20 stycznia 1961 r., po nocnej śnieżycy, John F. Kennedy stanął na schodach Kapitolu, aby złożyć prezydencką przysięgę. Obejmował urząd w świecie podzielonym zimną wojną, w cieniu broni atomowej, kryzysu berlińskiego i zwycięstwa rewolucji kubańskiej. W przemówieniu inauguracyjnym nazwał Amerykanów „spadkobiercami pierwszej rewolucji” i przypomniał, że przekonania, o które walczyli ich przodkowie, „nadal są przedmiotem sporu na całym świecie”. Zapewnił też, że Stany Zjednoczone poniosą każdy ciężar i stawią czoło każdej trudności, aby zapewnić „przetrwanie i powodzenie wolności”.