Reklama

Waldemar Dziak o rewolucji kulturalnej w Chinach

Waldemar Jan Dziak, politolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

Aktualizacja: 07.08.2016 23:34 Publikacja: 07.08.2016 20:13

Waldemar Dziak o rewolucji kulturalnej w Chinach

Foto: materiały prasowe

"Rzeczpospolita": Równo 50 lat temu, 8 sierpnia 1966 roku, Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin przyjął 16-punktowy program wielkiej rewolucji kulturalnej. Czym był ten ruch społeczno-polityczny zainicjowany przez Mao Tse-tunga?

Prof. Waldemar Jan Dziak: Już w 1958 roku Mao rozpoczął realizację doktryny tzw. trzech sztandarów: nowej linii generalnej partii, wielkiego skoku w przemyśle i komun ludowych na wsi. W wyniku tej błędnej polityki Chiny weszły w okres wielkiej biedy, w latach 1958–1961 z głodu zmarło nawet 40 mln Chińczyków. W konsekwencji odsunięto Mao Tse-tunga od władzy. Gdy nowe kierownictwo partii powoli normowało sytuację, Mao zapałał chęcią zemsty. Rewolucja kulturalna była jego pomysłem na odzyskanie władzy. Rozpętał olbrzymią burzę polityczną i wmówił ludziom, że trzeba zacząć wszystko od początku.

Jakie były hasła rewolucji?

Mao twierdził, że należy zniszczyć wszystko, co stare, i zastąpić to prawdziwym komunizmem. Za rewolucją szły nieprawdopodobne wręcz postulaty. Mówiono, że Słońce i Księżyc trzeba zamienić miejscami. Zaproponowano nawet, by ludzie nie przechodzili przez jezdnię na świetle zielonym, tylko na czerwonym. Propaganda szła tak daleko, że „Czerwoną książeczkę" z cytatami Mao wydano – uwaga – w miliardzie egzemplarzy! Rewolucja kulturalna trwała do śmierci przywódcy we wrześniu 1976 roku.

Jakie były jej efekty?

Reklama
Reklama

To było dziesięć lat nieprawdopodobnego chaosu, co skutkowało olbrzymimi stratami w chińskim rolnictwie i w gospodarce. Cały czas trwały ogromne represje liczone w wielu milionach ludzi zabitych, torturowanych, osadzanych w więzieniach. Bezwzględnej oceny tego terroru chińscy komuniści dokonali już w 1981 roku. Jednak w przeciwieństwie do sowieckiej destalinizacji w Chinach zupełnie pominięto osobę przywódcy. Uderzono w tzw. bandę czworga, w skład której wchodziła m.in. żona Mao, której wytoczono pokazowe procesy.

Dlaczego nie obalono kultu jednostki?

Kierownictwo partii uznało, że uderzenie w Mao byłoby zbyt kosztowne, mogłoby rozsadzić cały system. Dlatego całą winą obarczono jego pomocników, a portret Mao do dziś wisi na placu Tian'anmen w Pekinie. Ale rewolucja kulturalna miała też inny wymiar. Mimo wojny wewnętrznej i walk frakcyjnych Chinom udało się poszerzyć zakres swej autonomii w polityce zagranicznej. To był okres reorientacji ich polityki, odejście od bliskich relacji z ZSRR i zwrócenie się ku USA. Na początku lat 70. doszło nawet do wizyt w tym kraju sekretarza stanu Henry'ego Kissingera, a potem prezydenta Richarda Nixona.

—rozmawiał Michał Płociński

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama