Reklama

Dzikie rozliczenia z kolaborantami Hitlera

Rozmowa z Mateuszem Seroką, slawistą z Uniwersytetu Warszawskiego.

Aktualizacja: 25.11.2015 18:58 Publikacja: 25.11.2015 18:30

Dzikie rozliczenia z kolaborantami Hitlera

Foto: materiały prasowe

Rz: Luksemburg ma kłopoty z rozliczeniem ze swoją przeszłością. Jego rząd w czasie II wojny światowej kolaborował z Niemcami. A jak wyglądało to w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, które po pokonaniu III Rzeszy stały się państwami komunistycznymi?

Mateusz Seroka: Komunizm miał ogromny wpływ na to, w jaki sposób traktowano ludzi współpracujących z III Rzeszą. Część z kolaborantów, którzy wpadali w ręce nowych władz, została skazana na karę śmierci, innych zmuszono do współpracy.

W jakich krajach kolaboranci poszli na współpracę z nowymi władzami?

Dobry przykład to Węgry i słynni awosze, czyli funkcjonariusze tajnej komunistycznej policji politycznej. Większość z nich była dawnymi strzałokrzyżowcami, czyli lokalnymi nazistami. W przypadku innych krajów sporo kolaborantów decydowało się po prostu na ucieczkę: tak stało się z większością ustaszów, związanych z Niepodległym Państwem Chorwackim, marionetkowym sojusznikiem Osi. Inni zostali zabici. Ci, którzy zajmowali stanowiska np. w kulturze czy gospodarce, trafiali do ciężkich więzień, choć na przykład w Rumunii większość współpracowników reżimu Iona Antonescu, który współpracował z Niemcami, została rozstrzelana.

Czy te rozliczenia były przeprowadzane za pomocą karabinów czy sądów?

Reklama
Reklama

W większości przeprowadzono je w dziki sposób – stawiając pod murem albo przed sądem doraźnym. Często rozprawa była pretekstem do pozbycia się wszystkich, którzy mieli inne spojrzenie na przyszłość kraju. Tak zrobiono na przykład w Serbii czy Chorwacji, gdzie większość ludzi represjonowanych jako zwolennicy nazistów czy faszystów była związana z przedwojenną chorwacką partią chłopską, która odmówiła współpracy z ustaszami.

Czy można więc mówić o większej skuteczności tych rozliczeń niż na Zachodzie?

Sądzę, że nie. Dobrym przykładem jest Serbia. Teoretycznie komuniści rozprawili się z tymi, którzy kolaborowali w Jugosławii z Niemcami hitlerowskimi czy z Włochami. Z drugiej strony jednak doprowadzili do sytuacji, w której rząd Milana Nedicia, czyli ekipa, która we współpracy z III Rzeszą stworzyła marionetkowe państewko, w pamięci Serbów nie funkcjonuje.

Czy w trakcie konfliktu na Bałkanach w latach 90. manipulowano pamięcią zbiorową?

Owszem. Wszyscy Chorwaci funkcjonowali wówczas w serbskiej propagandzie jako ustasze. Z kolei w chorwackich i bośniackich mediach o Serbach mówiono per „czetnicy", co o tyle dziwne, że w latach II wojny światowej czetnicy nie nawiązali żadnej strategicznej, sformalizowanej współpracy z Niemcami. Zawiązywała się ona na poziomie taktycznym, wiele oddziałów nawiązywało kontakt z Niemcami albo Włochami, traktując ich jako sojuszników w walce z komunistycznymi oddziałami Tity. >A9

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama