W poprzedni tygodniu wznowione zostały prace prowadzone przez pion śledczy IPN w Gdańsku i naukowców Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie w Lesie Białuckim (woj. warmińsko-mazurskie). Kilka lat temu odnaleziono tam spalone szczątki ok. 8 tys. osób, w większości więźniów niemieckiego obozu KL Soldau w Działdowie. W dwóch masowych grobach znajduje się 17 ton prochów ludzkich.
- Chcemy zrobić coś przełomowego. Do tej pory uważano, że z mogił całopalnych pozostaje popiół i proch, tymczasem odseparowaliśmy fragmenty kości, żeby ustalić profile genetyczne ofiar. Do ustalenia tożsamości jest jeszcze daleka droga. Nikt już nie powie, że są to puste groby - zapowiedział po dokonaniu odkrycia prof. Andrzej Ossowski kierownik Zakładu Genetyki Sądowej i Kierownik Katedry Medycyny Sądowej PUM.