Dwight Eisenhower, część III: Droga ku Olimpowi

Kiedy zakończyła się I wojna światowa, Dwight Eisenhower był przekonany, że jego kariera wojskowa nie ma już dalszego sensu i że nigdy nie powtórzy się okazja, żeby zabłysnąć talentem dowódczym. Nie wiedział, że 23 lata później losy świata będą zależały od jego decyzji.

Publikacja: 04.07.2024 21:00

Generał Dwight Eisenhower wizytuje amerykańskich żołnierzy we Francji 22 lutego 1945 r.

Generał Dwight Eisenhower wizytuje amerykańskich żołnierzy we Francji 22 lutego 1945 r.

Foto: PHOTO12/COLL-DITE/USIS/AFP

29 czerwca 1914 r. na pierwszej stronie dziennika „The New York Times” ukazał się artykuł pt. „Spadkobierca tronu Austrii zostaje zabity wraz z żoną przez bośniackiego młodzieńca, który pragnie uniezależnienia swojego kraju”. Pod tym nagłówkiem umieszczono zdjęcie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga-Lotaryńskiego d’Este i jego małżonki, arcyksiężnej Zofii von Hohenberg, z domu Chotek.

Już wtedy główny nowojorski dziennik okazał się jedną z najlepiej poinformowanych gazet na świecie. Mimo że zamach miał miejsce dzień wcześniej, relacja była niezwykle szczegółowa, pełna wyjaśnień dotyczących zawiłości dynastycznych monarchii austro-węgierskiej, historii rodu Habsburgów, analiz sytuacji politycznej na Półwyspie Bałkańskim i bardzo trafnych przewidywań co do skutków politycznych zamachu. Choć „The New York Times” uznał wydarzenie za niezwykle ważne, to w rzeczywistości zamach w Sarajewie był dla przeciętnego amerykańskiego czytelnika czymś bardzo odległym. Interesowali się nim głównie imigranci z Europy Wschodniej zamieszkujący Wschodnie Wybrzeże USA. Pozostali Amerykanie traktowali sprawę bardziej jako ciekawostkę niż okoliczność, która może mieć jakikolwiek wpływ na ich życie. Dopiero kolejne dwa lata i coraz bardziej przerażające wieści napływające z frontów I wojny światowej zaczęły budzić narastający niepokój amerykańskiej opinii publicznej.

Czytaj więcej

I Wojna Światowa: Przestroga przed szaleństwem

6 kwietnia 1917 r. Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę państwom centralnym.

Dwight Eisenhower, nieobecny na wojnie

Absolwenci Akademii Wojskowej w West Point cieszyli się, że nareszcie będą mogli wyruszyć na wojnę do Europy i pokazać swoje umiejętności dowódcze. Mieli nadzieję zdobyć ordery, uznanie i szybko awansować. Wielu zapłaciło za ten entuzjazm życiem.

Dwight Eisenhower złożył prośbę o przydział do czynnej służby frontowej, ale ku jego rozpaczy podanie zostało odrzucone. Departament Wojny przeniósł go najpierw do bazy wojskowej w Leavenworth, w stanie Kansas, a po kilku miesiącach mianował szkoleniowcem w Forcie Oglethorpe w stanie Georgia. 24 września 1917 r. Mamie Eisenhower urodziła pierwszego syna Douda. Teraz nieustanne przeprowadzki stały się dla tej rodziny naprawdę uciążliwe. W lutym 1918 r. Dwight został przeniesiony do obozu wojskowego Maede w stanie Maryland jako oficer instruktażowy 65 Pułku Wojsk Inżynieryjnych. Mamie śmiała się przez łzy, że tym razem nie będzie rozpakowywać walizek, bo lada moment znowu się przydadzą. Miała rację. To był tylko początek ciągłych zmian.

Czytaj więcej

Żołnierz, który nienawidził wojny. Wieczny wędrowiec Dwight Eisenhower, cz. II

Tymczasem Dwight przeżywał swoje rozgoryczenie. Jego jednostka została skierowana do Francji, ale on został uznany za niezbędnego w kraju. Przydzielono go do dowodzenia i szkolenia korpusem czołgów w Camp Colt, w stanie Pensylwania. Co prawda awansował do stopnia majora National Army, ale czuł się dowódcą teoretycznym, który nie ma żadnego doświadczenia bojowego. Szefostwo sztabu oceniało go jednak jako znakomitego oficera. Dostrzeżono jego talenty organizacyjne i zdolności szkoleniowe. Jego jednostki były uznawane za wzorcowe.

Kiedy 11 listopada 1918 r. dowiedział się o zawieszeniu broni w Europie, zamiast się cieszyć, niemal się rozpłakał z rozpaczy

W rzeczywistości jego zaangażowanie w szkolenie jednostek wiązało się z nadzieją, że wreszcie zostanie wysłany na wojnę. Był przekonany, że to ostatnia taka wojna w historii. Martwił się, że nigdy już nie nadarzy mu się okazja, aby popisać się swoimi umiejętnościami. Kiedy 11 listopada 1918 r. dowiedział się o zawieszeniu broni w Europie, zamiast się cieszyć, niemal się rozpłakał z rozpaczy. Przeszedł ciężkie załamanie. Jego rozgoryczenie sięgnęło zenitu, gdy przyznano mu  Medal Sił Lądowych za Wybitną Służbę. Było to trzecie najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe ustanowione 2 stycznia 1918 r. przez prezydenta Woodrowa Wilsona „za wybitną służbę dla rządu Stanów Zjednoczonych w warunkach dużej odpowiedzialności”. Eisenhower później wstydził się tego orderu. Uważał, że w warunkach bojowych dosłużyłby się Medalu Honoru.

Dwight Eisenhower podkomendnym Douglasa MacArthura

Po zakończeniu I wojny światowej Eisenhower stracił entuzjazm do służby wojskowej, choć awansował ze stopnia majora Armii Narodowej na kapitana US Army. Należy pamiętać, że choć niektóre stopnie w amerykańskich siłach zbrojnych mają podobną nazwę, zasadniczo różnią się rangą. Na przykład stopień majora Armii Narodowej jest niższy od stopnia kapitana regularnej armii. To rozróżnienie jest bardzo ważne, aby zrozumieć, jak działa mechanizm awansu w amerykańskich siłach zbrojnych.

Jego przełożeni zauważyli załamanie nerwowe swojego oficera i wywalczyli dla niego szybki awans

Eisenhower zdał sobie sprawę, że jest teraz tylko wojskowym gryzipiórkiem. Źle się czuł w otoczeniu kolegów, którzy w chwale bohaterów wojennych dzielili się swoimi wspomnieniami. Jego przełożeni zauważyli załamanie nerwowe swojego oficera i wywalczyli dla niego szybki awans. Ze względu na wielkie talenty organizacyjne w 1919 r. Eisenhowera przydzielono do transkontynentalnego konwoju armii: miał on przetestować mobilność służb transportowych na amerykańskich drogach. Okazało się, że były w tak fatalnym stanie, iż konwój samochodowy poruszał się ze średnią szybkością 5 mil na godzinę. Przeprawa z Waszyngtonu do San Francisco stała się niemal miesięcznym wyzwaniem. Była równie powolna jak niegdyś podróż osadników szukających szczęścia na Dzikim Zachodzie. Eisenhower nigdy nie zapomniał tej upiornej podróży. Dwadzieścia sześć lat później mógł podziwiać autostrady niemieckie, po których amerykańskie czołgi i samochody mknęły ku zwycięstwu. Zapamiętał to sobie – i tak zrodził się jego wielki plan budowy amerykańskich autostrad w latach 50. XX w., które staną się największym pomnikiem jego prezydentury.

W 1922 r. Dwight Eisenhower otrzymał przydział do służby w Ameryce Środkowej, w oddziałach kontrolujących strefę Kanału Panamskiego pod dowództwem generała Foxa Connera. Nowy przełożony miał pod sobą dwóch podkomendnych, którzy w przyszłości odegrają wielką rolę w czasie II wojny światowej. Pierwszym był major Dwight Eisenhower, a drugim major George C. Marshall. Pierwszy zostanie naczelnym dowódcą Alianckich Sił Ekspedycyjnych w Afryce i Europie, a drugi jego przełożonym, szefem Sztabu Generalnego Armii Stanów Zjednoczonych. Fox Conner obu wysoko cenił, ale Eisenhowera uważał za lepszego organizatora.

Dodatkowe studia w Akademii Sztabu Generalnego w Leavenworth, w stanie Kansas, otworzyły mu drogę do awansu na generała

Te zdolności organizacyjne, samodyscyplina, niezwykła umiejętność nawiązywania relacji z przełożonymi i podkomendnymi nieustannie pchały Eisenhowera w górę. Dodatkowe studia w Akademii Sztabu Generalnego w Leavenworth, w stanie Kansas, otworzyły mu drogę do awansu na generała. W latach 1929–1932 został nawet asystentem sekretarza wojny. W 1933 r. trafił do sztabu generała Douglasa MacArthura. Za niecałą dekadę ci dwaj oficerowie będą dowodzić dwoma teatrami II wojny światowej – jeden będzie dowódcą wojsk alianckich w Afryce i Europie, drugi zaś naczelnym dowódcą frontu pacyficznego. Będą się nieustannie ścierać, a jednocześnie wzajemnie podziwiać. Obaj za swoje zasługi staną się największymi amerykańskimi bohaterami wojennymi XX w. Ale tylko jeden z nich zostanie za to nagrodzony prezydenturą.

Dwight Eisenhower bohaterem narodowym

29 września 1941 r. (niektóre źródła podają datę 3 października) Dwight Eisenhower został generałem brygady. Była to nagroda za znakomicie przeprowadzone manewry wojenne w Luizjanie. Awans przyszedł w samą porę. Zaledwie dwa miesiące później, 7 grudnia 1941 r., Japończycy zaatakowali bazę amerykańskiej marynarki wojennej w Pearl Harbor na wyspie O’ahu na Hawajach. O takiej sytuacji Eisenhower marzył 24 lata wcześniej. Teraz otwierały się przed nim niesamowite możliwości kariery. Został przydzielony do Sztabu Generalnego w Waszyngtonie, gdzie służył do czerwca 1942 r. Otrzymał odpowiedzialne zadanie opracowania głównych planów działań wojennych w celu pokonania Japonii i Niemiec. Plany były tak doskonałe, że Eisenhower natychmiast został mianowany zastępcą głównego planisty działań na Pacyfiku, generała Leonarda T. Gerowa. Błyskawicznie awansował na zastępcę szefa sztabu, odpowiedzialnego za nowy wydział operacyjny, pod dowództwem znajomego z Panamy – szefa Sztabu Generalnego, generała armii George’a C. Marshalla.

Tak oto były szkoleniowiec, niemający żadnego doświadczenia frontowego, dotarł na sam szczyt dowodzenia armią amerykańską w Afryce i Europie. Kiedyś marzył o dowodzeniu niewielkim oddziałem na froncie I wojny światowej. W listopadzie 1942 r. Eisenhower był już najwyższym dowódcą Sił Ekspedycyjnych. Słowo „ekspedycyjnych” zostało zmienione wkrótce po jego mianowaniu i zastąpione słowem „sprzymierzonych”.

Czytaj więcej

Bohater wojenny w Białym Domu. Dwight Eisenhower, część I

Kampania w Afryce Północnej, nosząca kryptonim „Pochodnia”, sprawiła, że przezwisko „Ike” stało się synonimem bohatera. Zdobycie Sycylii, lądowanie w Normandii, wyzwolenie Francji i Europy Zachodniej wykreowało nieznanego dotychczas oficera na bohatera narodowego Stanów Zjednoczonych. Tak jak wcześniej Jerzego Waszyngtona, Andrew Jacksona czy Ulyssesa Granta, tak teraz Dwighta Eisenhowera bogini Bellona uczyniła nieśmiertelnym. Na początku 1941 r. był tylko mało znanym pułkownikiem armii USA. Zaledwie trzy lata później na jego pagonach lśniło pięć gwiazdek generała armii Stanów Zjednoczonych. 11 kwietnia 1946 r. został najwyższym rangą wojskowym – generałem regularnej armii.

Eisenhower nie otrzymał wymarzonego Medalu Honoru. Jednak 6 lipca 1945 r. Kongres Stanów Zjednoczonych ustanowił równie prestiżowy Medal Zwycięstwa w II wojnie światowej. Generał Dwight Eisenhower został nim udekorowany jako jeden z pierwszych amerykańskich żołnierzy.

29 czerwca 1914 r. na pierwszej stronie dziennika „The New York Times” ukazał się artykuł pt. „Spadkobierca tronu Austrii zostaje zabity wraz z żoną przez bośniackiego młodzieńca, który pragnie uniezależnienia swojego kraju”. Pod tym nagłówkiem umieszczono zdjęcie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga-Lotaryńskiego d’Este i jego małżonki, arcyksiężnej Zofii von Hohenberg, z domu Chotek.

Już wtedy główny nowojorski dziennik okazał się jedną z najlepiej poinformowanych gazet na świecie. Mimo że zamach miał miejsce dzień wcześniej, relacja była niezwykle szczegółowa, pełna wyjaśnień dotyczących zawiłości dynastycznych monarchii austro-węgierskiej, historii rodu Habsburgów, analiz sytuacji politycznej na Półwyspie Bałkańskim i bardzo trafnych przewidywań co do skutków politycznych zamachu. Choć „The New York Times” uznał wydarzenie za niezwykle ważne, to w rzeczywistości zamach w Sarajewie był dla przeciętnego amerykańskiego czytelnika czymś bardzo odległym. Interesowali się nim głównie imigranci z Europy Wschodniej zamieszkujący Wschodnie Wybrzeże USA. Pozostali Amerykanie traktowali sprawę bardziej jako ciekawostkę niż okoliczność, która może mieć jakikolwiek wpływ na ich życie. Dopiero kolejne dwa lata i coraz bardziej przerażające wieści napływające z frontów I wojny światowej zaczęły budzić narastający niepokój amerykańskiej opinii publicznej.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Gdy świat zostawił Saamów samych
Historia świata
Feldmarszałek Hindenburg kontra kapral Hitler
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia