Polska na światowej liście UNESCO. Podwójny cud w życiu Krzysztofa Pawłowskiego

Warszawska Starówka, Stare Miasto w Krakowie i kopalnia soli w Wieliczce figurują na liście największych skarbów światowej kultury. Tego cudu wprowadzenia naszych obiektów na światową listę UNESCO dokonał przed pół wiekiem profesor Krzysztof Pawłowski. Poprzedził go inny cud.

Publikacja: 16.05.2024 21:00

Warszawska Starówka

Warszawska Starówka

Foto: Adobe Stock

Na trawniku w ogrodzie Pałacu Saskiego leży 10-letni chłopiec, obok niego: ojciec, młodsza siostra oraz mieszkańcy kamienicy z ulicy Królewskiej 1. Brakuje matki, która tego dnia wcześniej wyszła z domu. W Warszawie od kilku dni trwa powstanie. 5 sierpnia 1944 r. wszystkich mieszkańców z Królewskiej 1 wehrmachtowcy wypędzają z mieszkań. Czeka ich rozstrzelanie. Srebrnym zegarkiem syna, prezentem komunijnym, ojciec próbuje przekupić wehrmachtowca. Ten łapówkę bierze. Ale nie odmienia to złowrogiego losu trójki ofiar...

Bronisław Pawłowski świetnie mówi po niemiecku. Historyk z legionową przeszłością po powstaniu niepodległej Polski w 1918 r. zarządzał centralnym archiwum wojskowym. Żona, historyk sztuki z doktoratem, przeżyje wojnę i będzie pierwszą Polką z tytułem profesora. Ich syn Krzysztof na świat przychodzi w nasączonym historią dniu 3 maja (1934 r.). Mieszkanie przy Królewskiej 1 w sąsiedztwie gmachu, w którym Niemcy podczas wojny urządzili komendę Wehrmachtu, okazuje się mrocznym fatum. W obawie przed atakiem powstańców okupanci kamienicę przy Królewskiej spalili, a mieszkańców wypędzili. Na ulicy nastąpiła selekcja. Młodszych wiekiem przeznaczano na żywą tarczę dla niemieckich czołgów. Resztę, w tym Bronisława Pawłowskiego z dziećmi, skierowano do rozstrzelania. Dziesięcioletni życiorys Krzysztofa dobiegał swojego końca na trawie Ogrodu Saskiego.

Czytaj więcej

Niemcy: Mamy dużo kultury i obiektów UNESCO i nie przestaniemy się nimi chwalić

Po nocy wypełnionej oczekiwaniem na śmierć tłumiący powstanie generał von dem Bach-Zelewski niespodziewanie ogłosił, że skazanym daruje życie. Choć nie wszystkim. Część pojmanych rozstrzelano dwa dni później pod Halą Mirowską. Dla pozostałych cud miał drugie dno – brak amunicji. W ciągu jednej nocy dziesięciolatek dojrzał o co najmniej 20 lat. Tym bardziej że jego i siostrę rozdzielono od ojca. Trzytygodniowa odyseja rodzeństwa rozgrywała się w kilku obozach przejściowych, aż zostali oni wywiezieni do Niemiec. Krzysztof z siostrą trafili na roboty do sąsiadujących ze sobą gospodarstw chłopskich. Próbowali stamtąd uciec. Złapano ich. Przekazano do innego majątku, gdzie warunki okazały się o niebo lepsze. Po wojnie rodzina odnalazła się, ale straciła mieszkanie w Warszawie i cały dobytek, dlatego nowe życie rozpoczęła w Toruniu.

Batalia wokół kandydatury warszawskiej Starówki na listę UNESCO

W Warszawie Krzysztof znalazł się ponownie na studiach architektury. Zdolny student szybko odkrył w sobie pasję do konserwacji. Zgłębianie tajników i znajomość tej sztuki odzwierciedlało zdobywanie kolejnych stopni naukowych. Choć zakrętów, gotowych wysadzić go z naukowego siodła, nie brakowało. W latach tępego stalinizmu jedno pisemko urzędniczyny zza miejskiego biurka omal nie przerwało akademickiej kariery, gdyż w urzędzie dopatrzono się braku zameldowania w stolicy. A to groziło wyrzuceniem z posady naukowca PAN. Polityczna odwilż po 1956 r. natomiast otworzyła możliwość wyjazdów na Zachód.

Kontakty ze światowymi znawcami sztuki konserwacji zakończyły się jedynym możliwym epilogiem – Pawłowski sam stał się jednym z nich

Kontakty ze światowymi znawcami sztuki konserwacji zakończyły się jedynym możliwym epilogiem – Pawłowski sam stał się jednym z nich. W latach 70. rywalizujące ze sobą blok radziecki i Zachód stworzyły zgodnie podwaliny pod światowy system ochrony dóbr kultury, ogłaszając listę najcenniejszych zabytków. Pawłowski wszedł w skład Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO. A wzmocniony rolą wiceprezydenta zdecydował się wpisać na prestiżową listę polskie obiekty: Stare Miasto w Krakowie, Kopalnię Soli „Wieliczka”, obóz zagłady w Auschwitz i warszawską Starówkę. Tylko dwa pierwsze obiekty spełniały formalne wymogi. Kandydatura Auschwitz była silnie kontrowersyjna, a ze strony Pawłowskiego grą va banque. Perorował: „Nie jest to dobro, lecz zło, i nie kultury, a antykultury. Jednak pamięć o obozie należy do sfery kultury!”. Oponenci skapitulowali.

Prawdziwa batalia rozgorzała jednak wokół kandydatury warszawskiej Starówki. Zniszczona doszczętnie w latach okupacji niemieckiej i odbudowana po wojnie nie była obiektem autentycznym, a zrekonstruowanym. Na czele z Zamkiem Królewskim. Decydenci w UNESCO na propozycję Pawłowskiego kręcili głowami. Prezydent komitetu Michel Parent utyskiwał: „Zaproponowaliśmy miasta-widokówki, a Pawłowski wygenerował problemy”. Na pytania kolegów, czy jeśli Warszawa nie zostałaby zniszczona, również forsowałby umieszczenie jej na liście, konsekwentnie odpowiadał „nie”. I szedł za ciosem, choć ryzykownie.

Warszawska Starówka trafiła na listę UNESCO

Wymagany formalnie autentyzm architektury był, jak twierdził, jedynie wtórny wobec autentycznej woli narodu do odbudowy najstarszej części stolicy, które w pył i kurz obrócili okupanci. W odbudowie odzwierciedlała się wola skazanego na zagładę narodu do zachowania swojej tożsamości. Pawłowski przekonywał, że odbudowa Warszawy zakreśla bezprecedensowe w światowej sztuce konserwatorskiej przedsięwzięcie: wierną rekonstrukcję oryginału. Wreszcie zmiękczył oponentów. We wrześniu 1980 r. obok trzech innych polskich obiektów także warszawska Starówka trafiła na listę UNESCO – razem z historycznym centrum Rzymu, mediolańskim kościołem Santa Maria delle Grazie mieszczącym „Ostatnią wieczerzę” Leonarda da Vinci, maltańską La Vallettą i starożytną Palmyrą. Jak w sierpniowy poranek 1944 r., tak i teraz w życiu Krzysztofa Pawłowskiego wydarzył się cud.

Czytaj więcej

Promocja Polski poprzez flisactwo, poloneza i rusznikarstwo? Jak najbardziej!

Na tym interwencja transcendencji w jego życie wyczerpała się. Największe osiągnięcia naukowe o światowym zasięgu przebiegały już po torach naznaczonych naukowym racjonalizmem. Kiedy po stanie wojennym na dłużej znalazł się we Francji, analiza układu przestrzennego miasta Montpellier pozwoliła mu „złożyć do grobu” obowiązującą od stuleci teorię powstawania europejskich miast na planie rzymskiego obozu w formie kwadratu. Zastąpił ją swoją koncepcją, wedle której miasta w średniowieczu wznoszono na bazie okręgu, łącznie z przebiegiem ulic i zabudową domów. Cyrkulady, jak nazwał tę architektoniczną formę, powstawały bynajmniej nie przypadkowo, a z zamysłem. Wcale nie było to trudne: pośrodku wbijano pal i naciągniętym sznurem zakreślano okrąg wytyczający granice miasta. Koncepcję podparł serią przykładów pomniejszych miast francuskich, ale i niemieckich. Jedno z najbardziej zagadkowych w historii cywilizacji zagadnień powstawania europejskich miast doczekało się swojego rozwiązania.

Zamek Królewski w Warszawie i obóz zagłady w Auschwitz do dziś wyznaczają polską tożsamość. Umiędzynarodowienie tego kodu Polska zawdzięcza stojącemu blisko 80 lat temu oko w oko ze śmiercią dziesięciolatkowi z Ogrodu Saskiego, który tegorocznego 3 maja obchodził 90. urodziny.

Na trawniku w ogrodzie Pałacu Saskiego leży 10-letni chłopiec, obok niego: ojciec, młodsza siostra oraz mieszkańcy kamienicy z ulicy Królewskiej 1. Brakuje matki, która tego dnia wcześniej wyszła z domu. W Warszawie od kilku dni trwa powstanie. 5 sierpnia 1944 r. wszystkich mieszkańców z Królewskiej 1 wehrmachtowcy wypędzają z mieszkań. Czeka ich rozstrzelanie. Srebrnym zegarkiem syna, prezentem komunijnym, ojciec próbuje przekupić wehrmachtowca. Ten łapówkę bierze. Ale nie odmienia to złowrogiego losu trójki ofiar...

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia Polski
Zmarła "Niuśka", ostatnia "dziewczyna z Parasola", weteranka Powstania Warszawskiego
Historia Polski
Nie żyje Zofia Czekalska "Sosenka", bohaterka Powstania Warszawskiego
Historia Polski
Zygmunt II August – ostatni z Jagiellonów
Historia Polski
Przy stoliku w Czytelniku
Historia Polski
Skąd się wzięła biało-czerwona szachownica lotnicza? Zawdzięczamy ją przypadkowi
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?