Dla mnie to ważne miejsce, ponieważ tam urodził się Jerzy Fryderyk Haendel. Tylko tyle i aż tyle. Od lat odwiedzam miejsca związane z życiem wielkich kompozytorów – Jerzego Fryderyka Haendla, Jana Sebastiana Bacha, Ludwiga van Beethovena, Wolfganga Amadeusza Mozarta i wielu innych gigantów kultury światowej, którzy urodzili się w Niemczech lub należeli do kręgu kultury języka niemieckiego. Ta pasja zaczęła się 33 lata temu, gdy po raz pierwszy położyłem kwiat jabłoni na grobie Jana Sebastiana Bacha w kościele św. Tomasza w Lipsku. Mieszkałem wtedy, w ramach tzw. wymiany szkolnej, u pewnego mojego niemieckiego kolegi. Poznałem jego rodziców – nauczycielkę i cenionego naukowca – oraz siostrę, która została śpiewaczką operową. Niczym się nie różniliśmy, mieliśmy te same zainteresowania, słuchaliśmy tej samej muzyki o bardzo szerokim repertuarze: od oratorium „Mesjasz” Haendla po najnowsze płyty grupy Queen.