Nie wiemy, czy ta sprawa miała wpływ na los Tuchaczewskiego w czasie wielkiej czystki kadry oficerskiej Armii Czerwonej w 1937 r. Pewne jest jednak, że w obliczu narastającego konfliktu polsko-niemieckiego 14 sierpnia 1939 r. przedstawiciele sowieckiej dyplomacji zaproponowali rządom Anglii i Francji zapobiegawcze uderzenie na Niemcy od wschodu i zachodu. Brytyjskie dokumenty oraz powojenne wspomnienia Georgija Żukowa potwierdzają, że strona sowiecka zaoferowała wystawienie przeciw Niemcom 120 dywizji piechoty, z których każda składała się z 19 tys. żołnierzy. Oprócz tego Armia Czerwona proponowała uderzenie siłą 16 dywizji kawalerii, artylerią złożoną z 5 tys. ciężkich dział, ok. 10 tys. czołgów, ok. 5500 samolotów bojowych, części oddziałów terytorialnych, w tym obrony przeciwlotniczej, obrony wybrzeża oraz służb odwodowych i zaopatrzeniowych. Sowieci zapewniali swoich zachodnich kolegów, że są zdolni wystawić takie siły ofensywne w ciągu 8–20 dni. W uderzeniu prewencyjnym na Niemcy miało wziąć udział także polskie wojsko. Gdyby doszło do takiej akcji, Polska musiałaby udostępnić Sowietom swój tabor kolejowy oraz pozwolić na swobodny przemarsz Armii Czerwonej przez korytarz wileński i Galicję.