Włosi mają w zwyczaju nadawać swoim premierom różne przydomki i przezwiska. Ten zwyczaj pochodzi z 1861 r., gdy w niektórych gazetach pierwszego premiera zjednoczonych Włoch Camillo Benso di Cavourowiego nazywano „Wielkim Tkaczem” (wł. „Il Gran Tessitore”). Od tej pory każdy kolejny szef rządu Królestwa, a potem Republiki Włoch nosił jakiś pseudonim. Nawet Benito Mussolini przymykał oko na to, że w różnych regionach kraju jest różnie nazywany. Na przykład w Lombardii mówiono na niego po prostu „Łysa Pała” (wł. „Crapa Pelada”), na południu mówiono o nim „Szczęka” (wł. „Il Mascella”), a mieszkańcy Rzymu nazywali go w dialekcie romanesco „Er puzzone”, czyli „Śmierdzielem”. Jednak większość Włochów z obawy przed ewentualnymi represjami lub z szacunku do Duce używała po prostu określenia „Lui”, czyli „On”.