Dla obrony prowincji utrzymywano lokalne, nieregularnie opłacane wojska, najwięcej w zagrożonej ze strony Calais Flandrii. W 1390 roku było ich ok. 2,5 tys., a dwóch zbrojnych przypadało na jednego łucznika lub kusznika. Na poszczególne wyprawy mobilizowano pospolite ruszenie rycerskie oraz milicje miejskie.
Stan permanentnej wojny domowej sprawiał jednak, że efekty owych mobilizacji zawodziły nadzieje dowódców. W roku angielskiej inwazji pojawia się już jednak nowa zasada: każdy rycerz prowadził w poczcie trzech (dawniej dwóch) konnych i zbrojnych giermków. W tym czasie bowiem najlepsze rycerstwo walczyło już głównie pieszo. To na konnych właśnie planujący kampanię marszałek Jean Le Meingre zwany Boucicaut nałożył zadanie szybkiego dotarcia do linii wroga i wybicia angielskich łuczników.