Jak przypomina Radio ZET, podczas Powstania Warszawskiego Józefa Marciniak służyła w oddziale porucznika Czesława Sitarza ps. Iskra. Pomagała rannym, chorym i osobom zasypanym pod gruzami oraz przenosiła informacje między powstańczymi oddziałami. Początkowo jej komendantką była Helena Sakowicz-Bordziłowska ps. Heksa. Po rozbiciu oddziału „Kropka” została skierowana do łączności przy dowództwie kpt. Kazimierza Bilskiego ps. Rum.

Józefa Marciniak wspominała dwie dramatyczne akcje z czasów Powstania Warszawskiego

W wywiadzie będącym częścią archiwum historii mówionej dostępnego na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego, Józefa Marciniak opowiadała o swoich doświadczeniach wojennych. W trakcie Powstania przebywała na ulicy Pięknej, a następnie na Marszałkowskiej 144. Przed wojną mieszkała wraz z rodzicami na Wołyniu, we wsi Adamówka.

W rozmowie z PAP w 2017 roku Józefa Marciniak przyznała, że z okresu Powstania szczególnie zapamiętała dwie dramatyczne akcje. Pierwsza dotyczyła odbicia budynku w rejonie Hali Mirowskiej, zajętego przez niemieckich żołnierzy. Drugim wydarzeniem była śmierć jej komendantki. „Heksa” wyszła z noszami po zabitego żołnierza i została trafiona przez Niemców strzelających z budynku banku przy ulicy Jasnej. Marciniak chciała ruszyć komendantce na pomoc, jednak porucznik „Iskra” zatrzymał ją, mówiąc: „jeszcze masz czas zginąć”. Po tym wydarzeniu została wycofana z łączności oddziału i skierowana do służby przy dowództwie.