Działania te odbywają się w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuratora IPN z Lublina. Kilka dni temu w miejscowości Kolczyn koło Józefowa nad Wisłą, pracownicy IPN odnaleźli miejsce, w którym mogli być pochowani zabici w czasie wojny. Celem było poszukiwanie miejsca pochówku Józefa Pochwatki, jego żony Bronisławy, córek Pelagii Krystyny oraz Janiny (po mężu Czapla), która w chwili śmierci była w zaawansowanej ciąży. Rodzina została zamordowana przez Niemców 5 stycznia 1943 r., w odwecie za ratowanie osób narodowości żydowskiej.
Czy odnaleziono dół, w którym spoczywa rodzina Pochwatków?
Jak informuje IPN w trakcie przeprowadzonych prac odnaleziono na głębokości ok. 1,5 m, w pozostałościach ziemianki, szczątki ludzkie. Należały one do jednego mężczyzny, trzech kobiet oraz nienarodzonego dziecka. Szczątki kobiet spoczywały w układzie anatomicznym, zaś te, należące do mężczyzny były częściowo przemieszczone. Na niektórych kościach zidentyfikowano przebarwienia powstałe wskutek działania wysokiej temperatury.
Przy szczątkach odnaleziono buty, pasek skórzany, guziki, korale, bransoletkę, spinkę do mankietu. Na dnie jamy grobowej znaleziono też jeden pocisk.
Czytaj więcej
Brytyjczycy chcieli wyciągnąć go z berlińskiego więzienia. Kim był polski agent głębokiego wywiadu AK Czesław Lasik?
Jak informuje Instytut Pamięci Narodowej szczątki zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, gdzie zostaną poddane dalszym badaniom i próbie identyfikacji genetycznej.
Jak zginęła rodzina Pochwatków
W poszukiwania zamordowanych był zaangażowany Ignacy Roman Rudolf, który stara się od dawna o upamiętnienie tej rodziny. W marcu 2021 r. w parafii w Józefowie nad Wisłą przy jego współudziale została poświęcona i wmurowana tablica upamiętniająca rodzinę Pochwatków.
„5 stycznia 1943 r. w Kolczynie, Niemcy rozstrzelali czteroosobową rodzinę Pochwatków. Przyjechali z okolic Wilna i osiedlili się w domu babci pana Ignacego Rudolfa, która ich dobrze znała. Rodzina zamieszkała w domku nad rzeką Wrzelowianką. Pan Józef Pochwatka zaprzyjaźnił się z Żydem z Kazimierza Dolnego, który dzierżawił sad jabłoniowy od babci pana Ignacego. Gdy rozpoczęła się masowa wywózka Żydów, zwrócił się o pomoc do pana Józefa. Pan Józefów zgodził się i udzielił schronienia 11 osobom. Były to dwie rodziny żydowskie: z Kazimierza Dolnego i Puław. Część z nich ukrywała się na strychu domu Pochwatków. Reszta w dwóch ziemiankach, które znajdowały się nieopodal domu” – czytamy na stronie internetowej parafii.
Czytaj więcej
Wyniesienie na ołtarze bohaterskiej rodziny z Markowej wcale nie oznacza, że podczas okupacji wszyscy Polacy nieśli pomoc Żydom.
Z relacji tej wynika, że udawało się utrzymywać to w tajemnicy, ale mieszkańców Kolczyna zdziwił fakt, że Józef Pochwatka kupuje po kilka bochenków chleba i ma na to pieniądze, ktoś go wydał Niemcom stacjonującym w Opolu Lubelskim. „Dziesięciu Niemców okrążyło dom Pochwatków, ale nic nie znaleźli, bo Żydom udało się uciec do pobliskiego lasu. Pochwatkowie nie wydali Żydów i dzięki temu rodziny żydowskie przeżyły” - czytamy na stronie internetowej parafii w Józefowie nad Wisłą.
Jednak cała rodzina została zamordowana. „Najpierw w sposób bestialski został zatłuczony pan Józef a potem zostały rozstrzelane żona Bronisława i córki Janina i Krystyna. Janina była w ciąży i to ją próbował uratować ówczesny komendant policji w Józefowie - Chełkowski. Kazał jej pójść po wodę do strumienia, ale Janina nie skorzystała z szansy ucieczki, wróciła do rodziny i podzieliła ich los”.