Zajmujące blisko czwartą część naszej planety imperium hiszpańskie paradoksalnie już od początku XVII wieku zmierzało ku upadkowi. Istnieje kilka hipotez tłumaczących proces dekadencji XVII-wiecznej Hiszpanii, ale bez wątpienia główną przyczyną był napływ z kolonii ogromnych ilości indiańskiego złota, które doprowadziło do gwałtownego wzrostu inflacji, destabilizacji wartości pieniądza, łatwego zadłużania się skarbu państwa, a co za tym idzie – upadku najważniejszych gałęzi przemysłu Hiszpanii, jakimi były włókiennictwo i budowa statków. Znakomity amerykański historyk Earl J. Hamilton, uważał, że: „Przyzwyczajeni do skali współczesnej inflacji nie potrafimy zrozumieć, czym dla człowieka żyjącego w XVI wieku była średnia roczna inflacja na poziomie 2 proc. rocznie, która przez cały wiek dawała aż pięciokrotny wzrost cen. W porównaniu z końcem średniowiecza, charakteryzującym się deflacją, była to prawdziwa cenowa rewolucja". Wbrew pozorom zwykli Hiszpanie niewiele skorzystali na odkryciach nowych lądów. Podboje kolonialne otworzyły drzwi do awansu społecznego tylko niewielkiej części społeczeństwa. Nawet ci, którzy zdecydowali się opuścić ojczyznę by osiąść w koloniach musieli zapłacić wysoką cenę za dostosowanie się do panujących tam warunków społecznych, gospodarczych, klimatycznych i przyrodniczych.