Gdy odchodzi najwyższy pasterz

Dla wiernych Kościoła katolickiego śmierć papieża jest wydarzeniem szczególnym. Wierni są złączeni ze swoim najwyższym pasterzem więzią miłości i jedności. Ale jego odejście jest wydarzeniem szczególnym nie tylko z tego powodu.

Publikacja: 04.04.2025 04:44

Uroczysta procesja gwardii papieskiej niosącej zmarłego papieża Piusa IX ubranego w strój pontyfikal

Uroczysta procesja gwardii papieskiej niosącej zmarłego papieża Piusa IX ubranego w strój pontyfikalny – ręcznie kolorowana litografia nieznanego autora z 1878 r.

Foto: Library of Congress

Biskup Rzymu nie jest bowiem jedynie zwierzchnikiem Kościoła katolickiego i prymasem Italii, ale także głową stanowiącej podmiot prawa międzynarodowego Stolicy Apostolskiej i suwerenem Państwa Watykańskiego. To monarcha elekcyjny sprawujący władzę absolutną. Jego śmierć nie ma jedynie wymiaru ludzkiego, ale jest przede wszystkim doniosłym i dramatycznym wydarzeniem dla całego Kościoła i państwa.

Od czasu męczeńskiej śmierci pierwszego biskupa rzymskiego – apostoła Szymona Piotra, który trzy dekady po śmierci Zbawiciela został ukrzyżowany głową w dół na Wzgórzu Watykańskim – odejście z tego świata każdego jego następcy jest wydarzeniem o bardzo poważnych skutkach. Papieska śmierć nierzadko rozpoczynała okres poważnego kryzysu w całym chrześcijaństwie zachodnim. W przeciwieństwie bowiem do monarchii dynastycznej, w której następca tronu był zazwyczaj znany już za życia panującego monarchy, papież-król nie mógł wskazywać swojego następcy, ponieważ zgodnie z doktryną Kościoła wybór kolejnego biskupa Rzymu należy do natchnionego wolą Ducha Świętego kolegium kardynalskiego.

Czytaj więcej

„Do Domu Ojca” – śmierć i pogrzeb papieża Polaka

Od wieków okres sediswakancji wypadający między śmiercią papieża a wyborem jego następcy jest jedynym czasem, kiedy kardynałowie mogą między sobą bardziej otwarcie krytykować zmiany zachodzące w Kościele i zgłaszać swoje propozycje jego naprawy. Ale nie oznacza to, że trwa jawna kampania wyborcza z prezentacją programów poszczególnych kandydatów.

Dla wiernych sediswakancja to przede wszystkim czas opłakiwania zmarłego papieża, dla uczestników konklawe – czas intensywnych, najczęściej indywidualnych rozmów lub spotkań różnych stronnictw w zaciszach rzymskich domów kościelnych i klasztorów. To także czas, kiedy wierni mogą się doszukać dyskretnych sugestii, co do wizji świata i roli Kościoła w tym świecie w przemówieniach i kazaniach wygłaszanych przez purpuratów na cześć zmarłego papieża.

Nie zawsze jednak sediwakancja była okresem tak spokojnym. W pierwszym tysiącleciu po Chrystusie odejście najwyższego pasterza oznaczało często poważne niepokoje w Rzymie. Od 755 r., kiedy powstało Państwo Kościelne, łacińskie określenie sede vacante, czyli „pusty tron”, nabrało dosłownego znaczenia. Tron królestwa był nieobsadzony, a kandydatów do tiary – wielu. I zazwyczaj wywodzili się oni z najznamienitszych rodów panujących w Europie.

Papieże, tak jak wszyscy ludzie, odchodzili i odchodzą z tego świata w cierpieniu. Nielicznym, tak jak Janowi Pawłowi I, dana była spokojna i szybka śmierć bez świadków. Najwyżsi pasterze umierali otoczeni przez swój „dwór”, służących, kapłanów, biskupów i kardynałów. Były jednak czasy, gdy przy ich łożu śmierci stały także rodziny, w tym… ich własne dzieci i kochanki. Aleksander VI umierał otoczony dużą gromadą potomstwa. Juliusza II żegnała czuwająca u wezgłowia córka Felicja.

Czytaj więcej

Skąd do Argentyny przybyła rodzina Bergoglio?

Po utracie Państwa Kościelnego biskupi Rzymu zaczęli się cechować większą pobożnością. Papieża-króla zastąpili papieże-kapłani, którzy „uwięzieni” za spiżową bramą przez ponad pół wieku poświęcali się głównie modlitwie za świat. Papież Pius X, w którego żyłach prawdopodobnie po ojcu płynęła polska krew, napisał w swoim testamencie: „Urodziłem się ubogo, ubogo też żyłem i ubogo chcę umrzeć”. I tak się stało. Ten święty nie ma bogato zdobionego grobowca jak jego poprzednicy, ale spoczywa w szklanej trumnie pod jednym z ołtarzy Bazyliki św. Piotra.

Ceną wyboru na papieża jest niemal całkowita rezygnacja z poufności w życiu. Można powiedzieć, że biskupi Rzymu żyją i umierają na oczach całego świata. Komunikaty o ich stanie zdrowia odzierają ich z resztek prywatności. Często, niestety, także z godności. Najbardziej drastycznym tego przykładem były informacje o agonii Piusa XII, przekazywane prasie przez nieetycznego lekarza Riccardo Galeazzi-Lisiego. Enuncjacje w rodzaju: „powtarzanie cewnikowania było niekonieczne, ponieważ Ojciec Święty spontanicznie upuścił wystarczającą ilość uryny”, są przykładem, jak nisko może upaść człowiek, który składał przysięgę Hipokratesa. Ale zastanówmy się: czy coś się pod tym względem zmieniło?

Biskup Rzymu nie jest bowiem jedynie zwierzchnikiem Kościoła katolickiego i prymasem Italii, ale także głową stanowiącej podmiot prawa międzynarodowego Stolicy Apostolskiej i suwerenem Państwa Watykańskiego. To monarcha elekcyjny sprawujący władzę absolutną. Jego śmierć nie ma jedynie wymiaru ludzkiego, ale jest przede wszystkim doniosłym i dramatycznym wydarzeniem dla całego Kościoła i państwa.

Od czasu męczeńskiej śmierci pierwszego biskupa rzymskiego – apostoła Szymona Piotra, który trzy dekady po śmierci Zbawiciela został ukrzyżowany głową w dół na Wzgórzu Watykańskim – odejście z tego świata każdego jego następcy jest wydarzeniem o bardzo poważnych skutkach. Papieska śmierć nierzadko rozpoczynała okres poważnego kryzysu w całym chrześcijaństwie zachodnim. W przeciwieństwie bowiem do monarchii dynastycznej, w której następca tronu był zazwyczaj znany już za życia panującego monarchy, papież-król nie mógł wskazywać swojego następcy, ponieważ zgodnie z doktryną Kościoła wybór kolejnego biskupa Rzymu należy do natchnionego wolą Ducha Świętego kolegium kardynalskiego.

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Historia świata
„Do Domu Ojca” – śmierć i pogrzeb papieża Polaka
Historia świata
„Dziennik lat trwogi”. Jak Friedrich Reck-Malleczewen opisywał upadek narodu niemieckiego
Historia świata
Skąd do Argentyny przybyła rodzina Bergoglio?
Historia świata
Paweł Łepkowski: Co ma wspólnego demokracja z Zatoką Meksykańską?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Historia świata
Udoskonalenie bywa ważniejsze od wynalazku