– Stoję przed wami boso. Proszę o wybaczenie historycznej winy Niemiec, biorąc za to na siebie pełną odpowiedzialność – trudno o lepsze świadectwo, jak daleko zaszło polsko-niemieckie pojednanie, niż słowa wypowiedziane w niedzielę na warszawskim placu Piłsudskiego przez prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera.
Po przejęciu władzy przez PiS blisko cztery lata temu kontakty Warszawy z Berlinem mocno się ochłodziły. Ale w tym roku Niemcy chciały jasno pokazać, że stosunki z sąsiadem zza Odry mają strategiczne znaczenie i nie mogą podlegać politycznej koniunkturze. Poza Steinmeierem do Polski przyjechała kanclerz Angela Merkel, stając się, wobec nieobecności Donalda Trumpa, najważniejszym zagranicznym przywódcą w Warszawie. Sam prezydent RFN o świcie był z Andrzejem Dudą w Wieluniu, mieście, gdzie Luftwaffe dokonała pierwszej zbrodni tej wojny.