Zimny świt Plantagenetów. Początki Anglii jako państwa

„Lew w zimie” z 1968 r. jest chyba najlepszym filmem o początkach dynastii Plantagenetów, a zatem o początkach Anglii jako państwa. To wytrawny dramat historyczny: piękny, głęboki, chwilami bezlitosny. Prawda była jednak i okrutniejsza, i bardziej złożona.

Publikacja: 09.05.2024 21:00

Kadr z filmu „Lew w zimie” (1968 r.) w reżyserii Anthony’ego Harveya. Wybitne aktorskie kreacje stwo

Kadr z filmu „Lew w zimie” (1968 r.) w reżyserii Anthony’ego Harveya. Wybitne aktorskie kreacje stworzyli: Peter O’Toole jako król Henryk II i Katharine Hepburn w roli królowej Eleonory

Foto: AVCO Embassy

Na początku był teatr. W marcu 1966 r. na scenie Ambassador Theatre na Broadwayu miała miejsce premiera sztuki Jamesa Goldmana pod tytułem „Lew w zimie”. Nie był to oszałamiający sukces, ale też nie porażka – recenzje nie były przesadnie pochlebne, z drugiej strony spektakl wystawiano ponad 90 razy, a na amerykańskie i europejskie sceny powraca do dzisiaj. Umiarkowane powodzenie pierwszej wersji scenicznej nie zaważyło jednak na losach sztuki Goldmana. Wprost przeciwnie, opowieść o bożonarodzeniowym spotkaniu Henryka II Plantageneta z żoną i synami, które przekształca się w wyrafinowaną konfrontację ambicji, emocji i postaw, zaintrygowała producentów filmowych i w rezultacie dramaturg otrzymał propozycję przerobienia tekstu na scenariusz. Zrealizowana na podstawie tego scenariusza amerykańsko-brytyjska produkcja w reżyserii Anthony’ego Harveya zdobyła trzy Oscary, a była nominowana w kolejnych czterech kategoriach. Jedną ze statuetek otrzymał sam Goldman.

Krytycy zwracali uwagę przede wszystkim na wysmakowany obraz skomplikowanych relacji rodzinnych pierwszych Plantagenetów oraz fenomenalne kreacje, jakie stworzyli Peter O’Toole jako Henryk II i Katharine Hepburn jako Eleonora Akwitańska, a także debiutujący Anthony Hopkins jako Ryszard. Obchodząca w roku premiery filmu 61. urodziny Hepburn zdobyła za tę rolę trzecią statuetkę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Dama amerykańskiego kina nagrodę potraktowała z dystansem, natomiast nagrodzoną rolę uważała za istotną w swojej karierze; być może także dlatego, że – jak wieść głosi – była potomkinią wielkiej królowej.

„Lew w zimie” zasłużył na wyróżnienie ze względów artystycznych, ale doceniono również walory historyczne

„Lew w zimie” zasłużył na wyróżnienie ze względów artystycznych, ale doceniono również walory historyczne. Akcja rozgrywa się w grudniu 1183 r. w Chinon, gdzie Henryk II zwołuje swoich synów i zaprasza żonę. Takie spotkanie nie miało miejsca. Anachronizmem, choć uroczym, jest udekorowana choinka, bo ten zwyczaj dotarł pod angielskie dachy znacznie później. Frapujące dialogi głównych bohaterów filmu to także fikcja. Ani Giraldus Cambrensis, czyli Gerald z Walii, mnich lingwista, ani kanonik erudyta William z Newburgh, autor „Historia Rerum Anglicarum”, być może najbardziej obiektywny kronikarz tych czasów, nie pozostawili zapisów aż tak szczegółowych. Ale istota dramatu została w filmie oddana wiernie i zgodnie ze świadectwami z epoki: inicjatorami najpoważniejszych kryzysów w okresie panowania Henryka II byli ludzie mu najbliżsi, ale prawdziwym źródłem tych konfliktów był jego styl sprawowania władzy.

Twórca potęgi Anglii, „przystępny, łaskawy, uległy, dowcipny i błyskotliwy, nikomu nie ustępował w grzeczności”, jak stwierdzał Gerald z Walii, lecz zarazem „zawzięty w stosunku do tych, którzy nie dali się okiełznać”, zwykł traktować członków rodziny i przyjaciół jako instrumenty w rozgrywkach politycznych, oczekując przy tym pełnego podporządkowania się jego woli. Ci jednak podporządkować się nie zamierzali, a w dodatku mieli własne plany. Twórcy filmu skondensowali intensywność, brutalność i wielowymiarowość wieloletnich sporów w relacji z jednego fikcyjnego epizodu. Dzięki temu powstało dzieło o sile alegorii i uniwersalnej wymowie, a zarazem rzetelnie ukazujące charakter ważkich historycznie rodzinnych zatargów. Aby jednak lepiej zrozumieć, co i dlaczego zdarzyło się na zamku w Chinon, warto przypomnieć, jakie wydarzenia poprzedziły to spotkanie.

Tomasz Beckett  - powierniki króla Henryka II

O poglądach Henryka II na władzę królewską, preferowanych przez niego strategiach jej sprawowania, a także o osobowości króla wiele mówi historia jego relacji z Tomaszem Becketem. Syn londyńskiego kupca zawdzięczał królowi swą niezwykłą karierę. Gdy w 1154 r. Henryk zasiadł na tronie, za jedno z najpilniejszych zadań uznał znalezienie odpowiedniego kandydata na stanowisko kanclerza Anglii. Był to urząd najwyższej rangi, kanclerz bowiem kierował całą administracją królewską i był przedstawicielem króla w misjach dyplomatycznych, miał także pieczę nad królewską pieczęcią. Jako że funkcję tę tradycyjnie pełniła osoba duchowna, Henryk poprosił o pomoc ówczesnego arcybiskupa Canterbury, czyli zwierzchnika kościoła Anglii, Teobalda. Ten zaś zarekomendował mu skromnego, uczciwego i pracowitego archidiakona – Becketa.

Nowy kanclerz okazał się człowiekiem godnym zaufania i stał się nie tylko powiernikiem króla w sprawach państwowych, ale i jego przyjacielem. Uchodzący za ascetę archidiakon odnalazł się też znakomicie w powierzonej mu roli. Znany jest sporządzony przez jego biografa Williama Fitzstephena opis przybycia kanclerza do Paryża, gdzie miał prowadzić w imieniu Henryka negocjacje z królem Francji Ludwikiem VII, najważniejszym rywalem Plantageneta na kontynencie. Towarzyszyło mu w tej misji „około dwustu konnych: rycerzy, urzędników, zarządców i dworzan, zbrojnych i dziedziców szlacheckich rodzin, zajmujących miejsce według porządku swojej rangi. Wszyscy oni, a także idący za nimi, byli ubrani w jaskrawe, odświętne stroje” oraz „osiem pięciokonnych wozów ciągniętych przez konie. (…) każdemu powozowi towarzyszył wielki, dziki brytan na smyczy, stojący na wozie lub idący za nim, i każde juczne zwierzę miało małpę o długim ogonie na grzbiecie”. Becket otrzymał polecenie, aby zrobić jak największe wrażenie na paryżanach i ich władcy, i – trzeba przyznać – wiedział, jak spełnić pokładane w nim nadzieje.

Jedno z najstarszych przedstawień męczeństwa Tomasza Becketa, zamordowanego 29 grudnia 1170 r. w kat

Jedno z najstarszych przedstawień męczeństwa Tomasza Becketa, zamordowanego 29 grudnia 1170 r. w katedrze w Canterbury

brithish library

Przyjaźń między kanclerzem i królem rozkwitała, Becket został nawet mentorem najstarszego (nie licząc Wilhelma, który zmarł jako dziecko) syna królewskiego, Henryka „Młodego Króla”, aczkolwiek nie była to więź w pełni partnerska – Henryk, rozbawiony przywiązaniem druha do przywilejów i materialnych oznak osiągniętego niedawno statusu społecznego, potrafił z niego okrutnie zadrwić. Uważał zapewne, że wobec człowieka, którego obdarował tak hojnie, może sobie pozwolić na więcej. I miał podstawy do takich wniosków, bo Becket wspierał go z oddaniem w reformach służących centralizacji władzy, które możni przyjmowali z niepokojem, a co więcej – w walce o supremację między tronem a Kościołem, która toczyła się wtedy zresztą w całej Europie. Kiedy więc w 1161 r. zmarł arcybiskup Canterbury Teobald, Henryk postanowił uczynić Becketa jego następcą, notabene wbrew woli większości angielskiego stanu duchownego. Całkowicie lojalny kanclerz i arcybiskup w jednej osobie byłby wspaniałym narzędziem w przejęciu kontroli nad angielskim kościołem... Ale królewska ambicja i dążenie do celu za wszelką cenę potrafią zaślepić. Wkrótce po konsekracji Becket zrzekł się urzędu kanclerza i zajął wyraźne stanowisko w sporze tronu i ołtarza – przeciwne niż Henryk.

Walka między byłymi przyjaciółmi trwała niemal dekadę. Początkowo Henryk był zdezorientowany i nie reagował zbyt gwałtownie (jak na niego). Konflikt zaostrzył się jednak po ogłoszeniu przez niego w 1164 r. tzw. konstytucji clarendońskich, czyli aktów prawnych oddzielających władzę kościelną od królewskiej z wyraźną korzyścią dla tej drugiej. W odpowiedzi na przyjęcie tych dokumentów Becket zaczął kwestionować właściwie wszystkie decyzje króla, mimo że był cały czas wychowawcą królewskiego potomka. W końcu Henryk stracił cierpliwość i oskarżył Becketa o zbrodnie przeciw koronie. Arcybiskup przez kilka kolejnych lat ukrywał się we Francji. Powrócił dopiero w 1170 r., ale mimo pozornego porozumienia z królem nie zmienił swojej postawy. Wściekły król miał wykrzyknąć podczas biesiady: „Kto mnie uwolni od tego klechy?!”. Czterej rycerze z jego dworu potraktowali te słowa poważnie – 29 grudnia 1170 r. arcybiskup Becket został zarąbany mieczami przed ołtarzem katedry w Canterbury. Trzy lata później doczekał się kanonizacji.

Tymczasem Henryk, który został za śmierć dawnego przyjaciela ekskomunikowany, nie wiedział jeszcze, że było to zaledwie preludium do znacznie poważniejszych problemów.

Kryzys w rodzinie Henryka II

Trudno stwierdzić jednoznacznie, kiedy rozpoczął się kryzys w rodzinie Henryka II. Czy wtedy, gdy Eleonora po Bożym Narodzeniu 1167 r., spędzonym w Rouen z rodziną i na rozmowach z mężem, o których niestety niewiele wiemy, powróciła na dobre do domu w Akwitanii, wybierając życie z dala od króla? Czy może po 1169 r., gdy Henryk zaczął realizować plany sukcesji? Zapewne każdy z tych czynników miał swoje znaczenie. Henryk i Eleonora tworzyli względnie udane małżeństwo przez 15 lat. Film przywołuje znaną sugestię, że przyczyną rozstania był romans króla z piękną Rozamundą Clifford, ale Henryk miał też inne kochanki i niejedna z nich urodziła mu dziecko, co nie przeszkodziło w szczęśliwym pożyciu z żoną: para królewska doczekała się pięciu synów i trzech córek. Rzeczywistą przyczynę odejścia Eleonory stanowiła jej pozycja u boku męża.

Trzeba przypomnieć, że Eleonora była wcześniej żoną Ludwika VII (Henryk był nie tylko jego rywalem, ale i formalnie wasalem) i wraz z nim realnie rządziła Francją Kapetyngów. Wspólnie z nim wyruszyła też na wyprawę krzyżową, podczas której cieszyła się ponoć większym uznaniem niż nieudolny małżonek. Gdy po rozwodzie z Ludwikiem wyszła za przyszłego króla Anglii, oczekiwała podobnego udziału w powinnościach królewskich. Ale Henryk nie lubił dzielić się władzą i dumna Eleonora Akwitańska musiała zadowolić się rolą żony i matki. Dlatego zaszyła się w rodzinnym Poitiers, gdzie towarzyszył jej młodziutki syn Ryszard, w przyszłości znany pod przydomkiem „Lwie Serce”, a pozostali również odwiedzali ją tam regularnie. Można się domyślać, że na akwitańskim dworze nie wspominano królewskiego ojca najcieplej.

Uparty Henryk zdołał pogorszyć tę sytuację. W 1170 r. doprowadził do koronacji Henryka „Młodego Króla” (stąd ten przydomek), który stał się w ten sposób koregentem. Do korony król ojciec nie dołączył jednak żadnych sum, nadań ani nawet funkcji w strukturach władzy. W rezultacie rozgoryczony był i koregent, i jego młodsi bracia. Co więcej – przypomnijmy – młody Henryk był ulubionym wychowankiem zamordowanego właśnie Becketa.

Henryk II Plantagenet (1133–1189) – od 1151 r. hrabia Andegawenii, w latach 1154–1189 król Anglii

Henryk II Plantagenet (1133–1189) – od 1151 r. hrabia Andegawenii, w latach 1154–1189 król Anglii

wikipedia

Król zaś brnął dalej. Nie przewidziawszy początkowo żadnych ziem dla najmłodszego z potomków, Jana (zwanego potem nie bez powodu Janem bez Ziemi), ostatecznie obdarował go andegaweńskimi posiadłościami, które koregent uważał za należny mu spadek. Po tej zniewadze – bo za taką uważał decyzję króla – 18-letni Henryk, pozbawiony środków na utrzymanie przyzwoitego dworu (gdy dwór ojca wciąż się rozrastał) i wymagającej żony, córki Ludwika, zbuntował się ostatecznie przeciw ojcu i udał się po pomoc do teścia, zawsze gotowego, by zaszkodzić wasalowi, który odebrał mu żonę i przerósł go pod każdym względem. Wkrótce do młodego koregenta – za namową Eleonory – dołączyli bracia. Wszyscy uznali Ludwika za suwerena, w zamian za co on uznał młodego Henryka za prawowitego króla Anglii. Ot, zwykła rodzinna historia, zwłaszcza w tamtych czasach. Jednakże ta miała się rychło przerodzić w wojnę domową. Koregent, przy wsparciu braci i matki, zbudował przeciw ojcu imponującą koalicję. Przystąpili do niej liczni możnowładcy z francuskich domen Plantagenetów, rozgniewani na króla za ograniczanie ich wolności, a także Wilhelm Lew, władca Szkocji. Henryk znał się jednak na prowadzeniu wojny. Rewolta, rozpoczęta w kwietniu 1173 r., zakończyła się po 18 miesiącach klęską buntowników. Koregent musiał ukorzyć się przed ojcem i nie zyskał niczego. W 1183 r., o którym opowiada film, zorganizował kolejną nieudaną rebelię, podczas której zmarł na dyzenterię (dlatego w filmie nie występuje). Nigdy nie było mu dane zostać prawdziwym władcą. Podobnie jak nieco młodszemu Godfrydowi, który zmarł w niejasnych okolicznościach w 1186 r., ponoć w trakcie przygotowywania jeszcze jednego buntu.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Koniec epoki nadchodzi niepostrzeżenie

Ryszard poddał się ojcu jako ostatni z synów, ale nigdy nie pogodził się z nim naprawdę, a w dodatku niedługo po rebelii poróżnił się ze wszystkimi braćmi. I jako pierwszy objął tron po śmierci Henryka II w 1189 r. Kochający wojnę władca był jednak tylko gościem w swym królestwie, zubożył Anglię, by mieć pieniądze na udział w krucjacie. I nie nauczył się angielskiego. Był wielkim wojownikiem i fatalnym królem, a po śmierci stał się bohaterem jednej z najpiękniejszych rycerskich legend. Jego miejsce na tronie zajął Jan bez Ziemi, który doprowadził potężne państwo zbudowane przez Henryka II do katastrofy.

Eleonora Akwitańska przeżyła wszystkich prócz Jana. Po rebelii została uwięziona przez męża w zamku w Chinon (tak, tym samym) i pozostawała pod nadzorem aż do jego śmierci, chociaż z czasem Henryk jej wybaczył i zapraszał na bożonarodzeniowe spotkania. Takie jak to przedstawione w filmie.

W 2003 r. powstał remake „Lwa w zimie”, z równie doborową obsadą, ale pozbawiony tej szczególnej atmosfery oryginału, która pozwala pojąć, jak fascynującymi postaciami byli pierwsi przedstawiciele rodu Plantagenetów.

Na początku był teatr. W marcu 1966 r. na scenie Ambassador Theatre na Broadwayu miała miejsce premiera sztuki Jamesa Goldmana pod tytułem „Lew w zimie”. Nie był to oszałamiający sukces, ale też nie porażka – recenzje nie były przesadnie pochlebne, z drugiej strony spektakl wystawiano ponad 90 razy, a na amerykańskie i europejskie sceny powraca do dzisiaj. Umiarkowane powodzenie pierwszej wersji scenicznej nie zaważyło jednak na losach sztuki Goldmana. Wprost przeciwnie, opowieść o bożonarodzeniowym spotkaniu Henryka II Plantageneta z żoną i synami, które przekształca się w wyrafinowaną konfrontację ambicji, emocji i postaw, zaintrygowała producentów filmowych i w rezultacie dramaturg otrzymał propozycję przerobienia tekstu na scenariusz. Zrealizowana na podstawie tego scenariusza amerykańsko-brytyjska produkcja w reżyserii Anthony’ego Harveya zdobyła trzy Oscary, a była nominowana w kolejnych czterech kategoriach. Jedną ze statuetek otrzymał sam Goldman.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Bizancjum, Konstantynopol, Stambuł – metropolia orientalna sercem i duchem
Historia świata
Początek dwubiegunowego świata. Doktryna Trumana. Część V
Historia świata
Niemieckie i austriackie akademie nauk. To one wpłynęły na kształt uczelni w Polsce
Historia świata
Jak kawaleria SS pacyfikowała powstanie w getcie warszawskim
Historia świata
Zamach, który uczynił Napoleona cesarzem
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?