Jakie są najważniejsze różnice pomiędzy kalwinizmem a Kościołem rzymsko-katolickim?
Pierwsza różnica to radykalny nacisk na Biblię w kalwinizmie i absolutne odrzucenie kultu obrazów – jak czytamy Dziesięć Przykazań, to widzimy, że drugie przykazanie wyraźnie mówi o zakazie oddawania czci obrazom i rzeźbom. Dlatego w kościołach reformowanych co do zasady nie ma obrazów, w centralnym miejscu znajduje się ambona i stół, symbolizujące słowo i sakrament. Stąd też stare polskie porzekadło, że jest „pusto jak w kalwińskim zborze”. Kolejna różnica to radykalna równość duchownych. W I Rzeczypospolitej byli superintendenci, ale wybierani na kadencje. Nie ma czegoś takiego jak katedra. Niektóre kościoły kalwińskie są większe i piękniejsze, zwłaszcza w większych ośrodkach, ale co do zasady była równość duchownych, co oznaczało, że pastor i kongregacja w jednej miejscowości są równi kongregacji w innej miejscowości. W synodach decyzje podejmują razem świeccy i duchowni, ale świeckich zawsze jest o jedną osobę więcej niż duchownych.
Skąd kalwinizm wziął się w I Rzeczypospolitej?
Były dwa kierunki. Po pierwsze, w Polsce pojawiła się grupa uchodźców z Czech – Braci Czeskich, którzy osiedlili się w Wielkopolsce. Byli oni potomkami taborytów, czyli radykalnego odłamu husytów. Bracia Czescy początkowo nie identyfikowali się jako reformowani, a na pewno już nie jako kalwini, ale z czasem się to zmieniło. Klasyczny kalwinizm zawdzięczamy polskim studentom w Szwajcarii. Wielu Polaków wyjeżdżało na studia do Bazylei, Genewy i Zurychu i tam spotykali się z reformacją szwajcarską. To była reformacja mieszczańska, a teraz przyjmowała ją polska szlachta. Na Litwie mieszczańską wersję reformacji promowali Radziwiłłowie, a więc ród magnacki.
Czytaj więcej
Dokładnie 500 lat temu, 10 lipca 1509 roku, we francuskim mieście Noyon urodził się Jan Kalwin – najbardziej znacząca, po Marcinie Lutrze, postać r...
Pisze pan o trzech kościołach kalwińskich w I Rzeczypospolitej: małopolskim, litewskim i Braciach Czeskich. Skąd to rozróżnienie?
Jedną z rzeczy, która dominowała aż do II wojny światowej, było to, że w Polsce znajdowały się trzy ośrodki kalwinizmu: Wielkopolska, gdzie początkowo przebywali Bracia Czescy, którzy z czasem zbliżyli się do reformowanych, Małopolska – Jednota Małopolska została rozwiązana w roku 1849; i Jednota Litewska, której pozostałości trwają do dziś. W XIX w. ważnym ośrodkiem stała się Warszawa, która zjednoczyła niektóre kościoły z Jednoty Wielkopolskiej i Małopolskiej – to jest dzisiejszy Kościół ewangelicko-reformowany w RP. Także miasto Gdańsk miało własny kościół reformowany. Tamtejsi pastorzy byli związani czasami z Jednotą Wielkopolską, ale Gdańsk nie pozwalał żadnemu kościołowi na kontrolowanie swojego kościoła protestanckiego. To przypominało sytuację z północnych Niemiec, gdzie niektóre republiki miejskie miały własne kościoły, jak Brema, która miała kościół reformowany, i Lubeka, która miała kościół luterański.
Czy w I Rzeczypospolitej była jakaś ogólnopolska struktura kalwińska i władza centralna, czy też każdy kościół był niezależny i samorządny?
Taką władzą były synody generalne, ale one nie zbierały się zbyt często. Co do zasady wszystkie trzy Jednoty miały swoje własne synody prowincjalne. Kościół reformowany odzwierciedlał podziały w kraju. Rzeczpospolita była bardzo słabo zunifikowanym państwem stanowym i jedyną instytucją (oprócz króla), którą miała, był Sejm. Kościoły reformowane miały też różną pozycję prawną w różnych częściach kraju. W Wielkim Księstwie Litewskim prawo litewskie uznawało osobowość prawną kościołów reformowanych, w Koronie tak nie było. Na terenie Korony jedyną ochroną, z jakiej korzystały kościoły, był fakt, że zbory traktowano jako posiadłość prywatną szlachcica i napaść na zbór była uważana za napaść na dom szlachcica lub szlachcianki.
Mówi pan, że polski kalwinizm to był kalwinizm szlachecki. Jak to się stało, że szlachta przyjęła dość rygorystyczne wyznanie?
Nie tylko szlachta przyjęła kalwinizm. Mamy całkiem dużo świadectw mówiących, że wśród reformowanych było wtedy sporo mieszczan, a w niektórych miejscach, np. Kozy, Wilamowice czy na Litwie, było także wielu chłopów. Część szlachty przyjmowała nowe wyznanie z powodów autentycznie religijnych, część z powodów rodzinnych, bo brat i siostra wcześniej przyjęli, a część dlatego, że tak zrobił lokalny magnat. Nie można powiedzieć, że przyjęcie kalwinizmu było całkowicie koniunkturalne, podobnie zresztą jak późniejsze konwersje na katolicyzm. Król Stefan Batory nie promował protestantów, a Zygmunt III Waza to już w ogóle, dlatego jeżeli chciało się wtedy zrobić karierę, to należało zmienić wyznanie, ale część konwersji było na pewno szczerych. Zmiana wyznania na katolicyzm zwykle wiązała się z tym, że trzeba było płacić dziesięcinę i wybudować nowy kościół, żeby odpokutować herezje. Mówiło się, że szlachta przystępowała do Kościoła kalwińskiego, bo tak było taniej – ale nie zawsze. W XVII w. bycie reformowanym ewangelikiem okazywało się drogie: trzeba było płacić dziesięcinę katolickiemu księdzu i jednocześnie utrzymywać pastora z rodziną. Do tego często opłacano prawników, aby chronić zbory. Przyczyn konwersji było wiele, ale główna wynikała z powodów religijnych – zmiana wyznania dla wielu osób nie jest rzeczą prostą. To był wpływ środowiska, rodziny i lektury Biblii.
A były powody ekonomiczne?
W pierwszych latach można było zastąpić księdza katolickiego pastorem i część szlachty to robiła. Część zamykała kościoły w ogóle, nie obsadzała ich pastorem i zabierała pola, które należały do kościoła oraz zabierała dziesięcinę od chłopów dla siebie. To się jednak szybko skończyło, już w latach 70. XVI w.
Czy było wielu księży rzymskokatolickich, którzy przeszli na kalwinizm?
W początkowym okresie całkiem sporo księży rzymskokatolickich dokonało konwersji na kalwinizm. Dokładnej liczby jednak nie znamy i już nie poznamy, ponieważ np. zaginęły protokoły dystryktów: bełskiego i ruskiego, a przed 1611 r. zniknęły wszystkie akta synodalne i protokoły kościoła na Litwie. Znamy przypadki dwóch biskupów rzymskokatolickich, którzy przeszli na kalwinizm, z czego jeden z nich miał dokonać konwersji na łożu śmierci. W Rzeczypospolitej było podobnie jak na zachodzie Europy, gdzie część księży przechodziła na kalwinizm. Pytanie, na ile początkowo działali oni zgodnie z doktryną reformowaną? Później jednak synody wymagały, aby oni jeździli na studia i uczyli się teologii. Nie mogło być tak, że ksiądz przechodził na kalwinizm, tylko dlatego, że chciał się ożenić. Musiał znać teologię reformowaną. W drugim i trzecim pokoleniu wyraźnie widać profesjonalizację duchowieństwa reformowanego.
Czytaj więcej
Litewskość przez stulecia ewoluowała – od pogańskiej i ruskiej ku polsko-szlacheckiej, obywatelskiej. Droga ku nowoczesnej wspólnocie w ramach Rzec...
Pisze pan o kilku przypadkach niedookreślonych wiernych: trochę katolik, trochę protestant, funkcjonujący jednocześnie w obu kościołach…
To jest zjawisko, o którym do tej pory mało się mówiło. Od XIX w. starano się wszystkich wtłoczyć w ramy: każdy musiał być albo katolikiem, albo ewangelikiem. Okazuje się, że do końca panowania Zygmunta Augusta, a więc do 1572 r., była możliwa „szara strefa”. Rzeczpospolita była zdecentralizowana, Kościół reformowany również był zdecentralizowany, a Kościół katolicki – słaby. Spytek Jordan, wojewoda sandomierski i krakowski, miał księdza katolickiego, który był żonaty i udzielał komunii pod dwiema postaciami. Jeden z księży chodził po Pogórzu i odprawiał nabożeństwa wedle preferencji zainteresowanych: jak ktoś chciał mszę po łacinie, to ten ksiądz odprawiał po łacinie, jak ktoś inny chciał nabożeństwo reformowane, to on takie odprawiał, a jak ktoś chciał mieć trochę mszę, a trochę nabożeństwo, to też dało się to zrobić… Za króla Zygmunta Augusta była grupa, która uważała, że możliwy jest kompromis religijny. O tym długo myślał także prymas Jakub Uchański.
Na ile realne było powstanie w Polsce Kościoła narodowego?
To było możliwe, bo w kilku państwach się wydarzyło. Żeby tak się stało, to konieczne było zainteresowanie króla – ale Zygmunt August tym zainteresowany nie był, bo kwestie religijne go nudziły. Zygmunt August mógł się spodziewać, że stworzenie Kościoła narodowego będzie kolejnym elementem dzielącym Rzeczpospolitą. On nie miał nic przeciwko zróżnicowaniu religijnemu, ale był przyzwyczajony do tradycji i gestów, uważał się za arbitra, za dziedzica Erazma z Rotterdamu. Zygmunt August nie był zainteresowany religią, tylko unią polsko-litewską.
Miał dość ścisłe kontakty z Radziwiłłami, którzy mocno zaangażowali się w kalwinizm. Nie było z ich strony jakichś prób nacisku?
Może były. Wiemy, że trzecia żona Zygmunta Augusta, czyli Katarzyna Habsburżanka, jako córka cesarza Ferdynanda I Habsburga przyjmowała przez jakiś czas komunię pod dwiema postaciami. Działo się to za zgodą papieża. Warunek był taki, że komunię pod dwiema postaciami Katarzyna Habsburżanka miała przyjmować prywatnie, a nie publicznie, żeby nie gorszyć „maluczkich”. Natomiast Zygmunt August latami nie przyjmował komunii w ogóle.
Ważną postacią polskiego kalwinizmu jest Jan Łaski, współpracownik Jana Kalwina. Po latach pracy w różnych krajach Europy Łaski w 1556 r. przyjeżdża do Polski, ale dość szybko umiera, w 1560 r. Czy gdyby Jana Łaski żył dłużej, to polski kalwinizm wyglądałby inaczej?
Myślę, że nie. Polska reformacja była opóźniona w stosunku do Szwajcarii czy Niemiec o jedno pokolenie, a w zasadzie o dwa – co miało ogromne znaczenie. W czasie, gdy ona wybucha w Polsce, w Niemczech już zachodził proces konsolidacji wyznaniowej: luteranie zaczynają odcinać się od reformowanych, a reformowani od luteranów. W Polsce jeszcze za chwilę dojdą Bracia Polscy. Jan Łaski to drugie pokolenie reformatorów i ostatnie, które próbuje jednoczyć luteranów i reformowanych. Luteranie z czasem nie będą tym zainteresowani. Polski ewangelicyzm reformowany przyjął drugą Konfesję helwecką z 1566 r. Konfesja sandomierska z 1570 r., czyli jeden z najważniejszych dokumentów doktrynalnych polskich Kościołów reformowanych, to przetłumaczona na język polski druga Konfesja helwecka, złagodzona w kwestii komunii, co dla luteranów okazało się i tak nie do przyjęcia. Jan Łaski może i mógłby polskich protestantów bardziej skonsolidować, ale schizma z Braćmi Polskimi na pewno i tak by się wydarzyła. Ona nastąpiła także w Szwajcarii i Siedmiogrodzie, czyli w tych miejscach, gdzie nie było silnej władzy świeckiej, która byłaby w stanie ją natychmiast zdusić. Moja książka jest polemiką z polską historiografią, przy pełnym szacunku do moich poprzedników historyków. Także jako duchowny mający większą znajomość teologii reformowanej starałem się pisać, że kalwinizm w Polsce to nie był ani epizod, ani nie był on płytki. W tej książce zajmuję się kwestią dyscypliny kościelnej, którą nikt wcześniej się nie zajmował. Jeden z historyków powiedział, że to przykład zacieśniania horyzontów. Tak jednak nie jest. To przykład narastania świadomości wyznaniowej wśród polskich reformowanych.
Sytuacja wyznaniowa w I Rzeczypospolitej ok. 1573 r. – na mapie oznaczono także zasięg kalwinizmu
Czy polski kalwinizm różnił się wtedy od kalwinizmu na Zachodzie?
Różnił się akcentami. W Polsce nigdy nas nie pasjonowała kwestia predestynacji (koncepcja religijna, według której losy człowieka – jego zbawienie lub potępienie – są z góry określone przez wolę Boga – przyp. red.). Tutaj byliśmy dłużej wierni Kalwinowi, który mówił, że nie należy się zapuszczać w tej kwestii za daleko, czego jego następcy nie słuchali. Natomiast istotną w Polsce kwestią było to, jak pojmować Wieczerzę Pańską. Polscy reformowani w Koronie, bo na Litwie byli mniej radykalni – uważali, że w wieczerzy jest duchowa obecność Jezusa, że nie jest to tylko pamiątka. Ale generalnie te różnice nie były duże, współtworzyliśmy klasyczny Kościół reformowany.
Kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie, główna świątynia (widok współczesny) Jednoty LitewskiejY_baZnyCia/wikipedia
Mówi pan, że reformacja w Polsce nie była teologicznie płytka. Jednak już w latach 80. i 90. XVI w. widoczne są powroty do katolicyzmu…
Na początku XVII w. państwa wpadają na pomysł, że chcą być jednolite wyznaniowo – i tak dzieje się w przypadku zarówno państw katolickich, jak i luterańskich i reformowanych. Tak samo na Węgrzech mamy odejścia masy szlachty i magnatów od kalwinizmu. To nie zawsze był pokojowy i przyjacielski powrót do katolicyzmu. Kościół katolicki korzystał z wielu środków, żeby jak najwięcej osób nawrócić drogą pokojową, a pozostałych do zmiany przymusić. Podobnie czynili w innych państwach luteranie czy reformowani. Król w Polsce nie mianował na wyższe stanowiska protestantów. Jak się przechodziło na katolicyzm, to trzeba było zamknąć lokalny zbór i zmusić poddanych, żeby uczęszczali do kościoła. Pozywano o zwrot kościołów katolickich, które zostały przejęte w przeszłości, i dodatkowo o dziesięcinę. W drugiej połowie XVII w. zbory zacznie się pozywać o samo istnienie… W Lublinie zbór funkcjonował w kamienicy i katolicy siłą pozbyli się go z miasta; podobnie było w Krakowie i Poznaniu. Co ciekawe, na Zachodzie istniały tzw. kościoły ucieczkowe – obok miasta, w większości katolickiego, znajdowało się miasteczko czy wieś będące własnością kogoś wyznania ewangelickiego. W Rzeczypospolitej takich enklaw było sporo, np. Leszno, Włodawa, Birże, Kiejdany, Słuck, Kozy i Wilamowice. W XVII w. wszystkie kościoły korzystały ze wsparcia państwa, w Rzeczypospolitej państwo najmocniej wspierało Kościół katolicki.
Ilu było kalwinów i zborów kalwińskich w I Rzeczypospolitej?
Nie wiemy. Zborów było co najmniej 500, może 600. Szczyt politycznej siły protestantów to Sejm 1569 r., gdzie większość senatorów świeckich to byli ewangelicy, a także połowa posłów to byli ewangelicy. Prawie cała delegacja małopolska i wielkopolska to byli w miażdżącej większości ewangelicy. Załamanie pozycji protestantów następuje po rokoszu Zebrzydowskiego w latach 1606–1607. Przed rokoszem np. sejmik lubelski zawsze wybierał ewangelików na posłów, po rokoszu już tak nie było. To wówczas widać falę konwersji na katolicyzm: szlachta się orientuje, że król wygrał i trzeba się z tym pogodzić. Wtedy nastąpiło zamykanie całej masy zborów, o których wiemy, że były mieszczańskie.
Kazimierz Bem (ur. 1977 w Łodzi) – polski duchowny, ewangelista i teolog kalwiński
Podkreśla pan, że reformowani na Litwie przetrwali do dziś. Dlaczego nie udało się to w Małopolsce?
Obszernie będzie o tym mówić nowa książka, którą właśnie piszę… Uczestniczę w projekcie „Fenomen przetrwania” PAN. W Małopolsce niestety w XVIII w. prześladowania były tak silne, że Kościół kalwiński zamienił się tam w kapelanów dla kalwińskiej szlachty. Kiedy powróciła wolność wyznania, to Jednota Małopolska była tak zmęczona, że nie chciała budować zborów w Krakowie, Lublinie czy Radomiu. Tam mieszkało już więcej imigrantów z Niemiec, którzy byli luteranami. Szlachta wolała odbudowywać Kościoły kalwińskie w swoich posiadłościach ziemskich, gdzie przecież stały od 300 lat. Absolutna klęska nastąpiła wówczas, gdy w wieku XIX szlachta zaczęła wyprzedawać swoje majątki – wtedy te kościoły się rozwiązały.
Jan Łaski (1499–1560) – twórca Kościoła kalwińskiego w Polsce. Ilustracja z ok. XVIII w.
Pańska książka kończy się na roku 1648, czyli śmierci króla Władysława IV Wazy. Kilka lat później doszło do wojny ze Szwecją – czy potop szwedzki był ważny dla polskiego kalwinizmu?
Część recenzentów ocenia, że rok 1648 to sztuczna data. Ona nie jest sztuczna. Jednotę Małopolską najbardziej dotknęło powstanie kozackie Chmielnickiego, to ono zniszczyło dystrykty: ruski, bełski i połowę lubelskiego. Inwazja Rosji na Litwę w 1657 r. była klęską Litwy i także tamtejszego Kościoła kalwińskiego. Potop szwedzki natomiast obciążył Jednotę Wielkopolską. Potop był tragiczny, po nim szlachta poszukiwała kozła ofiarnego. Wiadomo, że nikt nie chce się sam obwiniać za błędy... Pod Ujściem w Wielkopolsce, gdy szlachta kapitulowała przed szwedzkim królem, to byli w większości katolicy. Mamy pretensje do Janusza i Bogusława Radziwiłłów, ale pamiętajmy, że Janusz Radziwiłł był odcięty od króla Polski, który uciekł na Śląsk. Radziwiłł walczył wtedy ze Szwecją i Rosją, której wojska spaliły Wilno i wymordowały blisko 20 tys. jego mieszkańców. Janusz Radziwiłł doszedł do wniosku, że szybciej porozumie się z królem szwedzkim Karolem X Gustawem niż z Rosją. W jego układach ze Szwecją nie ma słowa o kwestiach wyznaniowych. Ja Janusza Radziwiłła nie usprawiedliwiam, ale musimy znać ten kontekst. Po potopie szlachta poszukiwała kozła ofiarnego. Tym kozłem stali się Bracia Polscy. Pamiętajmy jednak, że Bracia Polscy w 1658 r. nie zostali wygnani z Polski za zdradę, tylko za swoją wiarę. Ale Braci Polskich było za mało na porządną zemstę. Kościół rzymskokatolicki poczuł w Polsce smak krwi i zobaczył, że może zgnieść z łatwością inne wyznania. Szybko wprowadzono zakaz konwersji na inne wyznanie (decyzja Sejmu z 1668 r.), zakaz wznoszenia nowych zborów, potem doszedł tzw. rejestr kalwino-ariański, z którego pozywano ewangelików. Kiedy Braci Polskich zabrakło, wymyślono „kalwino- -arianów”. Szczególnie w Małopolsce Kościół rzymskokatolicki był pod tym względem niesłychanie skuteczny. Potop to tragedia demograficzna dla reformowanych w Rzeczypospolitej. W Wielkopolsce pierwsze nabożeństwo odbędzie się dopiero w 1657 r., długo po zakończeniu walk. Wierni i duchowni bali się wrócić. Stąd ta data.
Okładka książki K. Bema: „Kalwinizm w Rzeczypospolitej Obojga Narodów 1548–1648. Kościoły i wierni”