Ostrożne przewidywania antropologów. Czy homo sapiens nadal rośnie?

Z upływem tysiącleci zmieniają się nie tylko wierzenia, obyczaje, prawa, umiejętności techniczne, wiedza, ale także wygląd fizyczny człowieka. „Czy to prawda, że przeciętny wzrost powiększa się z pokolenia na pokolenie?” – z takim pytaniem zwrócił się czytelnik Sam Uelfrugier do redakcji francuskiego pisma popularno- -naukowego „Sciences et Avenir” („Nauka i Przyszłość”).

Publikacja: 20.06.2024 21:00

Jak bardzo zmienimy się w przyszłości jako gatunek? Czy staniemy się smuklejsi i wyżsi, czy może będ

Jak bardzo zmienimy się w przyszłości jako gatunek? Czy staniemy się smuklejsi i wyżsi, czy może będziemy bardziej krępi i korpulentni?

Foto: adobestock

Starożytni myśliciele żywili przekonanie, że ród ludzki w porównaniu z jego początkami, pod względem fizycznym słabnie, maleje. I choć zdarzały się zdania odmienne, to wielu było o tym przekonanych. Na przykład antyczny „naukowy” autorytet Titus Lucretius Carus, czyli Lukrecjusz (I wiek przed Chrystusem), w swoim dziele „O naturze wszechrzeczy” (Warszawa, 1958) przekonuje czytelników: „A ludzki ród ówczesny na polach twardej ziemi godnie został zrodzony z członkami silniejszemi, kości miał większe, twardsze, i po swem ciele tęgiem, mocniej przywiązane mięśnie do mocnych ścięgien”.

Czytaj więcej

Łysi przyszłością świata

Archeologia wykazała, że to intuicyjne stwierdzenie w stosunku do neandertalczyków pokrywa się z prawdą, natomiast co do wzrostu, niezależnie od różnych ludzkich pralinii, z homo sapiens włącznie, nie jest prawdziwe. Co więcej, upowszechnienie rolnictwa spowodowało „tąpnięcie”, jeśli chodzi o wzrost – populacje wczesnych rolników były zdecydowanie niższe od populacji łowców-zbieraczy. Wzrost mężczyzn „jaskiniowców” z Europy, sprzed 20 tys. lat, oscylował ok. 180 cm, podczas gdy europejscy rolnicy żyjący 7000 lat temu mierzyli ok. 160 cm. Otzi, słynny „człowiek lodu” znaleziony w Alpach, żyjący 5300 lat temu, miał 157 cm wzrostu i ważył 50 kilogramów.

Współcześni Europejczycy i Amerykanie są wyżsi

Regularne pomiary antropologiczne prowadzone są w Europie i Stanach Zjednoczonych od XIX w. Na podstawie precyzyjnych pomiarów badacze z Garry Trainer Clinic w Londynie ustalili, że wzrost statystycznego mieszkańca Ameryki Północnej i Europy (bez podziału na płcie) jest obecnie wyższy o 2,5 cm niż w 1960 r.

Antropolodzy wątpią, czy okres nadchodzącego tysiąca lat wystarczy, aby nastąpiły zauważalne statystycznie zmiany wzrostu

Co do zmian wzrostu w obrębie gatunku homo sapiens badacze są bardzo ostrożni, nie podzielają ogólnego przekonania, że nieuchronnie, w miarę następstwa pokoleń, ludzie będą coraz wyżsi, a w roku 3024 średni wzrost grubo przekroczy dwa metry. Antropolodzy wątpią, czy okres nadchodzącego tysiąca lat wystarczy, aby nastąpiły zauważalne statystycznie zmiany wzrostu, mimo że takie zauważalne zmiany nastąpiły w minionym stuleciu. Sceptycyzm w tym względzie uzasadniają następująco: powiększenie przeciętnego wzrostu o parę centymetrów w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci nie jest wynikiem doboru naturalnego ani reakcji morfologicznej na zmiany środowiska, to konsekwencja powszechnie dostępnej lepszej żywności i higieny; po osiągnięciu limitu uwarunkowanego genetycznie przeciętny wzrost przestanie się powiększać w perspektywie stulecia, średni wzrost mężczyzn prawdopodobnie ustabilizuje się na poziomie 185 cm. 

Czy grożą nam zmiany w budowie ciała?

Od antropologii futurystycznej nie stroni prof. Francesco Cavalli Sforza, genetyk, demograf i filozof z Uniwersytetu Stanforda. Jego zdaniem powszechne używanie klawiatur, guzików i przycisków w urządzeniach takich jak komputery, telefony, tablety, smartfony spowoduje zmiany w budowie dłoni, ich podstawową funkcją przestanie być chwytanie, a stanie się dotykanie. Dlatego niewykluczone, że liczba palców zostanie zredukowana do trzech, a nawet dwóch. Podobnie może się stać z organem powonienia: od końca epoki lodowej (11 tys. lat temu) węch człowieka pogorszył się o 75 proc., toteż nos zaniknie.

Czytaj więcej

Jutro ludzi: tłuścioch czy "wodne dziecko"?

Francesco Cavalli Sforza zwraca uwagę na jeszcze jedno zjawisko, które oprócz wielu niedających się przewidzieć czynników odegra zasadniczą rolę w kształtowaniu wyglądu ludzi w nadchodzących tysiącleciach. Aktualnie w obrębie cywilizacji euroamerykańskiej dobór partnerów nie odbywa się na podstawie kryteriów majątkowych czy klasowych, ale na zasadzie indywidualnych upodobań. Tendencja ta rozszerza się w skali świata. Powinno to znaleźć odbicie w wyglądzie ludzi – coraz więcej kobiet będzie miało wymiary 90–60–90 i coraz więcej będzie mężczyzn o sportowej sylwetce.

Aktualnie w obrębie cywilizacji euroamerykańskiej dobór partnerów nie odbywa się na podstawie kryteriów majątkowych czy klasowych, ale na zasadzie indywidualnych upodobań.

Jaki stopień prawdopodobieństwa można przypisywać dzisiejszym naukowym wizjom przyszłości człowieka? Może taki, jak prognozie sprzed 230 lat? „Nikt chyba nie wątpi, że postępy medycyny zapobiegawczej, zdrowe posiłki i mieszkanie, tryb życia rozwijający siły za pomocą ćwiczeń fizycznych, a nie wyniszczający ich przez nadmierny wysiłek, i wreszcie usunięcie dwóch podstawowych przyczyn zepsucia: nędzy i nadmiernego bogactwa, przedłużą życie człowieka, zapewnią mu stałe zdrowie, silniejszą konstytucję fizyczną” (Antoine Nicolas de Condorcet, „Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje”, Warszawa, 1957).

Jak ludzie będą wyglądać za tysiąc lat?

„A ludzki ród ówczesny na polach twardej ziemi/ Godnie został zrodzony z członkami silniejszemi,/ Kości miał większe, twardsze, i po swem ciele tęgiem/ Mocniej przywiązane mięśnie do mocnych ścięgien” – tak pisał dwa tysiące lat temu Lukrecjusz.

Współcześni  autorzy powieści i filmów science fiction żywią w tej materii mocne przekonanie, też oparte na intuicji: rodzaj ludzki w przyszłości będzie miał większe głowy mieszczące większy mózg. Wizjami takimi zabawiają swoich czytelników tabloidy. „The Sun”, jeden z najbardziej poczytnych bulwarowych tytułów tego rodzaju, przedstawił prognozę na rok 3012. Wynika z niej, że powinniśmy się czerwienić za naszych potomków – wprawdzie będą od nas wyżsi, ale będą ich cechowały cztery podbródki i zwiotczałe mięśnie.

Goniące za sensacją tabloidy opierają futurystyczne wizje człowieka przyszłości na obserwacjach i opiniach dentystów, chirurgów plastycznych, osteopatów. Niczego nie ujmując ich kwalifikacjom zawodowym, w zakresie antropologii przyszłości są pseudospecjalistami. Zapewne rzetelnych specjalistów w tym zakresie w ogóle nie ma, ale jednak są naukowcy, którzy opierają swoje twierdzenia na udokumentowanych przesłankach.

The Sun”, jeden z najbardziej poczytnych bulwarowych tytułów tego rodzaju, przedstawił prognozę na rok 3012. Wynika z niej, że powinniśmy się czerwienić za naszych potomków – wprawdzie będą od nas wyżsi, ale będą ich cechowały cztery podbródki i zwiotczałe mięśnie

Tak jak prof. Virpi Lummaa z brytyjskiego Uniwersytetu w Sheffield. Jej zespół przeanalizował dane dotyczące 6 tys. mieszkańców Finlandii od roku 1760 do chwili obecnej. Wyniki tej pracy zamieściło prestiżowe amerykańskie pismo naukowe „Proceedings of the National Academy of Sciences”. „Presja selektywna oraz różne czynniki sprawiają, że poszczególne osoby żyją dłużej, mają więcej sukcesów w znajdowaniu partnera i płodzeniu dzieci” – stwierdzają  w nim naukowcy z Sheffield. Jednak oprócz tego rodzaju ogólnikowych stwierdzeń nie unikają bardziej konkretnych. Biolodzy z zespołu prof. Virpi Lummaa zauważają, że czynniki wpływające na selekcję naturalną zmieniają się szybko, dlatego z naukowego punktu widzenia trudne, a może wręcz niemożliwe jest przewidywanie zmian morfologicznych naszego gatunku.

„Ekstrapolując aktualne tendencje, można jednak pokusić się o twierdzenie, że nasze praprawnuki prawdopodobnie utracą zęby mądrości, ponieważ te zęby trzonowe praktycznie nie spełniają już żadnej istotnej funkcji przy nowoczesnym modelu żywienia. U jednej trzeciej ludzkości zęby mądrości już nie występują, choć różnice regionalne są duże – nie mają ich autochtoni w Meksyku, natomiast nie brakuje ich żadnemu z tubylców Tasmanii” – stwierdzają naukowcy z Sheffield.

Czytaj więcej

Człowiek wciąż się zmienia: Co z nas wyrośnie?

Zmieni się również kształt oczu odbierających coraz większe dawki sztucznego światła. Nie wiadomo tylko, czy zmianie ulegnie szerokość oka czy raczej powiększy się i zgrubieje powieka chroniąca przed nadmiarem światła. Dr Gary Cooper z Uniwersytetu w Lancaster przewiduje inny scenariusz: ludzie w większym stopniu będą się komunikować za pomocą wyrazu twarzy, dlatego oczy się powiększą.

Co do owłosienia, problem jest na tyle oczywisty, że naukowcy nie zniżają się do jego podejmowania, pozostawiając pole „powszechnej intuicji”, ta zaś podpowiada, że owłosienie w naszym gatunku ulega redukcji i z czasem zaniknie całkowicie zarówno na ciele, jak i głowie.

Starożytni myśliciele żywili przekonanie, że ród ludzki w porównaniu z jego początkami, pod względem fizycznym słabnie, maleje. I choć zdarzały się zdania odmienne, to wielu było o tym przekonanych. Na przykład antyczny „naukowy” autorytet Titus Lucretius Carus, czyli Lukrecjusz (I wiek przed Chrystusem), w swoim dziele „O naturze wszechrzeczy” (Warszawa, 1958) przekonuje czytelników: „A ludzki ród ówczesny na polach twardej ziemi godnie został zrodzony z członkami silniejszemi, kości miał większe, twardsze, i po swem ciele tęgiem, mocniej przywiązane mięśnie do mocnych ścięgien”.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia
Historia świata
Sentinelczycy, najbardziej izolowana populacja na świecie
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Historia świata
III Rzesza: rasowe i cywilizacyjne „wyniesienie” niemieckiego narodu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą