Reklama

Wasyl Mudry – zapomniany ważny polityk

W historii Ukrainy niemal nie istnieje. Stepan Bandera ma pomniki i ulice, a Mudry – lider największej, przedwojennej ukraińskiej partii politycznej oraz szef największej wówczas ukraińskiej gazety – nie ma nic.
Rynek i Plac Mariacki w przedwojennym Lwowie. Widoczne są: kamienica Lubomirskich pod nr 10 (od 1895

Rynek i Plac Mariacki w przedwojennym Lwowie. Widoczne są: kamienica Lubomirskich pod nr 10 (od 1895 r.: siedziba organizacji społeczno-oświatowej „Proswita”) i księgarnia. Z prawej: tramwaj nr 6

Foto: NAC

Gdy myślimy o kluczowych ukraińskich politykach z okresu międzywojennego, to poza Symonem Petlurą przychodzi nam na myśl tylko jedna osoba: Stepan Bandera. Ten ostatni przesłania zresztą całą najnowszą historię polsko-ukraińskich relacji. Byli jednak i inni, być może nawet od Bandery ważniejsi, a dziś są zapomniani. Jednym z nich jest Wasyl Mudry, będący przykładem przynoszącego pozytywne (co wcale nie oznacza, że bezproblemowe) efekty układania się Ukraińców z Polakami w II Rzeczpospolitej.

Wasyl Mudry był działaczem Towarzystwa „Proswita” (istniejąca od 1868 r. ukraińska organizacja społeczno-oświatowa), a przez pewien czas także m.in. sekretarzem tajnego Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie. Bardziej znany jest jako redaktor naczelny gazety „Diło”, wydawanego we Lwowie największego ukraińskiego pisma w II RP. Od 1935 do 1939 r. był przewodniczącym UNDO (Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne, największa ukraińska partia polityczna w II RP) i wicemarszałkiem Sejmu, a także prezesem Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej.

Mówiąc w największym skrócie: o ile Bandera chciał doprowadzić do powstania niepodległej Ukrainę akcjami terrorystycznymi, wymierzonymi przeciwko Polsce, o tyle Mudry działał przede wszystkim na rzecz poprawy sytuacji Ukraińców pracą pozytywistyczną, budując podstawy funkcjonowania tej społeczności, rozwijając szkoły, organizacje społeczne, spółdzielnie, przedsiębiorstwa. Usiłował doprowadzić do porozumienia z polskimi władzami, co szło bardzo ciężko. Tym bardziej że miał przeciwko sobie antagonistów zarówno polskich, jak i ukraińskich.

Czytaj więcej

Historia pogromów na Ukrainie

„Normalizacja”, czyli Ukraińcy a rząd II RP

Niedawno we Lwowie wyszła trzytomowa publikacja „Василь Мудрий. Мистецтво можливого: демократ в епоху диктатур і тоталітаризму” („Wasyl Mudry. Sztuka możliwości: demokrata w epoce dyktatur i totalitaryzmu”), pod redakcją naukową Oli Hnatiuk i przy współpracy z Mirosławem Czechem (wydawnictwo Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego). Blisko dwa tysiące stron tych trzech książek to przede wszystkim artykuły, listy i przemówienia Mudrego z okresu międzywojennego. Co prawda, w obszernym posłowiu jest też mowa o okresie późniejszym, ale to nie jest tematem publikacji (a może szkoda). Wartość dodaną stanowi słownik postaci, o których czytamy w dwóch pierwszych tomach.

Reklama
Reklama

Zapoznając się z tym, co mówił i pisał Mudry, możemy wyraźnie dostrzec koncepcję działania przez niego preferowaną. W grudniu 1935 r. mówił w Sejmie, że „trzeba było wiele czasu i wiele ciężkich, pełnych bólu i goryczy obopólnych doświadczeń i dojmujących strat, by się przekonać, że podstawą zgodnego współżycia obu narodów nie może być wyłącznie nienawiść, wzajemne uprzedzenia i wzajemna negacja” (cytaty za książkami „Wasyl Mudry…” – mogą się różnić od stenogramu w języku polskim – przyp. aut.). Bo właśnie wówczas doszło do porozumienia sanacyjnych władz Polski z UNDO. Partia ta zaakceptowała konstytucję kwietniową oraz powstałą na jej podstawie niedemokratyczną ordynację wyborczą – i zdecydowała się wystawić kandydatów do Sejmu i Senatu. Pamiętajmy, że głosowanie w 1935 r. zostało zbojkotowane przez partie opozycyjne – centrolewicę, komunistów, Stronnictwo Narodowe i chadecję. Ale Mudry i jego współpracownicy liczyli na pozytywne efekty „normalizacji”, jak określano porozumienie Ukraińców z rządem.

Rok później Mudry w Sejmie ostrzegał, że owa „normalizacja” musi oznaczać realizację konkretnych postulatów ukraińskich. „Podkreślam tylko, że jeśli one [postulaty – przyp. aut] nie zostaną zaspokojone, to los normalizacji stosunków polsko-ukraińskich przekreśli samo życie, a w naszej historii nigdy ta sprawa nie była ze strony ukraińskiej postawiona z taką siłą i przekonaniem”.

UNDO podkreślało, że Ukraińcy nie powinni być „obywatelami drugiej kategorii”, że na terenach, gdzie jest ich nawet 80–90 proc., lokalne władze nie powinny być niemal wyłącznie obsadzane przez Polaków. Mudry wskazywał też, iż polityka „ani piędzi ziemi w ukraińskie ręce” jest skrajnie szkodliwa dla obu stron. Ostrzegał, że takie postępowanie władz II RP różnych szczebli przyczynia się do tworzenia „bazy dla wszelakich destrukcyjnych wpływów” – w domyśle dla komunistów i OUN. Oceniał, że choć premierzy Zyndram Kościałkowski i Felicjan Sławoj-Składkowski są nastawieni przychylnie do idei „normalizacji”, to przeciwdziałają temu nacjonaliści – i to po obu stronach.

Czytaj więcej

Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę

Spór UNDO z OUN

Idea „normalizacji” była oczywiście obca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). W kwestii stosunku do OUN wiele mówi opisana przez Mudrego narada u greckokatolickiego metropolity Andrzeja (Andreja) Szeptyckiego w styczniu 1933 r. Mudry wspomina swoje słowa, że nie można sobie wyobrazić życia bez „Proswity” i „Ridnoj Szkoły” (założone w 1881 r. ukraińskie stowarzyszenie pedagogiczne i oświatowe), tymczasem nacjonaliści z OUN, skrywając się pod ich szyldem, chcą „prowadzić rewolucyjną pracę”. I przez to społeczność ukraińska już poniosła straty, bo represje ze strony władz oznaczają ograniczanie działalności tych organizacji. „Jeśli nie będziemy się bronić przed takimi zjawiskami, to stracimy wszystko” – mówił. Inni uczestnicy dyskusji wspominali, że „demoralizacja [wśród nacjonalistów] poszła tak daleko, że aż do sprzeniewierzenia społecznego grosza”. Co więcej, „wszystkie sabotaże [akcje sabotażowe OUN – red.] kapitalizują dla swojej polityki Polacy”, a dodatkowo efekt jest taki, że „młodzież ucieka od pracy organicznej”.

Ukraińscy nacjonaliści prowadzili działalność terrorystyczną nakierowaną nie tylko przeciwko instytucjom II RP i polskim politykom oraz urzędnikom, ale i Ukraińcom, nawet duchownym. Bardzo ostro krytykowany był przez nich niechętny OUN biskup greckokatolicki Stanisławowa, Grzegorz (Hryhorij) Chomyszyn – zorganizowana została akcja zmierzająca do jego dyskredytacji. A Iwan Kedryn-Rudnicki, przez pewien czas redaktor polityczny „Diła”, pisał w 1931 r. do przywódcy OUN Jewhena Konowalca, iż otrzymał list z groźbami śmierci od... „dowództwa terrorystycznego oddziału OUN”.

Reklama
Reklama

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zbojkotowała w 1933 r. prowadzoną pod patronatem metropolity Szeptyckiego wielką akcję „Ukraińska młodzież Chrystusowi”, w której we Lwowie uczestniczyło 100 tys. osób. W 1934 r. zamordowała Iwana Babija, dyrektora akademickiego gimnazjum we Lwowie oraz Arcybiskupiego Instytutu Akcji Katolickiej, a także organizatora wspomnianej akcji. A potem przygotowała zamach na szefa MSW Bronisława Pierackiego. Minister zginął z rąk Hryhorija Maciejko (OUN )15 czerwca 1934 r. w Warszawie – a to właśnie Pieracki przyczynił się do rozpoczęcia rozmów rządzącego BBWR z UNDO. Nacjonaliści nie chcieli dopuścić do jakiegokolwiek porozumienia legalnej ukraińskiej partii politycznej z polskim rządem.

Według autorów trzytomowej pracy o Mudrym spór pomiędzy UNDO a OUN w Galicji Wschodniej wygrała ta pierwsza. OUN stawiała na „rewolucyjność”, UNDO zaś usiłowała realizować swoje cele metodami całkowicie legalnymi, poprzez obecność w Sejmie i Senacie; była po prostu skuteczniejsza, ponieważ zamachy terrorystyczne przynosiły jedynie pogorszenie sytuacji Ukraińców. Pytanie, które natychmiast się pojawia, brzmi: skoro tak, to dlaczego UNDO została niemal całkowicie na Ukrainie zapomniana, a o OUN się pamięta?... Być może powód jest prosty: rok 1939 oznaczał faktyczny koniec Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego. Nawet jeśli po wojnie odrodziło się na emigracji, nie odegrało już żadnej roli. Tymczasem OUN trwał dalej, stworzył też zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armią, której oddziały m.in. walczyły z Sowietami do końca lat 50. XX w.

Czytaj więcej

Kolejny spór o historię między Polską a Ukrainą

Bez tablicy pamiątkowej

Wiele rzeczy wymaga badań i prac. Nie do końca jasny jest postulat UNDO o utworzeniu ukraińskiej autonomii terytorialnej – „Ziemi Halicko-Wołyńskiej” z 1938 r. Projekt ustawy konstytucyjnej zakładał stworzenie autonomicznego terytorium, złożonego z województw: stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego oraz części lwowskiego, poleskiego, lubelskiego i białostockiego. Autonomia ta miałaby swój sejm i rząd z premierem na czele. Było chyba oczywiste, że ten projekt nie ma szans; sam Mudry bywał w efekcie nazywany „ukraińskim Konradem Henleinem” – a Henlein, przywódca hitlerowskiej Partii Niemców Sudeckich, domagał się autonomii dla Niemców w Czechach. Ale ostatecznie nie przeszkodziło to w ponowieniu próby kontynuacji „normalizacji”; w wyborach 1938 r. UNDO ponownie wzięła udział, a Mudry znów został wicemarszałkiem Sejmu.

Przedwojenny Lwów: szkoła powszechna ukraińskiego stowarzyszenia „Proswita”

Przedwojenny Lwów: szkoła powszechna ukraińskiego stowarzyszenia „Proswita”

Kreśląc sylwetkę Mudrego, trzeba też wspomnieć, że – zwłaszcza na łamach pism ukraińskich, w tym „Diła” – w bardzo interesujący i wnikliwy sposób analizował i komentował wydarzenia w Ukraińskiej SRR i szerzej – ZSRR. Jako przykład tematyki sowieckiej można przywołać artykuł „Radziecka Ukraina i ZSRR”, zamieszczony w gazecie „Swoboda” w 1927 r. Mudry pisze w nim, że po opanowaniu części lewobrzeżnej Ukrainy rosyjscy bolszewicy zorganizowali w 1919 r. w Charkowie „coś w rodzaju zjazdu wiejskich, robotniczych i wojskowych delegatów z Ukrainy” – a w rzeczywistości zjazd członków rosyjskiej partii komunistycznej i jej zwolenników, składający się z „samych Moskali i Żydów”. Uchwalił on konstytucję Ukraińskiej SRR.

Reklama
Reklama
Wasyl Mudry (1893–1966) – dziennikarz, ukraiński działacz społeczny i polityczny, redaktor naczelny

Wasyl Mudry (1893–1966) – dziennikarz, ukraiński działacz społeczny i polityczny, redaktor naczelny gazety „Diło”, poseł na Sejm IV i V kadencji w II RP. Na zdjęciu: jako wicemarszałek Sejmu w 1935 r.

Foto: NAC

Istniały wówczas dwie władze Ukrainy: na prawym brzegu Dniepru – Ukraińskiej Republiki Ludowej, a na lewym – Ukraińskiej SRR. Ta ostatnia formalnie była niepodległa, ale faktycznie rząd w Charkowie składał się z członków rosyjskiej partii komunistycznej; wykonywał polecenia Moskwy i kierowany był przez Christiana Rakowskiego, który nie był Ukraińcem (wg Mudrego to Rumun, ale de facto był Bułgarem). Po traktacie ryskim Ukraina aż po Zbrucz stała się republiką radziecką, zawierając najpierw układ z Rosyjską FSRR, faktycznie jej się podporządkowując, a potem wchodząc w skład ZSRR. I jak podkreślił to Mudry, „wszystkie kompetencje ustawodawcze i kontrolne w ZSRR należą do moskiewskiej władzy związkowej. A zgodnie z konstytucją ZSRR, to Sowiety „chronią suwerenne prawa republik związkowych”. Co musi budzić śmiech, bo: „jakich suwerennych praw republik związkowych może bronić Związek, jeśli tych suwerennych praw nie ma”…

W początkach 1939 r. zaostrzył się spór UNDO z polskim rządem. Ale zagrożenie ze strony Niemiec, a potem wybuch wojny Mudry traktował jednoznacznie. Dziś jego najsłynniejsza przemowa sejmowa to ta z 2 września 1939 roku, kiedy powiedział m.in.: „My, Ukraińska Reprezentacja Narodowa (…), oświadczamy, że obecnie nie czas na wzajemne spory polityczne i że decyzję powyższą wraz ze społeczeństwem ukraińskim w całej pełni wykonamy i poniesiemy wszystkie ofiary dla zwartej obrony Państwa”.

Strona tytułowa ukraińskiej gazety „Diło” z 31 sierpnia 1939 r.

Strona tytułowa ukraińskiej gazety „Diło” z 31 sierpnia 1939 r.

Foto: Wikipedia

Potem Mudry trafił do Lwowa. Gdy 22 września 1939 r., na skutek kapitulacji podpisanej przez gen. Władysława Langnera, do miasta wkraczała Armia Czerwona, on postanowił na Sowietów nie czekać i pieszo przeszedł na stronę zajętą przez Niemców. Miał rację – inni czołowi działacze UNDO zostali szybko aresztowani i trafili do łagrów. A on dotarł do Krakowa, a po agresji Niemiec na ZSRR ponownie przybył do Lwowa.

Reklama
Reklama

Był bardzo interesujący pomysł ściągnięcia Mudrego do Londynu, gdzie zostałby członkiem emigracyjnego parlamentu – Rady Narodowej. Autorzy wywoływanego wyżej trzytomowego dzieła są zdania, że ostatecznie nie zdecydował się na to premier, gen. Władysław Sikorski, a przeciwny był zwłaszcza minister Stanisław Kot. Autor najważniejszej pozycji w języku polskim, „Wicemarszałek Wasyl Mudryj (1893–1966). Ugody polsko-ukraińskiej orędownik daremny”, prof. Paweł Samuś, dowodzi, że zaważyły trudności w wydostaniu Mudrego z okupowanej Polski.

Jeśli pojechać do Lwowa, to na Rynku pod numerem 10 łatwo znajdziemy dawny pałac Lubomirskich. Tam znajdowała się siedziba „Proswity”, a także UNDO i redakcji „Diła”. Co prawda, na szczycie fasady budynku widnieje na nim stary napis: Towarystwo „Proswita”, ale nie ma żadnej informacji o UNDO i gazecie „Diło”. Mudry w historii Ukrainy niemal nie istnieje. Stepan Bandera ma pomniki i ulice, a lider największej, przedwojennej ukraińskiej partii politycznej oraz szef największej wówczas ukraińskiej gazety – nie ma nic. Szkoda.

Historia świata
Dwukadencyjność to bezpiecznik demokracji
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Historia świata
Katarzy kontra papieże. Kościół uznawał ich za heretyków
Historia świata
Eksperyment z kopiami zabytków, na lądzie i na morzu, to druga noga archeologii
Historia świata
Od Deklaracji do Konstytucji. Spór Adamsa i Jeffersona
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama