Jak powstawał kalendarz?

Wiele obiektów na świecie ubiega się o miano najstarszego kalendarza. Obecnie przyjmuje się, że najstarszy jest kamienny układ Wurdi Youang sprzed 11 tys. lat znajdujący się w Australii. Ale do tego miana aspirują także pewne zabytki w Szkocji, Bułgarii i Chorwacji. Nie ulega jednak wątpliwości: ludzie już w epoce kamiennej odczuwali potrzebę odmierzania czasu i tworzenia kalendarzy.

Publikacja: 28.12.2023 21:00

Kalendarz egipski znajdujący się na suficie grobowca Senenmuta, zaufanego sługi królowej Hatszepsut

Kalendarz egipski znajdujący się na suficie grobowca Senenmuta, zaufanego sługi królowej Hatszepsut

Foto: Wikimedia Commons

Już tylko dni dzielą nas od końca 2023 i początku 2024 roku. Dlatego obok innych zakupów, jakie musimy zrobić, nie możemy zapomnieć o nowym kalendarzu. W smartfonie sam się utworzy, ale jeśli chcemy mieć kalendarz na ścianie, w kieszeni lub torebce, to musimy go nabyć. Oglądając taki nowy kalendarz, możemy się zastanowić, jak doszło do zaplanowania jego struktury: podziału na miesiące i tygodnie oraz ustalenia, w jakich momentach (wyznaczanych astronomicznie) owe miesiące i tygodnie się zaczynają.

Prapoczątki kalendarzy

Ludzie, gdy tylko zaczęli myśleć, zauważyli regularność zmian dnia i nocy, pór roku i całych kolejno po sobie następujących cykli. Ślad tego myślenia pozostał w różnych zabytkach, które wydobywają archeolodzy i wiążą właśnie z paleolityczną rachubą czasu. Wiele obiektów na świecie ubiega się o miano najstarszego kalendarza. Obecnie przyjmuje się, że najstarszy jest kamienny układ Wurdi Youang znajdujący się w Australii. Naukowcy wnioskują, że powstał 11 tys. lat temu. Ciekawe jest uzasadnienie tego datowania.

Czytaj więcej

Zapomniani pionierzy sztucznej inteligencji

Otóż jak w każdym takim kamiennym kalendarzu określone układy kamieni pozwalają wykryć moment zachodu słońca w ważnych dniach: równonocy albo przesilenia wiosennego czy jesiennego, co pozwala dzielić czas na cykle: wiosnę, lato, jesień i zimę. Ludzie wiedzieli, że gdy słońce zachodzi za jedną grupą kamieni, to zaczyna się wiosna i można oczekiwać ocieplenia, a gdy zachodzi za inną grupą – zaczyna się zima. To było ważne dla organizacji pracy i codziennego życia. Tak właśnie zapewne był wykorzystywany kamienny układ Wurdi Youang.

Ale skąd wiemy, że powstał 11 tys. lat temu? Otóż ten układ kamienny dzisiaj pokazuje pory roku nieprawidłowo. Słońce tam zachodzi w określonych ważnych momentach, gdzie ludzie pracowicie ułożyli bazaltowe kamienie (łącznie 23 tony skał!). Ale ten układ idealnie pasuje do tego, jak wyglądało niebo w poszczególnych ważnych dniach roku 11 tys. lat temu, bo obieg Ziemi wokół Słońca zmieniał się w przeszłości i położenie Ziemi w dniu przesilenia albo równonocy było w przeszłości inne niż obecnie. Nieco inne – ale astronomowie mogą to wyliczyć. Te astronomiczne dywagacje potwierdza datowanie za pomocą izotopu węgla w znajdowanych w pobliżu kamieni szczątkach drewna.

Oczywiście, nie wszyscy uczeni zgadzają się z tą argumentacją. Do miana najstarszego kamiennego kalendarza aspirują pewne zabytki w Szkocji (Warren Field), w Bułgarii (Slatino) i Chorwacji (Vikovce). Nie ulega jednak wątpliwości jedno: ludzie już w epoce kamiennej odczuwali potrzebę odmierzania czasu i tworzenia kalendarzy.

Pierwsze kalendarze w Egipcie

Na Bliskim Wschodzie astronomią i rachubą czasu najwcześniej zajęli się Egipcjanie. Zmusiły ich do tego regularne wylewy Nilu i konieczność ich przewidywania. Jak wynika z badań archeologów, pierwsze kalendarze zaczęły być w Egipcie używane ok. 3000 r. przed Chrystusem, a więc ponad 5 tys. lat temu. Egipcjanie początkowo przyjęli rok o długości 360 dni, który dzielił się bardzo regularnie na 12 miesięcy, z których każdy miał 30 dni. Miesiące te początkowo nie miały nazw własnych, tylko były nazywane od nazw pór roku: achet (pora wylewów Nilu), peret (pora cofania się wód i kiełkowania roślin) oraz szemu (pora sucha, pora żniw). W każdej porze roku były cztery miesiące, które po prostu numerowano. Rok zaczynał się 19 lipca.

Oczywiście, interwał 360 dni nie zgadzał się z rokiem astronomicznym, dlatego taki kalendarz w miarę upływu kolejnych lat „rozjeżdżał się”. Pomysłowi Egipcjanie dodali więc do długości roku pięć dni nazywane „epagomenai”, które nie należały do żadnego miesiąca. Uważano je za dni feralne.

Ale 365 dni to także niedokładna długość roku, bo jest on o prawie sześć godzin dłuższy. Egipcjanie zdali sobie z tego sprawę ponoć już ok. 2781 r. przed Chrystusem, ale ponieważ kalendarz uwzględniający 360 dni normalne plus pięć dodatkowych nazywany był kalendarzem boga Tota – kapłani nie ośmielali się go zmieniać. Powodowało to, że rozbieżność między dniami kalendarza stale rosła i po 120 latach wynosiła już dwa miesiące. W efekcie pierwszy dzień roku (pierwszy achet), kiedy powinien zaczynać się wylew Nilu, przypadał w okresie największej suszy. Kres temu bałaganowi położył w 30 r. p.n.e. cesarz rzymski Oktawian August, który narzucił w podbitym przez Rzymian Egipcie kalendarz juliański.

Czas w Persji i Babilonie

Na Bliskim Wschodzie w okresie od 550 do 330 r. p.n.e. funkcjonowało ogromne imperium Achemenidów założone przez Cyrusa Wielkiego. Persowie, którzy już wcześniej zajmowali się astronomią, wprowadzili tam kalendarz uwzględniający 12 miesięcy, z których każdy miał 30 dni. Oczywiście, powodowało to rozbieżności pomiędzy tym kalendarzem a chronologią zdarzeń przyrodniczych, dlatego co sześć lat dodawano 13. miesiąc, żeby ponownie uzyskać pożądaną synchronizację. Kalendarz Achemenidów przybrał bardziej sformalizowaną postać za sprawą Babilończyków, którzy do rachuby czasu dodali też elementy związane z Księżycem. Egipt i Persja oparte były mocno na kulcie Słońca, dlatego jego wschody i zachody (a także położenie na niebie) decydowały o wszystkim. Babilończycy, którzy w swoich miastach budowali specjalne piramidy (zigguraty) poświęcone m.in. obserwacjom astronomicznym, wnieśli do tworzenia kalendarzy wiele elementów, których używamy do dziś, nie zastanawiając się nad tym, dlaczego są one takie, a nie inne. To Babilończycy za panowania Hammurabiego (1800 lat przez naszą erą!) w strukturze miesiąca wyodrębnili siedmiodniowy tydzień, dobę podzielili na 12 godzin, a godzinę na 60 minut. Inna rzecz, że odmierzanie tych godzin i minut było w tamtym czasie bardzo niedokładne.

Kalendarz Babilończyków był kalendarzem lunarnym, to znaczy miesiące odmierzano od jednego nowiu księżyca do następnego, co jednak powodowało niekonsekwencje, bo miesiąc księżycowy miał 29,53 dnia, stąd powstawały różnice między 12 miesiącami księżycowymi a okresem 360 dni przyjętym jako długość roku. Do uzgadniania różnych interpretacji dni w kalendarzu i w przyrodzie przyjmowano dzień równonocy wiosennej. To był początek nowego roku, określany w kalendarzu jako pierwszy dzień miesiąca Nissan. Jeśli jednak nów Księżyca zauważono przed dniem równonocy wiosennej, to nie ogłaszano nowego roku, tylko dodawano 13. miesiąc, tzw. drugi Adar.

Kalendarz babiloński został zmodernizowany przez proroka Zoroastra (Zaratusztrę), który miesiącom i dniom nadał nazwy. Potem kalendarz ten modyfikowali Partowie, a po nich Sasanidzi. Ale aż tak szczegółowo tych bliskowschodnich perypetii kalendarzowych śledzić nie musimy, gdyż nasz obecny kalendarz uformowały wydarzenia, które miały miejsce po drugiej stronie Morza Śródziemnego – w Rzymie.

Jak początkowo wyglądał rzymski kalendarz

Gdy opisane wyżej wydarzenia miały miejsce na Bliskim Wschodzie, na Półwyspie Apenińskim rodziło się państwo, które później zdominowało większą część Europy i północnej Afryki. Rzym, nazywany Wiecznym Miastem, miał swój historyczny początek w 753 r. przed Chrystusem. Wszystkie rachuby czasu w Imperium Rzymskim i w krajach od niego zależnych zaczynały się „Ab Urbe Condita” (AUC), czyli od założenia miasta.

Rzymianie bardzo przyczynili się do tego, jak wygląda współczesny europejski kalendarz, który w większym albo mniejszym stopniu przyjął się na całym świecie, dlatego warto się przyjrzeć, jak ten kalendarz ewoluował.

Początkowo kalendarz rzymski – tzw. Romulusowy, od imienia legendarnego założyciela Rzymu – składał się z dziesięciu miesięcy, z czego cztery liczyły 31 dni, a sześć miało tylko 30 dni. W pewnym zakresie pokrywa się to z naszą obecną strukturą kalendarza. Ale podany schemat obejmował tylko 304 dni w roku, natomiast następne 61 dni nie było przypisane do żadnego miesiąca. Do dziś też trwają (głównie w języku angielskim) nazwy tych miesięcy, które wtedy nadano. Rok w pierwszym kalendarzu rzymskim rozpoczynał dzień równonocy wiosennej i pierwszy miesiąc nazywał się Martius (obecnie: March), bo był poświęcony bogowi wojny Marsowi. Potem następował Aprilis (obecnie: April). Kolejny miesiąc to Maius (obecnie: May), potem był Iunius (obecnie: June). Następne dwa miesiące miały początkowo inne nazwy, ale w okresie Cesarstwa Rzymskiego nazwano je na cześć cesarzy: Julius (obecnie: July) od Juliusza Cezara oraz Augustus (obecnie: August) od Oktawiana Augusta. Wrzesień w tej rachubie miesięcy był siódmy, nazywał się więc September (obecnie: September), a dalsze miesiące były nazywane odpowiednio (i znajomo): October, November i December.

Czytaj więcej

Kanał Białomorski. Budowa wielkich ambicji, wielkich cierpień i małych korzyści

W VII wieku p.n.e. król Rzymu Numa Pompiliusz postanowił zrobić porządek. Wprowadził rok o długości 365 dni i dodał dwa miesiące: Ianuarius (January) na cześć boga Janusa oraz Februarius (February), nazwany tak, bo w tym miesiącu należało odprawiać obrzędy oczyszczające przed początkiem nowego roku wraz z dniem równonocy wiosennej, nazywane w Rzymie februa.

Jak podkreślono wyżej – początek roku w Rzymie miał miejsce w dniu równonocy wiosennej (zwykle 15 marca) i w tym dniu obejmowali swój urząd nowi konsulowie. Ale w 153 roku p.n.e. wybuchło w Iberii, prowincji rzymskiej odpowiadającej dzisiejszej Hiszpanii, powstanie przeciw Rzymianom. Ówcześnie sprawujący urząd konsul Quintus Fulwiusz Nobilior był marnym dowódcą i powstańcy (Luzytanowie) odnosili zwycięstwa (w bitwie pod Naumacją zginęło 9 tys. Rzymian!), natomiast dopiero 15 marca na konsula miał zostać wybrany Serwiusz Sulpiciusz Galba, świetny dowódca. Postanowiono więc doraźnie przenieść moment rozpoczęcia roku i wymiany konsulów na dzień 1 stycznia. To miała być taka jednorazowa prowizorka. No, ale jak z prowizorkami bywa – utrwaliła się i trwa do dziś.

Kalendarz Juliusza Cezara i reforma Grzegorza XIII

Gajusz Juliusz Cezar (100–44 p.n.e.) lubił porządek. Swoimi wyprawami wojskowymi zaprowadził porządek w Galii, Brytanii i częściowo Germanii, a potem także w Hiszpanii, czyli można żartobliwie powiedzieć, że już 50 lat przed narodzeniem Chrystusa utworzył zalążek Unii Europejskiej. Potem wdał się w spór z senatem rzymskim i uporządkował politykę wewnętrzną w Rzymie. Gdy więc zauważył, że tradycyjny, oparty na fazach Księżyca kalendarz rzymski tak już nie przystaje do rzeczywistości, że w 46 r. p.n.e. grudzień wypadał we wrześniu – postanowił to zmienić. Żeby zlikwidować narosły przez lata błąd, nakazał, aby 46 r. p.n.e. trwał 445 dni. Następnie, idąc za radą astronoma grackiego Sosygenesa, oparł kalendarz na obserwacjach Słońca, a nie Księżyca. Wprowadził co cztery lata rok przestępny (mający 366 dni zamiast 365). Przestępne miały być wszystkie lata o numerach podzielnych przez cztery. W ten sposób powstał tzw. kalendarz juliański, który w większości krajów Europy funkcjonował do 1582 r., ale w Kościele prawosławnym funkcjonuje do dziś.

Kalendarz juliański nie był idealny. Spóźniał się o jeden dzień w ciągu 128 lat. W 1582 r. papież Grzegorz XIII postanowił to opóźnienie skorygować i tak zmienić zasady, by ono więcej nie występowało. Po pierwsze, nakazał, by w 1582 r. pominąć dziesięć dni w październiku: po 5 października nastąpił od razu 14 października. A po drugie, wprowadził nowe zasady wyznaczania lat przestępnych. I tak ustalono, że lata podzielne przez 100, ale niepodzielne przez 400, nie będą przestępne (chociaż w kalendarzu juliańskim by były). Dlatego lata 1700, 1800 i 1900 przestępne nie były, a lata 1600 i 2000 były przestępne. Skomplikowane to, ale działa. Rozbieżność kalendarza gregoriańskiego z latami astronomicznymi wynosi mniej niż jeden dzień na ponad 3300 lat!

Autor jest profesorem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

Historia świata
Odzwierciedlają marzenia i aspiracje panny młodej. O symbolice dywanu posagowego
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Historia świata
Bezcenne informacje czy bezużyteczne graty? Kapsuły czasu trwalsze od fundamentów
Historia świata
Prezydent, który zlecił jedyny atak atomowy w historii. Harry S. Truman, część III
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Historia świata
Yanomami – ostatni „Niewidzialni Indianie”