To jeden ze słabiej znanych epizodów niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej. IPN poszukuje świadków zbrodni popełnionych w dwóch obozach pracy przymusowej Służby Budowlanej (Baudienst) we wsi Trablice oraz przy ul. Lubelskiej 11 w Radomiu.
– Mamy bardzo mało informacji na temat ich funkcjonowania. Naszym celem jest ustalenie danych załogi, a także pokrzywdzonych – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Dorota Nowak, która prowadzi w tej sprawie śledztwo w radomskiej Delegaturze IPN.
Oparte na przymusie
Dr Sebastian Piątkowski, historyk z tamtejszego IPN, dodaje, że tylko dzięki świadkom można ustalić, jak funkcjonowały obozy. – Nie zachowały się dokumenty, a środowisko osób, które w nich przebywały, nie było zintegrowane, o tych ludziach zapomniano – mówi. Naukowcy liczą też na pomoc mieszkańców tych okolic.
– Nie wiemy, kiedy dokładnie na terenie dystryktu radomskiego powstały takie obozy, kiedy zostały zlikwidowane, ile baraków znajdowało się np. na terenie obozu w Radomiu – wylicza Piątkowski.
Historycy IPN nie mają wątpliwości, że ich organizacja oparta była na przymusie. „Wobec zmuszanych do świadczenia różnego rodzaju prac, stosowane były środki represji: fizyczne znęcanie się, osadzanie w karcerze, kierowanie do obozów karnych" – informują śledczy. Więźniowie pracowali m.in. przy budowie linii kolejowej na trasie Radom–Koluszki.
W czerwonych majtkach
Baudienst została założona wiosną 1940 r. przez Niemców. Powołał ją gubernator Hans Frank. Do obozów kierowano młodych ludzi w wieku 18–23 lata. Pod karą grzywny musieli się rejestrować do służby w Baudienst.
Uchylających się od pracy skazywano na ciężkie więzienie, a nawet na karę śmierci. W kwietniu 1942 roku Frank utworzył w każdym dystrykcie generalnego gubernatorstwa karne obozy pracy, przebywający w nich junacy byli m.in. skuwani pod dwóch kajdanami.
Skierowani do pracy w Służbie Budowlanej kwaterowani byli w barakach otoczonych drutem kolczastym i strzeżonych głównie przez niemieckich strażników. To dlatego, że dochodziło do ucieczek, obozy były także atakowane przez oddziały partyzanckie. Najbardziej spektakularna akcja uwolnienia junaków miała miejsce jesienią 1942 r. w Solcu nad Wisłą, przeprowadził ją oddział Batalionów Chłopskich ze Zgrupowania Jana Sońty ps. Ośka. Część uwolnionych została potem partyzantami.
– Na niektórych zdjęciach widać junaków, gdy pracują w samej bieliźnie. Z relacji świadków wynikało, że dzięki temu łatwiej było ich złapać, gdy uciekali. Pewien świadek opowiadał mi, że kazano im zakładać czerwone majtki – opisuje dr Piątkowski.
Od Lwowa po Warszawę
Początkowo służba w Baudienst trwała trzy–sześć miesięcy, z czasem ją przedłużano. Robotnicy pracowali m.in. przy budowie dróg, lotnisk, schronów, stawianiu słupów energetycznych, na kolei, w fabrykach zbrojeniowych. Mieli jednakowe umundurowanie i furażerki z umieszczonych na nim znakiem Baudienstu, czyli trójkątem oraz skrzyżowanymi dwoma toporkami.
Z relacji osadzonych wynika, że otrzymywali głodowe racje żywnościowe. Wśród junaków szerzyły się choroby, m.in. gruźlica, tyfus plamisty.
Obozy Baudienst znajdowały się na terenie całego gubernatorstwa, m.in. w Rzeszowie, Krakowie – Prokocimiu, Kielcach, Radomiu, Lwowie, Sochaczewie, Łowiczu, Krośnie, Sanoku, Warszawie.
– Po wykonaniu pracy w danym miejscu junacy byli przenoszeni w inne miejsce – dodaje dr Piątkowski.
Według szacunków historyków w czasie okupacji niemieckiej działało ok. 200 takich obozów. Tylko w dystrykcie radomskim było ich 49, historycy szacują, że przewinęło się przez nie ok. 10 tys. osób.
Osoby mogące pomóc IPN proszone są o kontakt z Oddziałową Komisją Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie – Delegatura w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 53, tel. 48 36 82 404, faks 48 36 82 405.