Piętno rodziny: Franklin Delano Roosevelt, część II

Theodore Roosevelt i jego kuzyn Franklin Delano przekonywali, że są potomkami holenderskich lordów. Dzisiaj historycy uważają, że to było oszustwo.

Publikacja: 25.01.2024 21:00

Franklin Delano Roosevelt, w latach 1933–1945 32. prezydent Stanów Zjednoczonych, urodził się 30 sty

Franklin Delano Roosevelt, w latach 1933–1945 32. prezydent Stanów Zjednoczonych, urodził się 30 stycznia 1882 r. w rodzinnej posiadłości w Hyde Parku, nieopodal Nowego Jorku

Foto: Wikimedia Commons, domena publiczna

Rooseveltowie uznawani są za jedną z najważniejszych dynastii biznesowo-politycznych Ameryki. Z rodziny tej wywodzą się dwaj prezydenci Stanów Zjednoczonych: Theodore Roosevelt i Franklin Delano Roosevelt, pierwsza dama Eleanor Roosevelt oraz rozmaici przedsiębiorcy, politycy, wynalazcy, duchowni, artyści i aktywiści społeczni. Wszyscy oni byli potomkami pewnego holenderskiego imigranta Claesa Martenszena van Rosenvelta, który przybył do Nowego Amsterdamu w połowie XVII stulecia.

Dwie gałęzie rodu Rooseveltów

Jego synowie i wnukowie wżenili się w wielkie rody kolonialne i zostali wybitnymi członkami nowojorskiej socjety. Dwie odległe od siebie gałęzie tej rodziny – z Oyster Bay na Long Island i Hyde Park w hrabstwie Dutchess – zyskały znaczącą pozycję polityczną dzięki wyborom prezydentów Theodore’a Roosevelta (1901–1909) i jego kuzyna Franklina D. Roosevelta (1933–1945), którego żona, pierwsza dama Eleanor Roosevelt, była także siostrzenicą Theodore’a, a tym samym kuzynką swojego męża.

Rooseveltowie twierdzili, że ich holenderski przodek pochodził z arystokratycznego rodu i był spokrewniony z Van Rooseveltsem z Oud-Vossemeer, lordem miasta Amt położonego w regionie Tholen w Holandii. Historycy potwierdzili, że Claes van Rosenvelt rzeczywiście pochodził z regionu Tholen, gdzie lordowie Van Roosevelts byli właścicielami ziemskimi. Nie odnaleziono jednak jakichkolwiek dokumentów potwierdzających pokrewieństwo Claesa z tą szlachetną rodziną. Podejrzewa się raczej, że Claes van Rosenvelt przybrał nazwisko swojego lorda, co było dość powszechnym zwyczajem wśród XVII-wiecznych holenderskich chłopów, żeby zaimponować swoim rodakom w Nowym Świecie. Niemniej jego potomkowie wcale nie zamierzali bawić się w jakiekolwiek dochodzenie prawdy. Uważali, że w ich żyłach płynie błękitna krew arystokratów holenderskich i zdrowa czerwona krew wielkich amerykańskich rodów kolonialnych. Przynajmniej w tym drugim przypadku nie mijali się z prawdą.

Czytaj więcej

Herbert Hoover. Czas wielkiego kryzysu część I

Słynny przodek dwóch amerykańskich prezydentów Claes van Rosenvelt prawdopodobnie przybył do Nowego Amsterdamu (dzisiejszego Nowego Jorku) w latach 1638–1649. Musiał mieć głowę do interesów, ponieważ już w 1652 r. kupił od Lamberta van Valckenburgha 20,44 hektarów żyznej ziemi. I to w jakim miejscu! W samym sercu wyspy Manhattan. Odwiedzając Empire State Building na dzisiejszym Manhattanie, warto pamiętać, że ten najsłynniejszy wieżowiec Nowego Jorku stoi w samym środku olbrzymiej farmy Claesa van Rosenvelta. Między dzisiejszymi ulicami Lexington Avenue i Fifth Avenue stała zapewne jego chałupka.

Nazwiska Roosevelt użył jednak dopiero syn Claesa, starosta Nowego Amsterdamu Nicholas Roosevelt. To on jako pierwszy z Rooseveltów pełnił urząd polityczny w Nowym Świecie. Synowie starosty Nicholasa – Johannes i Jacobus – zostali protoplastami dwóch wielkich gałęzi amerykańskiej dynastii politycznej Rooseveltów – rodziny z Oyster Bay i rodziny z Hyde Parku. Co ciekawe, te dwie odnogi rodzinne hołdowały dwóm zupełnie odmiennym wizjom politycznym Ameryki. Rooseveltowie z Hyde Park związali się silnie z Partią Demokratyczną i to z tej linii pochodziła rodzina 32. prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, a Rooseveltowie z Oyster Bay byli zadeklarowanymi republikanami, z których najwybitniejszym przedstawicielem był 26. prezydent USA Theodore Roosevelt. Znamienne, że pomimo wyrazistych różnic politycznych te dwie gałęzie rodzinne pozostawały w głębokiej przyjaźni i wspierały się w sprawach prywatnych. Przykładem tego jest fakt, że wywodząca się z gałęzi Oyster Bay pierwsza dama Eleanor Roosevelt wyszła za swojego kuzyna piątego stopnia Franklina Delano Roosevelta. Dzięki temu po ślubie pozostała przy swoim nazwisku panieńskim, a jednocześnie nosiła nazwisko męża.

Fałszywy herb

Dla wielu amerykańskich prezydentów historia ich rodziny nie miała większego znaczenia przy wyborze drogi życiowej. Ale nie dla Franklina Delano Roosevelta. Choć przez całe życie wygłaszał poglądy liberalne, to nieustanne podkreślanie przynależności do rzekomej holenderskiej arystokracji wskazywało na jego narcystyczną obsesję. Jeszcze jako student napisał esej o staczaniu się wielkich amerykańskich dynastii. Podkreślił jednak, że wyjątkiem jest jego własna rodzina. „Rooseveltowie nigdy nie uważali, że jako uprzywilejowani mogą włożyć ręce do kieszeni i nic nie robić – pisał przyszły prezydent. – Uważali oni, że z powodu ich uprzywilejowanej pozycji mają zobowiązania wobec otaczającej ich społeczności”.

Nie była to do końca prawda. Najlepszym tego przykładem był choćby Elliot Roosevelt, ojciec Eleanor Roosevelt i brat prezydenta Teodora Roosevelta, który zmarł z powodu alkoholizmu w 1894 r., kiedy jego córka miała zaledwie dziesięć lat.

Trzeba jednak podkreślić, że wielu Rooseveltów było naprawdę zasłużonymi działaczami społecznymi, politykami i przedsiębiorcami. Jak w każdej rodzinie zdarzały się po prostu czarne owce. O swoistym egocentryzmie Rooseveltów świadczy też fakt, że mimo głoszenia poglądów republikańskich używali herbu rodzinnego, który rzekomo należał do ich przodków. W holenderskich księgach heraldycznych znajdujemy herb rodziny Van Roosevelt z Oud-Vossemeer w Zeelandi, który jest podzielony poziomo. Jego górna część ma biały szewron, na którym są trzy białe róże, podczas gdy dolna połowa jest złota.

Czytaj więcej

W mrokach wielkiego kryzysu. Herbert Hoover. Część III

Tymczasem holenderski imigrant Claes van Rosenvelt, przodek amerykańskiego rodu Rooseveltów, posługiwał się herbem z trzema czerwonymi kwiatami róży rosnącymi na trawiastym pagórku. W kategoriach heraldycznych należałoby go opisać jako różany krzak. Co prawda Franklin D. Roosevelt, zauważywszy różnicę, kazał zmienić krzew różany na trzy skrzyżowane ze sobą na łodygach róże, nie zmieniało to jednak faktu, że herb, którym szczycił się jego przodek, nie był godłem lordowskiej rodziny Van Roosevelt.

Nadopiekuńcza matka

Franklin Delano Roosevelt urodził się w nowojorskiej miejscowości Hyde Park. Była to jedna z najstarszych osad kolonialnych w stanie Nowy Jork. Prawdopodobnie została założona już w 1710 r. Na początku XVIII w. osada nosiła nazwę Stoutenburgh. 100 lat później właściciel tutejszych gruntów, doktor John Bard, nazwał swoją posiadłość Hyde Park – na cześć Edwarda Hyde’a, który był lordem Cornbury i gubernatorem Nowego Jorku w latach 1702–1708. W 1832 r. okoliczne grunty kupił niejaki Isaac Roosevelt, który w tym miejscu zbudował rodzinny dom. Ta rezydencja jednej z dwóch gałęzi rodu Rooseveltów służyła tej rodzinie do 1954 r. Dzisiaj w domu, w którym 30 stycznia 1882 r. urodził się Franklin D. Roosevelt, znajduje się biblioteka prezydencka (od jego śmierci przyjął się zwyczaj, że rezydencje rodzinne kolejnych prezydentów są zmieniane w biblioteki i muzea ich imienia).

Sara Ann Roosevelt z synem, prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem, 1933 r.

Sara Ann Roosevelt z synem, prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem, 1933 r.

wikipedia

James Roosevelt miał już 54 lata, kiedy jego druga żona, młodsza o 26 lat Sara Ann Roosevelt, z domu Delano, urodziła Franklina. Mówiono, że miała obsesję na punkcie swojego syna. Być może wpływ na to zachowanie miały tragedie z jej domu rodzinnego. Sara miała dziewięcioro rodzeństwa, ale aż pięcioro zmarło, zanim ukończyła dziesiąte urodziny. Ta seria zgonów braci i sióstr pozostawiła piętno na jej psychice. Nieustannie bała się o zdrowie swojego syna. Było w tym lęku coś obsesyjnego, ale też i intuicyjnego. Jakby wiedziała, że kiedyś jej syn będzie niepełnosprawny i znaczną część dorosłego życia spędzi na wózku inwalidzkim. Ta zaborcza miłość do syna stała się przyczyną konfliktu matki prezydenta z jego żoną Eleanor.

Zresztą Sara nie lubiła większości kobiet, z którymi spotykał się jej syn. Traktowała kochanki syna jak sezonowe zabawki, które mają jedynie zaspokajać jego upodobania seksualne. Akceptowała je do momentu, w którym pojawiał się temat stałego związku lub małżeństwa. Kiedy jednak dowiedziała się, że Franklin zakochał się w swojej dalekiej kuzynce Eleanor, wpadła w szał. Próbowała zmusić syna do rezygnacji z zaręczyn. Kiedy jej to nie wyszło, nalegała, żeby przynajmniej przez rok nikomu o tym nie mówił. Zabrała go nawet ze sobą w podróż na Karaiby z nadzieją, że tam pozna jakąś kobietę, która odciągnie jego myśli od Eleanor. Jednak zakochany Franklin nie zważał na cierpienie matki. Kiedy tylko powrócił z podróży, w pierwszym rzędzie odwiedził ukochaną i odnowił swoją przysięgę narzeczeńską.

Dwie kobiety w życiu prezydenta

Ślub odbył się 17 marca 1905 r. Uroczystość zaszczycił swoją obecnością prezydent Theodore Roosevelt. Po ślubie młodą parę często odwiedzała Sara. Eleanor z jednej strony nie znosiła jej uwag dotyczących małżeństwa, ale z drugiej bardzo szanowała rady teściowej w sprawach odnoszących się do wychowywania dzieci, których Rooseveltowie dorobili się aż sześciorga. Jak to zwykle bywa w takich układach rodzinnych, kiedy w 1941 r. Sara umierała, Eleanor bardzo przeżywała odejście teściowej. Ich burzliwa relacja została dość płytko przedstawiona w filmie „Wschód słońca w Campobello”. Sara została sportretowana jako skostniała tradycjonalistka, niereformowalna matrona, ale jednocześnie strażniczka dawnych wartości rodzinnych. Rzeczywisty związek matki prezydenta z Eleanor był znacznie bardziej złożony. Raz były sobie bliskie i miały do siebie szacunek, innym razem ze sobą walczyły.

Młody Franklin Delano Roosevelt  i jego kuzynka Eleanor wzięli ślub 17 marca 1905 r. Rooseveltowie m

Młody Franklin Delano Roosevelt i jego kuzynka Eleanor wzięli ślub 17 marca 1905 r. Rooseveltowie mieli sześcioro dzieci: jedną córkę i pięciu synów

wikipedia

W pierwszych latach małżeństwa Eleanor traktowała teściową nawet jak własną matkę, którą utraciła, gdy miała zaledwie osiem lat. Jednak kiedy odkryła romans Franklina z Lucy Mercer, oddaliła się nie tylko od męża, ale także od broniącej go teściowej. W rzeczywistości Sara wcale nie pochwalała zachowania syna. Niejednokrotnie w ostrych słowach go upominała, o czym Eleanor dowiedziała się dopiero po śmierci teściowej. Nie wiedziała, że to właśnie Sara niejednokrotnie ratowała małżeństwo syna przed rozpadem. Franklin był bowiem obsesyjnym kobieciarzem, który – podobnie jak jego późniejszy następca John F. Kennedy – nieustannie wplątywał się w nowe romanse.

Niektórzy biografowie Eleanor Roosevelt uważali, że to jednak ona ponosiła winę za powolny rozpad małżeństwa z Franklinem. Nie sypiali ze sobą, a ona bardzo lubiła się kręcić w towarzystwie lesbijek, w tym znanej pary Nancy Cook i Marion Dickerman oraz Esther Lape i Elizabeth Fisher. Nie ma jednak żadnych bezpośrednich powodów, aby uznać z całą pewnością, że ona sama miała skłonności homo- lub biseksualne. Świadczy o tym fakt, że jej związek z Franklinem był z początku bardzo namiętny. Później uczucia opadły, ale pozostał wzajemny respekt.

Chociaż byli kuzynami, należeli do zupełnie innych światów. On – wychowany jak arystokrata, rozpieszczany przez wiecznie przewrażliwioną matkę, wysportowany, przystojny, podziwiany przez kobiety, spędzający większość czasu na świeżym powietrzu. Ona – wychowana jak sierota, córka alkoholika, obciążona wiecznym kompleksem swojej brzydoty. Naprawdę nie znosiła swojej twarzy. Uważała, że jest koszmarnie brzydka i nadaje się jedynie jako modelka do karykatur. Oczywiście nie była to prawda. Wielu kolegów ze studiów było w niej zakochanych. Miała piękne oczy, zmysłowe usta i bujne złote włosy. Nie było mężczyzny, który przeszedłby koło niej obojętnie. Tę wmówioną sobie szpetotę starała się wyrównywać inteligencją i humorem. I chociaż w młodości była bardzo nieśmiała, to w ciągu lat stała się wielką osobowością. Była autorką wielu książek, w tym pierwszej autobiografii napisanej przez pierwszą damę („This I remember”). Kiedy zmarła w 1962 r., prezydent Harry Truman nazwał ją pierwszą damą świata (First Lady of the World).

Historia świata
Pasażerowie "Titanica" umierali w blasku gwiazd
Historia świata
Odzwierciedlają marzenia i aspiracje panny młodej. O symbolice dywanu posagowego
Historia świata
Bezcenne informacje czy bezużyteczne graty? Kapsuły czasu trwalsze od fundamentów
Historia świata
Ludobójstwo w Rwandzie – szczyt obłędu
Historia świata
Prezydent, który zlecił jedyny atak atomowy w historii. Harry S. Truman, część III