityk. W czasie wojny Niemcy zniszczyli cmentarz.
Rodzina Kotowskich należała do zamożnych mieszkańców wsi, prowadziła skład budowlany. W czasie wojny Kotowscy zostali wypędzeni przez Niemców ze Skulska. Pradziadkowie Bara zostali zamordowani, ale ich dzieci ocalały. Jakub, dziadek Hilika, wyjechał do Palestyny.