Reklama

Pruski domek z kart

Bój spotkaniowy pod Auerstaedt dopełnił klęski zadanej Hohenlohemu przez Napoleona pod Jeną. Po jednym dniu armia pruska przestała realnie istnieć, a Sasi opuścili sojusznika. Już 24 października Francuzi weszli do Berlina, cesarz mógł zaś zabrać z poczdamskiego Sans-Souci szpadę i... budzik Fryderyka Wielkiego.
Napoleon wkracza do Berlina 27 października 1806 r., mal. Charles Meynier, 1810 r.

Napoleon wkracza do Berlina 27 października 1806 r., mal. Charles Meynier, 1810 r.

Foto: brigdeman art library, ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”, zbiory Andrzeja Nieuważnego

Reklama

Jego (mniejszy) następca uciekł wraz z żoną do Prus Wschodnich, wzywając rosyjskiej pomocy. Państwo pruskie padało jak domek z kart, a Wielka Armia brała z marszu tysiące jeńców w Prenzlau (28 października), Szczecinie (29), Kostrzynie (3 listopada), bronionej przez Blüchera Lubece (7) i Magdeburgu (8). W pościgu za Prusakami weszła na ziemie zaboru pruskiego, dochodząc – przez Poznań – do Warszawy. Słowem, gdyby nie twardość czworoboków Davouta, nie mielibyśmy epopei napoleońskiej po polsku...

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama