W rzeczywistości insurekcja wybuchła 235 lat temu, w niedzielę 12 lipca 1789 r., po nagłym odwołaniu Jacques’a Neckera z urzędu królewskiego ministra finansów.
Ten pochodzący z Genewy szwajcarski finansista o pochodzeniu arystokratycznym cieszył się we Francji opinią genialnego ekonomisty. Jako wpływowy członek loży masońskiej potrafił przede wszystkim na bieżąco łatać dziury budżetowe kolejnymi pożyczkami. Wraz z nim król Ludwik XVI odwołał trzech ministrów: Montmorina, Saint-Priesta i La Luzerne’a.
Czytaj więcej
14 lipca to święto uznawane za jedno z najważniejszych we Francji. Tego dnia Francuzi wspominają zdobycie Bastylii przez paryski lud, co jest uznaw...
Ministrem finansów mianował byłego ambasadora Francji w Neapolu, fanatycznego konserwatystę Louisa Auguste’a Le Tonneliera de Breteuil. Kontrolę nad wojskiem otrzymał minister książę Victor-François de Broglie, a szefem dyplomacji został mianowany książę de La Vauguyon Paul François de Quélen de Stuer de Caussade.
Ci trzej zagorzali przeciwnicy liberalnego Szwajcara, jak nazywano Jacquesa Neckera, postanowili choćby siłą skłonić liberalizujących posłów do przyjęcia zasad deklaracji przedstawionej przez króla 23 czerwca 1789 r.
Obietnice Ludwika XVI
Monarcha zobowiązywał się w niej do regularnego zwoływania Stanów Generalnych, którym wolno było jedynie nakładać podatki, ale nie uchwalać ustawy. Ludwik XVI obiecywał równość osobistą i podatkową oraz swobodę prasy, a także przywileje dla kleru i szlachty. Ta deklaracja miała zatem dwie natury.
Z jednej strony była niezwykle postępowa i zawierała bardzo liberalne obietnice, z drugiej zaś została napisana w tonie tak despotycznym, że powszechnie odebrano ją jako przejaw arogancji ze strony władcy. Król Ludwik XVI był jednak do ostatnich dni swojego życia przekonany, że zaproponował „najpiękniejszą kartę, jaką monarcha dał swemu ludowi, dając nawet za dużo”. Za to „arcydzieło ojcowskiej legislacji”, jak nazwał deklarację z 23 czerwca 1789 r. francuski dyplomata Jean-François Georgel, król i królowa zapłacili głową, ich dzieci poniżeniem, a Francja terrorem, ludobójstwem i wojną domową.
Czytaj więcej
To jedna z najbardziej fascynujących zagadek w historii. Bezimienny więzień, któremu ancien régime odebrał twarz, godność i na zawsze zakneblował u...
W pierwszą rocznicę zdobycia Bastylii odbyły się na Polu Marsowym w Paryżu uroczystości, w których udział wzięło 100 tys. gości, w tym sam król Ludwik XVI z rodziną. Tego dnia monarcha zobowiązał się wspierać i bronić Konstytuantę, czyli Zgromadzenie Narodowe Francji (Assemblée Nationale Constituante) oraz złożył wraz ze wszystkimi zgromadzonymi uroczystą przysięgę na nienapisaną jeszcze konstytucję.
Uroczystości zakończyła msza święta odprawiona przez biskupa Autun, księdza Charles’a-Maurice’a de Talleyranda-Périgorda, tego samego lawiranta, który dwie dekady później został ministrem spraw zagranicznych najpierw Cesarstwa, a potem Królestwa Francji. W okresie rewolucyjnym uroczystości upamiętniające zdobycie Bastylii przez lud Paryża odbyły się jeszcze tylko raz – w 1792 r. Przez kolejne 86 lat nikt nie wspominał wydarzeń z 14 lipca 1789 r. Dopiero w 1878 r. Zgromadzenie Narodowe III Republiki ogłosiło 14 lipca Świętem Narodowym Francji.
„Równość, wolność, braterstwo”. Piękne hasła na sztandarach, a jak było naprawdę?
Nikt już nie pamiętał lub nie chciał pamiętać, że rewolucja niosąca na swoich sztandarach piękne hasła „równości, wolności i braterstwa” przyniosła głównie śmierć i cierpienie wszystkich klas społecznych. Szwajcarski dziennikarz Jacques Mallet du Pan już w 1793 r. ostrzegał w antyrewolucyjnym dziele „Considérations sur la nature de la Révolution de France” przed iluzją egalitaryzmu. Znakomity amerykański historyk Donald Malcolm Greer podsumował to słowami: „W czasie rewolucji francuskiej stracono więcej woźniców niż książąt, więcej robotników niż książąt i markizów, trzy lub cztery razy więcej służby niż parlamentarzystów. Terror ogarnął społeczeństwo francuskie od podstawy do głowy; jego ofiary stanowią pełny przekrój porządku społecznego ancien régime’u”.
Miał zatem rację Danton, który przed śmiercią zrozumiał, że „Rewolucja, jak Saturn, pożera własne dzieci”.