W swojej publicystyce historycznej unikam jednoznacznych ocen postaci historycznych, ale w przypadku tego człowieka nie ma podstaw do relatywizowania. Quisling doskonale wiedział, jaką wybiera drogę i jaki może być jej koniec. Świadomie podniósł rękę na ojczyznę, zmuszał naród do przeniewierstwa wobec króla i swoim nazwiskiem autoryzował terror, jakiego Norwegia nie doświadczyła nigdy w swoich dziejach. Ale dlaczego z takim fanatyzmem uległ zgubnej fascynacji niemiecką ideologią narodowo-socjalistyczną? Przecież w młodości był człowiekiem, który miał przed sobą szerokie perspektywy rozwoju własnej kariery.